<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Alkoholizm rodziców – problemy emocjonalne osób z DDA</title>
	<atom:link href="http://www.psychika.eu/alkoholizm-rodzicow-problemy-emocjonalne-osob-z-dda/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.psychika.eu/alkoholizm-rodzicow-problemy-emocjonalne-osob-z-dda/</link>
	<description>Kolejny blog oparty na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 15 Dec 2011 20:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Maciek</title>
		<link>http://www.psychika.eu/alkoholizm-rodzicow-problemy-emocjonalne-osob-z-dda/comment-page-2/#comment-12846</link>
		<dc:creator>Maciek</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Feb 2011 15:32:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychika.eu/?p=717#comment-12846</guid>
		<description>A.,

Co masz na mysli, piszac: &quot;... rozpoczynamy terapie, ale wspolnie&quot;?

Pozdrawiam!

Maciek</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A.,</p>
<p>Co masz na mysli, piszac: &#8220;&#8230; rozpoczynamy terapie, ale wspolnie&#8221;?</p>
<p>Pozdrawiam!</p>
<p>Maciek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: A.</title>
		<link>http://www.psychika.eu/alkoholizm-rodzicow-problemy-emocjonalne-osob-z-dda/comment-page-2/#comment-11691</link>
		<dc:creator>A.</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 18 Dec 2010 17:36:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychika.eu/?p=717#comment-11691</guid>
		<description>Od kilku tygodni, po wizycie u psychiatry z podejrzeniem depresji, ja i mój narzeczony jesteśmy świadomi faktu,iż mój przyszły mąż jest DDA. Związek z tak skrzywdzonym w dzieciństwie człowiekiem nie jest łatwy. Niebawem rozpoczynamy terapię,ale wspólnie. Huśtawka nastrojów, impulsywność, pesymizm,wściekłość, ogromna agresja i ciągłe myśli samobójcze - tak charakteryzuję mojego ukochanego. Bardzo go kocham i dlatego cierpliwie staram się każdego dnia przekładać to nasze życie na lepsze. Niestety mój Ukochany często ucieka ode mnie, od życia, od ludzi. Zamyka się w pokoju bez internetu, bez telefonu i pozostaje w ciszy, sam. Tak jest mu dobrze. Na początku traktowałam to jako porzucanie mnie, niechęc do mnie i wierzyłam, kiedy mówił,iż mnie nie kocha, nie chce itd. Uważajcie na takie słowa. To nieprawda! Ale wiem to od niedawna od wspaniałego lekarza psychiatry, który nam to uswiadomił.Ludzie z DDA potrzebują wsparcia i cierpliwości. I związek z nimi nie jest łatwy,ale warty, bo to ludzie bardzo wrażliwi i dobrzy. Dziś coraz trudniej o takich partnerów. Mój Miś ma 30 lat i nie jest człowiekem, a Aniołem. Oddałby mi serce, kiedy nie przejawia zachowań DDA. Choć jego zachowanie to totalna mieszanka: dziś rano jest cudownym czułym facetem, a jeszcze przed południem potrafi zrobić cyrk o jakiś drobiazg. Wiem,że to dla niego trudne i sam po chwilii nie rozumie swojego zachowania.Przeprasza, wycisza się a ja wtedy walczę, by wrócił do normalności. Staram się jak mogę dbac o niego i pomagac mu. Jest na tyle dojrzały,że sam podjął decyzję o terapii. To wspaniały człowiek, lepszego nie mogłam w zyciu spotkać -wiem to. Dlatego dam tyle serca i ciepła z siebie ile moge, by terapia była regularna i zadziałała. Mojego narzeczonego cechuje bardzo duża potrzeba ciągłego perfekcjonizmu,a niestety jesteśmy tylko ludzmi i nie zawsze wychodzi tak, jakbysmy chcieli. Wtedy wpada w dół. I tak w kólko. Do tego bardzo niska samoocena, wciąz mówi,że trafiłam mu się jak slepej kurze ziarno,a to wcale nie prawda,on zasługuje sobie na jeszcze lepszą narzeczoną. Bardzo się kochamy, dlatego postanowiliśmy dla dobra nas samych i naszych dzieci ( a chcielibysmy jakanjaszybciej załozyć rodzinę) rozpocząć terapię. Ukochany woli zacząć od indywidualnej. On stroni od ludzi, od tłumów, zamyka się w ciszy i wtedy jest &quot;szczęśliwy&quot;. Walczcie o swoich ukochanych, nawet jesli oni wciąz uciekają, twierdząc, że nic z nich nie będzie, że nie są niczego warci, że oni i tak przegrali już swoje życie. To nieprawda. Trzeba im pomóc, by tak jak my potrafili cieszyć się kazdym dniem. DDA  naprawdę boli, w związku boli dwie osoby. Czasem przez to staję się wrakiem emocjonalnym, też nie daję rady nerwowo, ale staram się racjonalnie szybko wracać do sił, by uporządkować bałagan.Pamietajmy o tym,iż ludzie z DDA mają problemy z podejmowaniem racjonalncyh decyzji i wciąz dramatyzują, są pesymistami. Trzeba dzielić ten nasz racjonalizm na połowę i pełni optymizmu zabierać się za terapię. Miłość może wiele, Wierze,że już niebawem zaczniemy żyć normalnie. Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło. A.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Od kilku tygodni, po wizycie u psychiatry z podejrzeniem depresji, ja i mój narzeczony jesteśmy świadomi faktu,iż mój przyszły mąż jest DDA. Związek z tak skrzywdzonym w dzieciństwie człowiekiem nie jest łatwy. Niebawem rozpoczynamy terapię,ale wspólnie. Huśtawka nastrojów, impulsywność, pesymizm,wściekłość, ogromna agresja i ciągłe myśli samobójcze &#8211; tak charakteryzuję mojego ukochanego. Bardzo go kocham i dlatego cierpliwie staram się każdego dnia przekładać to nasze życie na lepsze. Niestety mój Ukochany często ucieka ode mnie, od życia, od ludzi. Zamyka się w pokoju bez internetu, bez telefonu i pozostaje w ciszy, sam. Tak jest mu dobrze. Na początku traktowałam to jako porzucanie mnie, niechęc do mnie i wierzyłam, kiedy mówił,iż mnie nie kocha, nie chce itd. Uważajcie na takie słowa. To nieprawda! Ale wiem to od niedawna od wspaniałego lekarza psychiatry, który nam to uswiadomił.Ludzie z DDA potrzebują wsparcia i cierpliwości. I związek z nimi nie jest łatwy,ale warty, bo to ludzie bardzo wrażliwi i dobrzy. Dziś coraz trudniej o takich partnerów. Mój Miś ma 30 lat i nie jest człowiekem, a Aniołem. Oddałby mi serce, kiedy nie przejawia zachowań DDA. Choć jego zachowanie to totalna mieszanka: dziś rano jest cudownym czułym facetem, a jeszcze przed południem potrafi zrobić cyrk o jakiś drobiazg. Wiem,że to dla niego trudne i sam po chwilii nie rozumie swojego zachowania.Przeprasza, wycisza się a ja wtedy walczę, by wrócił do normalności. Staram się jak mogę dbac o niego i pomagac mu. Jest na tyle dojrzały,że sam podjął decyzję o terapii. To wspaniały człowiek, lepszego nie mogłam w zyciu spotkać -wiem to. Dlatego dam tyle serca i ciepła z siebie ile moge, by terapia była regularna i zadziałała. Mojego narzeczonego cechuje bardzo duża potrzeba ciągłego perfekcjonizmu,a niestety jesteśmy tylko ludzmi i nie zawsze wychodzi tak, jakbysmy chcieli. Wtedy wpada w dół. I tak w kólko. Do tego bardzo niska samoocena, wciąz mówi,że trafiłam mu się jak slepej kurze ziarno,a to wcale nie prawda,on zasługuje sobie na jeszcze lepszą narzeczoną. Bardzo się kochamy, dlatego postanowiliśmy dla dobra nas samych i naszych dzieci ( a chcielibysmy jakanjaszybciej załozyć rodzinę) rozpocząć terapię. Ukochany woli zacząć od indywidualnej. On stroni od ludzi, od tłumów, zamyka się w ciszy i wtedy jest &#8220;szczęśliwy&#8221;. Walczcie o swoich ukochanych, nawet jesli oni wciąz uciekają, twierdząc, że nic z nich nie będzie, że nie są niczego warci, że oni i tak przegrali już swoje życie. To nieprawda. Trzeba im pomóc, by tak jak my potrafili cieszyć się kazdym dniem. DDA  naprawdę boli, w związku boli dwie osoby. Czasem przez to staję się wrakiem emocjonalnym, też nie daję rady nerwowo, ale staram się racjonalnie szybko wracać do sił, by uporządkować bałagan.Pamietajmy o tym,iż ludzie z DDA mają problemy z podejmowaniem racjonalncyh decyzji i wciąz dramatyzują, są pesymistami. Trzeba dzielić ten nasz racjonalizm na połowę i pełni optymizmu zabierać się za terapię. Miłość może wiele, Wierze,że już niebawem zaczniemy żyć normalnie. Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło. A.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Maciek</title>
		<link>http://www.psychika.eu/alkoholizm-rodzicow-problemy-emocjonalne-osob-z-dda/comment-page-2/#comment-11668</link>
		<dc:creator>Maciek</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 17 Dec 2010 12:55:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychika.eu/?p=717#comment-11668</guid>
		<description>Linka,

Wiara w to, że inni ludzie zmienią się dla nas, jest bezpodstawna. Myślę, że jemu dobrze jest z nałogami. Ale to są jego problemy i nie odbierzesz mu ich! Sam musi sobie poradzić, jeżeli mu to przeszkadza. Np. alkoholikowi jakoś nie przeszkadza alkoholizm, dopóki jego życie nie wywróci się do góry nogami. Jeżeli Tobie przeszkadzają nałogi Partnera - co jest normalne - to go sobie daruj. Na Ziemi żyje kilka miliardów ludzi - na pewno znajdziesz kogoś fajnego.

Co do Ciebie i Twojej terapii, to polecam bardziej specjalistyczne podejście do tematu - indywidualną terapię DDA oraz - co najważniejsze w dłuższym okresie - grupową. Wyjazd zagranicę nie powinien być żadną wymówką - syndrom DDA to nie jest tylko polski problem. Polecam także nawiązywanie kontaktów z nowymi, ciekawymi ludźmi, którzy trzymają się z dala od używek.

Pozdrawiam!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Linka,</p>
<p>Wiara w to, że inni ludzie zmienią się dla nas, jest bezpodstawna. Myślę, że jemu dobrze jest z nałogami. Ale to są jego problemy i nie odbierzesz mu ich! Sam musi sobie poradzić, jeżeli mu to przeszkadza. Np. alkoholikowi jakoś nie przeszkadza alkoholizm, dopóki jego życie nie wywróci się do góry nogami. Jeżeli Tobie przeszkadzają nałogi Partnera &#8211; co jest normalne &#8211; to go sobie daruj. Na Ziemi żyje kilka miliardów ludzi &#8211; na pewno znajdziesz kogoś fajnego.</p>
<p>Co do Ciebie i Twojej terapii, to polecam bardziej specjalistyczne podejście do tematu &#8211; indywidualną terapię DDA oraz &#8211; co najważniejsze w dłuższym okresie &#8211; grupową. Wyjazd zagranicę nie powinien być żadną wymówką &#8211; syndrom DDA to nie jest tylko polski problem. Polecam także nawiązywanie kontaktów z nowymi, ciekawymi ludźmi, którzy trzymają się z dala od używek.</p>
<p>Pozdrawiam!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Linka</title>
		<link>http://www.psychika.eu/alkoholizm-rodzicow-problemy-emocjonalne-osob-z-dda/comment-page-2/#comment-11653</link>
		<dc:creator>Linka</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Dec 2010 12:36:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychika.eu/?p=717#comment-11653</guid>
		<description>Witajcie Wszyscy,
cieszę się niezmiernie, że znalazłam tę stronę. Pierwszy raz odpisuję na forum, bo pierwszy raz czuję prawdziwą potrzebę i wierzę, że ktoś mi doradzi (nam).
Otóż moja sytacja wygląda następująco: jestem DDA. Mój ojciec jest alkoholikiem, brat narkomano-lekomano-alkoholikiem a mama ofiarą losu skrzętnie wszystko ukrywającą przez lata &quot;żeby się ludzie nie dowiedzieli, żeby nie było wstydy&quot;. Na jedno dobrze, na drugie źle.
O DDA wiedziałam już wcześniej, jednak zawsze sądziałam, że mnie ten problem nie dotyczy, bo jestem wyjątkowo silna. Jednak kielka miesięcy temu, jak zaczęłam poważną pracę (już z niej zrezygnowałam), pojawiły się problemy. Od jakichś 3 miesięcy chodzę na terapię zwykłą, nie dla DDA. Wczoraj dopiero sobie uzmysłowiłam, że jednak ten problem mnie dotyczy. Przedstawiłam do mojemu chłopakowi, bo wreszcie zrozumiałam skąd się biorą moje emocje. Czytając Wasze posty mogę stwierdzić, że nie poniżam mojego chłopaka, ale rozumiem też partnerów z DDA, bo z moim na szczęście dużo rozmawiamy. Zdaję sobie sprawę, że jest mu trudno z kimś, kto ma taką huśtawkę nastrojów. Ja cieszę się, że jestem świadoma swego problemu i naprawdę chcę z tym walczyć, bo bardzo go kocham i zależy na nim. Problem największy jest niestety taki, że on pali od kilku (8-10) lat marihuanę i sam przyznaje się, że jest uzależniony. Jednak nikt nie jest w stanie tego stwierdzić, bo jest to człowiek na poziomie, inteligenty, dobrze ubrany biznesmen. Taka oto moda na palenie zioła nastała. Do tego czasami popala papierosy, co również mnie drażni (czasami mam wrażenie, że robi mi to na złoźć, bo obiecuje, że nie będzie palił, a potem idziemy na imprezę i jednak pali, i żadne moje prośby nie skutkują). Powiedzcie mi proszę, czy to jest nienormalne, że dla osoby takiej jak ja, która tyle w życiu przeszła (każdy DDA zna powroty taty do domu) jak widzi jakiegoś nałogowca, to mu się &quot;nóż w kieszeni otwiera&quot;. Ja ze swojej strony bardzo chcę się starać, chodzić na terapię (choć wydaje mi się, że oboje powinniśmy), jednak nie wyobrażam sobie życia z kimkolwiek, kto ma jakiekolwiek nałogi. Moja pani psycholog powiedziała mi, żebym się zastanowiła, czy mam siły wkraczać w taki związek (tzn. jestem w nim od roku), ale czy go kontynuować. Boję się, że pewnego dnia będę zmuszona z nim skończyć, choć będę go bardzo kochała. Tylko dlatego, że on nie chce tego rzucić i nie widzi problemu. Tzn. widzi mój problem, bo go w nim uświadomiłam, ale nie widzi swojego. Potafi mi powiedzieć, że chce ze mna być, ale pewnego dnia nie wytrzyma, trzaśnie drzwiami, wyjdzie i nigdy już nie wróci, ale potrafi mi też powiedzieć, że boi się, że ja go rzucę, bo sobie wkręcę, że mnie zdradza, itp. Owszem jestem trochę zazdrosna, pierwszy raz zaznałam tego uczucia, bo z poprzednim patrnerem tego nie miałam. Po prostu pierwszy raz w życiu na kimś mi naprawdę zależy. Jednak on w ramach niby żartu, często mówi o tym, jak to koleżanki z pracy mu &quot;robiły dobrze&quot;, że ma napaloną szefową, żę jakby miał teraz wywrywać dziewczyny, to robiłby to przez Facebooka, itp. Ja wiem, że z jego strony są to żarty, ale pomimo tego, ze mu mówię, że mnie to rani, on i tak dalej to uskutecznia. Miał również sporo dziewczyn &quot;do łózka&quot; przede mną, co niestety wszystko przyczynia się do tego, że nie czuję się w tym związku pewnie, bo obawiam się, że będę tą kolejną... Pomimo jego zapewnień o miłości, boję się, że nam się nie uda, bo raz mówi, że mnie kocha, a raz, że nie da rady kiedyś i mnie zostawi. A ja myślę, że jak nie porzuci swych nałogów to ja będę zmuszona odejść, żeby przez resztę życia nie cierpieć przez osoby z nałogami. Jeszcze do wczoraj go tłumaczyłam, że wszyscy palą, że to nic w porównaniu do tego jaki jest kochany (dokładnie tak, jak moja mama tłumaczyła picie ojca). Co ja mam zrobić? Wyjeżdżamy niedługo za granicę, nie będę mogła chodzić tam na terapię. Jak mam go uświadomić, że jest to konretny problem zarówno po mojej stronie jak i po jego? Jak go zachęcić, żeby spróbował rzucić palenie (co jest główną przyczyną konfliktów między nami). Ze swojej strony mogę jeszcze powiedzieć, że jestem świadoma tego, co DDA robią swoim partnerom, dlatego ja się tego wystrzegam. Podobnie zachowywyałam się w poprzednim związku (chwała mojemu ex za cieprliwość do mnie), ale teraz tego błędu nie popełnię. Za bardzo mi na nim zależy i za bardzo jestem świadoma konsekwencji. Błagam, pomóżcie mi:( Dużo mogłabym pisać, ale niekomu by się nie chciało tego wówczas przeczytać. Może przynajmniej jedna osoba się znajdzie... Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witajcie Wszyscy,<br />
cieszę się niezmiernie, że znalazłam tę stronę. Pierwszy raz odpisuję na forum, bo pierwszy raz czuję prawdziwą potrzebę i wierzę, że ktoś mi doradzi (nam).<br />
Otóż moja sytacja wygląda następująco: jestem DDA. Mój ojciec jest alkoholikiem, brat narkomano-lekomano-alkoholikiem a mama ofiarą losu skrzętnie wszystko ukrywającą przez lata &#8220;żeby się ludzie nie dowiedzieli, żeby nie było wstydy&#8221;. Na jedno dobrze, na drugie źle.<br />
O DDA wiedziałam już wcześniej, jednak zawsze sądziałam, że mnie ten problem nie dotyczy, bo jestem wyjątkowo silna. Jednak kielka miesięcy temu, jak zaczęłam poważną pracę (już z niej zrezygnowałam), pojawiły się problemy. Od jakichś 3 miesięcy chodzę na terapię zwykłą, nie dla DDA. Wczoraj dopiero sobie uzmysłowiłam, że jednak ten problem mnie dotyczy. Przedstawiłam do mojemu chłopakowi, bo wreszcie zrozumiałam skąd się biorą moje emocje. Czytając Wasze posty mogę stwierdzić, że nie poniżam mojego chłopaka, ale rozumiem też partnerów z DDA, bo z moim na szczęście dużo rozmawiamy. Zdaję sobie sprawę, że jest mu trudno z kimś, kto ma taką huśtawkę nastrojów. Ja cieszę się, że jestem świadoma swego problemu i naprawdę chcę z tym walczyć, bo bardzo go kocham i zależy na nim. Problem największy jest niestety taki, że on pali od kilku (8-10) lat marihuanę i sam przyznaje się, że jest uzależniony. Jednak nikt nie jest w stanie tego stwierdzić, bo jest to człowiek na poziomie, inteligenty, dobrze ubrany biznesmen. Taka oto moda na palenie zioła nastała. Do tego czasami popala papierosy, co również mnie drażni (czasami mam wrażenie, że robi mi to na złoźć, bo obiecuje, że nie będzie palił, a potem idziemy na imprezę i jednak pali, i żadne moje prośby nie skutkują). Powiedzcie mi proszę, czy to jest nienormalne, że dla osoby takiej jak ja, która tyle w życiu przeszła (każdy DDA zna powroty taty do domu) jak widzi jakiegoś nałogowca, to mu się &#8220;nóż w kieszeni otwiera&#8221;. Ja ze swojej strony bardzo chcę się starać, chodzić na terapię (choć wydaje mi się, że oboje powinniśmy), jednak nie wyobrażam sobie życia z kimkolwiek, kto ma jakiekolwiek nałogi. Moja pani psycholog powiedziała mi, żebym się zastanowiła, czy mam siły wkraczać w taki związek (tzn. jestem w nim od roku), ale czy go kontynuować. Boję się, że pewnego dnia będę zmuszona z nim skończyć, choć będę go bardzo kochała. Tylko dlatego, że on nie chce tego rzucić i nie widzi problemu. Tzn. widzi mój problem, bo go w nim uświadomiłam, ale nie widzi swojego. Potafi mi powiedzieć, że chce ze mna być, ale pewnego dnia nie wytrzyma, trzaśnie drzwiami, wyjdzie i nigdy już nie wróci, ale potrafi mi też powiedzieć, że boi się, że ja go rzucę, bo sobie wkręcę, że mnie zdradza, itp. Owszem jestem trochę zazdrosna, pierwszy raz zaznałam tego uczucia, bo z poprzednim patrnerem tego nie miałam. Po prostu pierwszy raz w życiu na kimś mi naprawdę zależy. Jednak on w ramach niby żartu, często mówi o tym, jak to koleżanki z pracy mu &#8220;robiły dobrze&#8221;, że ma napaloną szefową, żę jakby miał teraz wywrywać dziewczyny, to robiłby to przez Facebooka, itp. Ja wiem, że z jego strony są to żarty, ale pomimo tego, ze mu mówię, że mnie to rani, on i tak dalej to uskutecznia. Miał również sporo dziewczyn &#8220;do łózka&#8221; przede mną, co niestety wszystko przyczynia się do tego, że nie czuję się w tym związku pewnie, bo obawiam się, że będę tą kolejną&#8230; Pomimo jego zapewnień o miłości, boję się, że nam się nie uda, bo raz mówi, że mnie kocha, a raz, że nie da rady kiedyś i mnie zostawi. A ja myślę, że jak nie porzuci swych nałogów to ja będę zmuszona odejść, żeby przez resztę życia nie cierpieć przez osoby z nałogami. Jeszcze do wczoraj go tłumaczyłam, że wszyscy palą, że to nic w porównaniu do tego jaki jest kochany (dokładnie tak, jak moja mama tłumaczyła picie ojca). Co ja mam zrobić? Wyjeżdżamy niedługo za granicę, nie będę mogła chodzić tam na terapię. Jak mam go uświadomić, że jest to konretny problem zarówno po mojej stronie jak i po jego? Jak go zachęcić, żeby spróbował rzucić palenie (co jest główną przyczyną konfliktów między nami). Ze swojej strony mogę jeszcze powiedzieć, że jestem świadoma tego, co DDA robią swoim partnerom, dlatego ja się tego wystrzegam. Podobnie zachowywyałam się w poprzednim związku (chwała mojemu ex za cieprliwość do mnie), ale teraz tego błędu nie popełnię. Za bardzo mi na nim zależy i za bardzo jestem świadoma konsekwencji. Błagam, pomóżcie mi:( Dużo mogłabym pisać, ale niekomu by się nie chciało tego wówczas przeczytać. Może przynajmniej jedna osoba się znajdzie&#8230; Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: DDA – problem braku systemu wartości &#124; Psychika.eu</title>
		<link>http://www.psychika.eu/alkoholizm-rodzicow-problemy-emocjonalne-osob-z-dda/comment-page-2/#comment-10119</link>
		<dc:creator>DDA – problem braku systemu wartości &#124; Psychika.eu</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Oct 2010 20:09:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.psychika.eu/?p=717#comment-10119</guid>
		<description>[...] komentarz!   0W poprzednim artykule związanym z problemami emocjonalnymi Dorosłych Dzieci Alkoholików, omawiałam efekty doświadczenia odrzucenia przez rodziców, które w toku rozwoju dziecka i [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[...] komentarz!   0W poprzednim artykule związanym z problemami emocjonalnymi Dorosłych Dzieci Alkoholików, omawiałam efekty doświadczenia odrzucenia przez rodziców, które w toku rozwoju dziecka i [...]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

