Bogactwo, sława i uroda szczęścia nie dają…
- sobota, Maj 16, 2009, 22:01
- Ciekawostki, Wybrane Aktualne
- 21 700 odwiedzin
- Komentarze (3)
Wydaje Ci się, że kiedy będziesz sławny, bogaty oraz usuniesz wreszcie ten szpecący garb z nosa będziesz najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi? Otóż niekoniecznie. Mało tego, osiągnięcie tych celów może doprowadzić nawet do tego że będziesz mniej szczęśliwy niż jesteś terazobecnie. Tak przynajmniej wynika z najnowszych badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Rochester. Edward Deci, profesor psychologii koordynujący badania mówi „ludziom wydaje się, że ustalanie celów w życiu i ich osiąganie prowadzi do pozytywnych konsekwencji. Badania pokazują jednak, że nie wszystkie cele dają szczęście”.
Co zatem powoduje że jesteśmy bardziej szczęśliwi i zadowoleni z życia?
- samorozwój
- udany związek emocjonalny z drugą osobą
- posiadanie grupy znajomych
W badaniach przeprowadzono głębokie wywiady psychologiczne ze 147 uczestnikami. Absolwentami uczelni dwa lata po obronie. Na podstawie wywiadu, badacze szacowali poziom takich kluczowych obszarów jak: satysfakcja z życia, poziom własnej wartości, niepokój, fizyczne objawy stresu i poziom negatywnych i pozytywnych emocji w życiu.
Cele były definiowane jako wewnętrzne (np. pomaganie innym, szczęśliwy związek emocjonalny) i zewnętrzne (bogactwo, pozytywny wizerunek społeczny). Badacze odnieśli rodzaj celów definiowanych przez poszczególne osoby do ich wyników na skali podanych wyżej, kluczowych obszarów. Badania przeprowadzano dwukrotnie w odstępie 12 miesięcy, aby móc dostrzec zmiany zarówno w ustalaniu celów jak i stanie emocjonalno -psychicznym. Pod uwagę wzięto te cele, które zostały osiągnięte (aby uniknąć sytuacji kiedy brak poczucia zadowolenia z życia wynika nie z tego, że wybrane cele były „nie takie” ale z tego, że nie udało się ich osiągnąć.
Okazało się, że bardziej szczęśliwi i mniej zestresowani byli Ci, którzy swoje cele lokowali wewnętrznie, czyli zależało im na szczęśliwym związku, rozwoju, bliskości z innymi.
Głównie wynikało to z tego, że cele zewnętrzne (dobre stanowisko, wysokie pobory) wiązały się z koniecznością dłuższej pracy, pozbawiały badanych możliwości kontaktu ze znajomymi (brak czasu) zwiększały napięcie emocjonalne i poziom stresu (ze względu na większe naciski w pracy).
Być może jest też tak, że cele takie jak kariera, sława czy uroda są o tyle zdradliwe, że kiedy już je osiągniemy i teoretycznie powinniśmy być zadowoleni, zaczynami martwić się i denerwować tym że możemy nasze osiągnięte cele stracić (zwolnią nas, tąpnięcie na giełdzie pozbawi nas pieniędzy, a z czasem i tak porobią nam się zmarszczki). Jak uważacie?
Wnioski są o tyle zaskakujące, że do tej pory uważano, że osoby które stawiają sobie cele i je skutecznie realizują mają wszystkie potrzebne zasoby aby czuć się spełnione i szczęśliwe. A tu klops. Nie tylko nie wszystkie nasze założenia doprowadzą nas do krainy większej szczęśliwości, ale jeszcze mogą nas dobić.
Źródło: www.rochester.edu/news/show.php?id=3377

(Głosów: 1, średnia: 4,00 z 5)
W pelni zgadzam sie z tym artykulem! W zyciu chodzi o rozwijanie swojej swiadomosci, oraz subtelne doznania jak: wspolzycie miedzyludzkie, empatia, milosc, zyczliwosc, wdziecznosc. Wszystkie one ksztaltuja nasza dusze! Jezeli uda nam sie osiagnac szersze spojrzenie na otaczajacy nas swiat, mozemy latwo wywnioskowac, iz bierzemy udzial w tzw.”wyscigu szczurow”, gdzie wygrywa ten, kto umiera z najwieksza iloscia “zabawek”. Tak naprawde, nasze terazniejsze zycie jest tylko niewielkim wycinkiem drogi ku samodoskonaleniu. Jest jak strona w ksiazce. Naszym celem jest dazenie do doskonalosci, aby zjednac sie z tym,co nas stworzylo! Gdy juz to osiagniemy, bedziemy czuc nieprzemijajaca przyjemnosc. Tak wiec rozwijanie duchowe jest jedyna sluszna droga!
Jak ja lubię, gdy ktoś pseudo-oświecony publikuje swoje niczym nie poparte odwołania do transcendencji. Używanie słów bez znaczeń nie dodaje rangi Twoim opiniom.
niew, wlasnie ze sa poparte – wlasnym doswiadczeniem, inaczej swiadomy by nic nie napisał a tak czul to cos co trudno ubrac w slowa, czasem lepiej jednak zostawic to dla siebie, gdyz niewielu dotyka transcendencji np ty