Dlaczego ludzie się tną? Czyli problem autoagresji

Samookaleczenia to problem, który w przeważającej większości dotyka grupę nastolatków. Autoagresja polegająca na okaleczaniu się może przyjmować różne formy – od jednorazowych „nieśmiałych zabaw” z żyletką, po regularne, głębokie nacinanie ciała pozostawiające na trwałe blizny. Ostatnimi czasy, panuje również moda na skaryfikacje i modyfikacje ciała, które również stanowią formę samookaleczania się – tym razem, w intencji osób które tego dokonują, dla urody.

Dlaczego nastolatki się samookaleczają? Co stoi za robieniem sobie samemu krzywdy i świadomym decydowaniem się na przeżywanie bólu? Czynników jest wiele – przyjrzyjmy się kilku z nich.

Samookaleczanie jako próba zwrócenia na siebie uwagi

Autoagresja to często próba zwrócenia na siebie uwagi otoczenia – głównie rodziny. Jeśli nastolatek doświadcza odrzucenia ze strony rodziców – głównie zaś nieczułej, lub pozornie nieczułej matki, która zachowuje wobec dziecka spory dystans, nastolatek może za pomocą samookaleczania chcieć zwrócić na siebie uwagę rodziców. Jest to wołanie o pomoc, krzyk”zauważcie mnie”. Tak jak i w przypadku innych form zwracania na siebie uwagi (bulimii czy wagarów), ta przyczyna samookaleczania nie jest dla nastolatka świadoma.

Samotność i pustka a autoagresja

Spora część osób,które dokonują samookaleczeń, to osoby, które czują się życiu samotne, pozbawione wsparcia osób bliskich, niekochane. Wytłumaczenie tego zjawiska jest biochemiczne. Otóż w momencie, kiedy uzyskujemy od drugiej osoby wsparcie, przytulamy się do niej, jesteśmy głaskani itd. wzrasta nasz poziom endorfin, które powodują, że czujemy się dobrze (dlatego większość z nas lubi się przytulać). W sytuacji braku wsparcia i kontaktu fizycznego, poziom endorfin może ulec obniżeniu – czujemy się wtedy znacznie gorzej. Endorfiny uwalniają się przy okazji przytulania, ale również, w sytuacji w której czujemy się zagrożeni. Cięcie się, jest więc próbą wprowadzenia się w stan zagrożenia życia, aby doszło to wyrzutu endorfin – w efekcie, samokaleczający się nastolatek doznaje uczucia radości, szczęścia, euforii.

Autoagresja jako rytuał przejścia

Najczęstszym okresem w którym dochodzi do aktów autoagresji jest okres dorastania. Często decyzja o wykonaniu „sznytów” to element procesu inicjacji wymaganego przez niektóre subkultury. Nastolatek tnie się, aby zdobyć uznanie w oczach rówieśników lub by móc dołączyć do grupy rówieśników, która hołduje tego typu dowodom odwagi i męstwa. Autoagresja i ból, jako rytuał podczas którego nastolatek staje się mężczyzną, sięga czasów pierwotnych – w większości kultur plemiennych, istniały określone rytuały, po których odprawieniu, dziecko mogło zostać uznane za osobę dorosłą – rytuały te, najczęściej obejmowały czynności sprawiające ból. Okaleczanie się w ramach przynależności do określonej grupy, to nic innego jak nawiązanie właśnie do tych starych rytuałów.

Samookaleczanie się jako szantaż emocjonalny

U nastolatków dochodzi do sytuacji samookalecznia również w odpowiedzi na zawód miłosny. Za pomocą ran na ciele, nastolatek udowadnia osobie która go odrzuciła swoje cierpienie i zaangażowanie. Ten Werterowski typ samookaleczeń to najczęściej część szantażu emocjonalnego mającego zmusić obiekt westchnień do powrotu.

Zaburzenia osobowości

Samookaleczanie związane bywa również z zaburzeniami osobowości – depresje, stany psychotyczne, syndrom Munchausena mogą wywoływać u osoby chorej przymus cięcia się. Takie przyczyny autoagresji wymagają leczenia, może bowiem dojść tutaj również do prób samobójczych.

fot.:Mario Alberto Magallanes Trejo /SXC.hu

Komentarze (54) do artykułu “Dlaczego ludzie się tną? Czyli problem autoagresji”

  • {sychozza napisał(a) dnia 23 kwietnia, 2012, 19:28

    Moja koleżanka cięła się twierdząc że jej się tak podoba,teraz wiem że robiła to żeby zwrócić na siebie uwagę,ja kiedyś też próbowałam,po nogach zaostrzonym gwoździem,ale tylko po to aby zobaczyć jak to jest.

  • zawszepocichu napisał(a) dnia 12 maja, 2012, 1:15

    Niektórzy ludzie się tną bo nie umią  sobie poradzić z problemami np. tak jak ja robię to aby poczuć bul i zapomnieć o całym życiu i o wspomnianych problemach . Nie zawsze jest tak że osoba tnąca się jest nie kochana. Ja jestem kochana i to wiem . Ale to prawda , że jestem nieszczęśliwa . Nie robię tego na pokaz . A ten kto tnie się na pokaz musi być zdrowo rąbnięty .”RYTUAŁ PRZEJŚCIA ” nigdy o tym nie słyszałam .  Dla ciekawskich jak to jest nie radze próbować bo nie jest  za fajnie .  

  • Nieświadomy napisał(a) dnia 3 czerwca, 2012, 11:26

    Ja miałem taki problem przez komputer, odciety od sieci się ciołem, w taki sposób odreagowywalem. Nastepnie zaczołem się ciąć jak był problem w domu.
    10 lat potem, blizny jak były tak są i żałuje że to czyniłem

  • Nieszczęśliwa. napisał(a) dnia 4 czerwca, 2012, 0:26

    Ja się ciełam i robie to dalej . Mam 15 lat i już się wciagnełam w to gówno . Bo inaczej tego nie można nazwać …. Od 5 lat mam same problemy . Ojciec już dawno mnie zostawił choć dopiero teraz zaczełam sie tym naprawdę przejmować , matka wyjechała zostawiając mnie z siostrą która ma mnie w dupie . Wgl się mną nie interesuje . Brakuje mi tej rodzinnej miłości . Prawie wciągneła mnie anoreksja …. czuję sie nie kochana przez rodzinę i to stwarza największy problem . Tnę się z myślą że mi to pomoze . Ból w sercu znika na chwilę . Bólu na rękach i nogach już nie czuje . Przyzwyczailam się do niego . Ale kiedy patrzę na lecacą krew czuje ulge . Przez chwile znika cały ból czuję sie lepiej . Ostatnio doszedł ból niespełnionej miłości . Kolejne rany , blizny . Nie potrafię juz przestać . Zbyt bardzo boli mnie myśl że nie mialabym jak uciec od tego bólu który przezywam dniami i nocami . Wiele osoób się odemnie odwrócilo a ja nawet nie zauważyłam kiedy odeszli….chcialabym się opamiętać , zatrzymac ich żeby wrocili . Ale nie umiem . Napisałam to do tych ktorzy sa ciekawi jak to jest , albo mają problem i nie wiedzą jak sobie z nim poradzić wiec mają zamiar zacząć się ciąć . Ludzie nie róbcie tego . Zacznie sie od jednej kreski a skonczy na zakrwawionych rekach na które będziecie patrzeć w samotności . Potem już nikt wam nie pomoze bo nikogo do siebie nie dopuścicie . Więc sami sobie pomóżnie . Macie przyjaciół którzy mogą wam pomóc w problemach . Więc się ich trzymajcie bo potem moga zniknąć bezpowrotnie

  • Nieświadomy napisał(a) dnia 7 czerwca, 2012, 22:49

    Nieszczęśliwa niemasz nikogo kto może Tobie pomóc, są ludzie którzy pomagają bez interesownie w takich sprawach. Ja mam uraz na mózgu to co robiłem ale jak sie czuję niespełniony to mam taka popierdzieloną myśl a może kreska ?? Ale jak pomyśle że jest dla kogo żyć o chwilach miłych z rodzina z przyjaciółmi, to się uspokajam. A tak pozatym jestem pedagogiem oO

  • Nieświadomy napisał(a) dnia 7 czerwca, 2012, 22:51

    niemasz nikogo kto może Tobie pomóc ?, są ludzie którzy pomagają bez interesownie w takich sprawach. Ja mam uraz na mózgu to co robiłem ale jak sie czuję niespełniony to mam taka popierdzieloną myśl a może kreska ?? Ale jak pomyśle że jest dla kogo żyć o chwilach miłych z rodzina z przyjaciółmi, to się uspokajam. A tak pozatym jestem pedagogiem oO

  • Niekochana napisał(a) dnia 9 września, 2012, 18:35

    ja sama się ciełam i odradzam. cięłam się przez rozwód rodziców, za to że nikt mnie nie rozumiał, ciągłe awantury i dokuczanie w szkole, zaczełam się ciąć już w 5 klasie podstawówki. naprawde nie bylo warto, pedagog to zobaczył, nauczyciele, chodzienie do psychiatry, bylam traktowana jak psycholoka, a najbardziej bolało mnie to że rodzice nic z tego nie wyniesli, nawet jeszcze bardziej się darli, że mają chorą córke, że lepiej jakby mnie nie było, że za dużo filmów itp. czasem myśle o cięciu się, ale nie chcę tego bo nie chce być tak trakotwana, mimo że gorzej już chyba być nie może

  • nigdytegonierób napisał(a) dnia 22 stycznia, 2013, 4:39

    Zaczęłam się ciąć z powodów szkolnych kłóciłam się z dwiema dziewczynami które doprowadzały mnie do szału nie mogłam inaczej sobie poradzić to było moim wyjściem z sytuacji drugą z przyczyn cięcia była śmierć bliskiej mi osoby trzecią kłótnie rodzinne  ale nie radze się ciąć mija już prawie 2 lata od cięcia a rany dalej zostają 

  • normalna napisał(a) dnia 6 maja, 2013, 0:38

    Cięłam się przez krótki okres czasu, właśnie w wieku dojrzewania. Z powodu niezrozumienia i odrzucenia przez rodziców, samotność. Oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałam, że chcę zwrócić na siebie ich uwagę. Spróbowałam raz. Później po każdym przykrym doznaniu czułam tylko jedną potrzebę. Po cięciu faktycznie czułam się szczęśliwsza.
    Od tego czasu minęły prawie dwa lata, między nami nic się nie zmieniło, rodzice jak zobaczyli szramy tylko wydarli się strasznie,  a blizny na ręce pozostały do dziś.
    Gdy jest źle czasem myślę o cięciu, ale nie zamierzam tego robić nigdy więcej.

  • rafał napisał(a) dnia 28 maja, 2013, 9:18

    ja jeszcze sie nieciołem ale chce i czy to bardzo boli bo jak bende se ciol czy bendzie bolało zyletką.?

  • DziewczynaZDepresją napisał(a) dnia 28 maja, 2013, 21:52

    Cierpię na depresję, bulimie i podobno zaczynam byc schizofreniczką.
    Samotność i częste klotnie z rodzicami doprowadziły mnie do depresji, przez co odczuwałam ogromną chęć sprawiania sobie krzywdy. Pol roku temu pierwszy raz siegnelam po zyletke. 
    Cięcie sie daje mi swiadomosc tego, ze panuje nad sytuacja. To mi pomaga. 

  • Danuta Ciszewska napisał(a) dnia 7 czerwca, 2013, 22:47

    Nieszczęśliwa z dnia 4 czerwca 2012r Podaj jakiś namiar na siebie, chcę Cię poznać, chcę może Ci pomóc. O ile będziesz Ty też tego chciała. Żałuję że nie przeczytałam Twego krzyku wcześniej. Trzymaj się, podnieś głowę do góry, jeszcze nie jest za późno, jesteś bardzo młoda, napewno bardzo ładna, jestem w Twoim bólu z Tobą. Mile Cię pozdrawiam Danuta

  • totylkoblizny napisał(a) dnia 21 września, 2013, 21:54

    Zaczęłam kilka miesięcy temu.
    Przez przyjaciół.
    Skrzywdzili mnie, upokarzali. Zaczęły się wtedy nieprzespane noce, ból, płacz..
    I wtedy pierwszy raz sięgnęłam po żyletkę, zrobiłam tylko kilka kresek ale poczułam się lepiej.
    Bolało ale nie zwracałam na to uwagi, pomogło.
    Na jakiś czas przestałam ale potem znów zaczęła się szkoła i wróciłam do tego. Nie mam siły na codziennie upokarzanie a ból sprawia że zapominam.. Choć na chwilę.

    Chciała bym to rzucić, skończyć z tym ale nie umiem.
    Nie mam dla kogo.

  • rodzic napisał(a) dnia 23 września, 2013, 3:34

    Odkryłam ,ze mój 15 letni syn się tnie…Do tego wiem ,ze robi to ze znajomymi piszaą sobie o tym i chwalą się kto ma więcej kresek…Nie mogę zasnąć …tak bardzo boję się o niego…Rozmawiałam z nim pytałam dlaczego to robi…nie krzyczałam ale płakałam…pózniej napisał o tym koleżance a ona mu na to- „jak się w szkole dowiedzą to powiedz,  że to przez matkę a jak ci stara zabierze tel to powiedz jej,ze sobie żyły podetniesz i zrób to tylko nie tak do końca” a on na to „hhmm chamskie ale dobre…” nie mogę uwierzyć,że to moj syn… Boje się aby nie zrobić nic głupiego ale na pewno poinformuje rodziców tych znajomych…a syna zabiorę do psychologa …A poznałam kreski tylko dla tego,że znałam dziewczyne w szkole ,która to robiła i dużo o tym opowiadała dlatego nie krzyczałam…przytuliłam i płakałam a pózniej jak przeczytałam co napisał ,załamałam się…

  • rodzic napisał(a) dnia 23 września, 2013, 3:39

    Do „totylkoblizny” podaj mi proszę jakis kontakt do Ciebie jestem matką i jeśli będę mogła i zechcesz postaram się jakoś pomóc 

  • totylkoblizny napisał(a) dnia 25 września, 2013, 16:13

    Do „rodzic”.
    Jeśli pani chcę może napisać na ten adres.
    madzka1198@wp.pl

  • Kolega napisał(a) dnia 23 października, 2013, 19:35

    Proszę poradźcie mi. Wczoraj w szkole zauważyłem na ręce koleżanki kilka czerwonych kresek. Jak poprosiłem aby mi to pokazała to się obraziła i odeszła. Martwię się o nią. Kilka osób w klasie to zauważyło, kilka osób się jej pytało co ma na ręce ale nikomu nie chciała się zwierzyć. Dzisiaj na ręce miała bandaż. Zastanawiam się czy powiedzieć to tym komuś np. wychowawczyni czy pedagog. Co o tym myślicie ? Czy powinienem o tym powiedzieć ?

  • Bezimienna napisał(a) dnia 5 listopada, 2013, 8:54

    Do „kolega” według mnie powinieneś powiedzieć komuś dorosłemu. Mimo że sama jestem nastolatką i mam z tym lekki problem, uważam że Twoja koleżanka potrzebuje pomocy, przecież może być dużo powodów dlaczego to robi. Nie chce się tu przemądrzać ani nic, ale lepiej to zgłoś. Jak u mnie się dowiedzieli że się tnę i robię to przez problemy, żeby wszystko „odreagować” to nic nikomu nie zgłaszali, pozostawili to mnie, ale są przy mnie moi przyjaciele i wiem, że mogę na nich liczyć. Dlatego nie chce więcej tego robić. Pomóż jej… Jeżeli Ty tego nie zrobisz, nie wiadomo czy kto inny to zrobi…

  • smutna ;( napisał(a) dnia 11 listopada, 2013, 17:32

    Noo niestety ja też to robię ;/ próbuję sie z tego wyciągnąć ale nic .. Nie mam osoby która by mi pomogła co mam robić ? rodzice nie wiedzą bo starannie to ukrywam … co mam zrobić zeby sie z tego wydostać ? tnę sie od 2 lat ;( i już mam tego dosyć ;(  jak wiecie jak mi pomóc piszcie na gg =47050534

  • odrodzona napisał(a) dnia 26 listopada, 2013, 21:06

    czytam Wasze komentarze i powiem szczerze ze jestem przerazona… przeraza mnie to ze tak duzo mlodych osob jest zagubionych!
    mam teraz 21 lat, jeszcze pol roku temu bylam w takim wstanie jak Wy i poniekad rozumiem…ale teraz kiedy zrozumialam swoj blad i bardzo zaluje tego, chcialabym Wam w jakis sposob pomoc. chcialabym zrozumiec, dac wsparcie i pokazac ze tak naprawde nie musicie sie ciac, bo sama z doswiadczenia wiem ze to w niczym nie pomaga. jestem otwarta osoba na takie problemy i jesli chcialby ktos porozmawiac to piszcie: basia_6@op.pl.
    pozdrawiam Was bardzo goraco i wierze ze nabierzecie sil aby poradzic sobie z trudem tego swiata.

  • Andi napisał(a) dnia 5 grudnia, 2013, 10:59

    Cóż ….. jestem ojcem córki, 15 letniej dziewczyny która od 2 lat to robi i tez juz nie mam sił. Teraz jest w szpitalu psychiatrycznym. Po co sie rozpisywać skoro powyżej opisala to osoba o niku „rodzic”. Jest tam od tygodnia i …. zdiagnozowali schizofrenię. Ciekawe ze po prakrtcznie 3 dniach na lekach uspokajających (ciągle w szpitalu śpiaca, nieprzytomna) od medykamentów. Lektura naukowych opracowań podaje iz potrzeba jest 4-6 tygodni. Ciekawe jest to ze prowadzi ja praktykantka na stażu bez specjalizacji. Też nie wiem co czynić i co dalej robić. Na pewno trzeba u innego specjalisty potwierdzic czy to ta wlasnie choroba. Opis choroby w opracowaniach naukowych zupelnie nie ma odniesienia do stanu faktycznego corki. Notabene rozmawialem z pania psychiatra u ktorej sie leczy prywatnie, ktore wczoraj 2X powiedziala mi dobitnie ze nie ma u nie zadnej choroby psychicznej. A leczy się tam od ponad roku. Schizofrenia to podala choroba i na lekach wrednych do końca zycia – praktycznie czlowiek jest skreslony. Dziwne te nasze szpitale. Siedze i czytam od kilku miesięcy rozne opracowania naukowe i niestety mi wychodzi ze ma zaburzenia osobowości – ale nie jestem specjalista i sie na tym nie znam …. ale jesli tak jest tooooo ……….. kto nas leczy. Zobaczymy w poniedzialek jadę z nią do innego lekarza (ma wyjsc ze szpitala w sobotę). Ehhhh tragedia.
    Powiem wam jeszcze ze w domu jest OK kochamy ja i ona o tym wie ale….. wpadla w srodowisko podobne do niej. Walczcie o swoje dzieci i nie pozwalejcie aby przebywaly z dziwnymi osobami. A tym mlodym ludziom mowie nie robcie tego bo przez wasze pstepowanie krzywdzicie i to bardzo swoich najblizszych, ktorzy was bardzo kochaja, choc czasami wydaje wam sie ze jest odwrotnie. Wiem co mowię bo jestem na tym etapie. Powodzenia kochani

  • Alex napisał(a) dnia 13 grudnia, 2013, 0:23

    Bardzo nieudany artykuł. Po pierwsze, samookaleczenia to nie tylko cięcie się. Poza cięciem popularną metodą jest przypalanie np. zapalniczką, i inne metody.
    Poza tym motywacją wbrew pozorom rzadko jest „zwracanie na siebie uwagi”, zwłaszcza u starszej młodzieży i młodych dorosłych. Pominięto w tym tekście aspekt autoagresji jako takiej, czyli kierowania agresji na siebie. Zamiast wyrazić swoją złość, lub rozładować ją w jakiś bezpieczny sposób, człowiek niszczy swoje ciało, tak jak można niszczyć jakieś sprzęty. Istnieje też aspekt karania się, rozładowywania poczucia winy. A wreszcie – ból powoduje reakcje chemiczne w mózgu, wydzielanie endorfin, co pomaga człowiekowi się uspokoić, gdy nie umie radzić sobie z intensywnymi emocjami.
    Osoby które się okaleczają mogą ukrywać się bardzo skutecznie. Mogą ciąć się po okolicach które łatwo im zasłonić ubraniem, i takie, żeby polecenie ich odsłonienia było naruszeniem intymności – częste jest cięcie się po udach. Mogą wybierać metody które zostawiają bardziej „niepozorne” ślady. Np. umyślnie wywołane oparzenie wygląda zupełnie jak skutek nieszczęśliwego wypadku. Wreszcie, mogą unikać wizyt u lekarza, aby nie zauważył blizn lub ran. Sytuację pogarsza złe nastawienie służby zdrowia, tzn. właśnie przekonanie że chodzi o zwrócenie uwagi.
    Zdarzało mi się ciąć się niemal codzienne, a ukrywać to przed wszystkimi. Kiedyś nie pojechałam do szpitala, chociaż rana ewidentnie wymagała zszycia. Zwlekałam lub rezygnowałam z leczenia (np. uszkodzonego stawu kolanowego), bo nie chciałam by ślady widział lekarz. Oczywiście osoby robiące to „dla zwrócenia na siebie uwagi” też się zdarzają, ale wiele tej uwagi unika.

  • totylkoblizny napisał(a) dnia 16 grudnia, 2013, 22:09

    to zachodzi za daleko, ja nie mam siły na dalsze takie życie
    boje się że wpadłam w depresje
    ostatnim razem zrobiłam to ponad 100 razy ale nie czuje już bólu, to nic nie daje a muszę
    czy to uzależnienie?

    nie wiem co mam robić, gdzie szukać pomocy?

  • matex654 napisał(a) dnia 8 stycznia, 2014, 5:24

    Moja dziewczyna zerwała ze mna bo nie radzi sobie z problemami, wiem, że mnie kocha i to bardzo. Ja ją też, zrobiłbym dla Niej wszystko. Jak byliśmy razem obiecała mi, że już wiecej się nie potnie . Dzisiaj zrobiła to po raz pierwszy od miesiąca. Ona wpada w depresje, poradzilem jej zeby porozmawiała z matka to mama powiedziala jej, że przesadza. Martwie się o nią i nie wiem co mam zrobić. Zastanawiam się nad pójście do pedagoga szkolnego z tym, ale boję się że ona mi tego nie wybaczy. Proszę, pomóżcie mi.

  • Ass napisał(a) dnia 12 stycznia, 2014, 1:49

    Matex, walcz o nią. Skoro ona nie chce o siebie walczyć.. Jak bedzie dla kogo, szybciej może z tego wyjśc. I lec do tego pedagoga, on pomoże Ci lepiej, niż np. taka ja, która musi iść na durny bilans i zastanawia się, jak tu ukryć blizny… Kochane uda. Te bliny… Nie tnę się ponad pół roku, z 9 miesięcy, ale gdy o to myślę, one i otwierają. Boli. Cholera, boli. Jak ktoś wyżej napisał: ” i zawsze ta popierdolona myśl – a może kreska? „. Ech, walczyć do upadłego trzeba. Szkoda, że nie wiem po co…

  • Karoo napisał(a) dnia 14 lutego, 2014, 22:58

    Ja ostatnio zaczeł się ciąć.To się stało gdy okłuciłam się z matmą.Płakałam i zobaczyłam cyrkiel więc się pociełam trochę bolało , bo kilka razy w jedno miejsce kaleczyłam się cyrklem. 2 dni puźniej zobaczyłam temperówkę więc odkręciłam śrubkę i zrobiłam małą kreskę.Bolało przez 1min. potem przestało  więc chciała jeszcze jedną kreskę zrobić lecz nie miałam już tyle odwagi. W szkole pokłuciłam się z przyjaciółką i wyciągnełam ostrze z plecaka i się pociełam. Poczułam  wielką ulgę. Uzależniłam się od cięcia i tnę się gdy mam jakiś problem ;(

  • pseudomatfiz napisał(a) dnia 19 lutego, 2014, 0:00

    Karoo, spróbuj radzić sobie inaczej. Pisz na kartce co leży Ci na sercu. lepiej przelać złość na papier niż czekać, aż wypłynie z krwi…
    Uwierz mi i nie próbuj znowu się ciąć :) 

  • Odzucona napisał(a) dnia 21 lutego, 2014, 11:55

    Moja mama mi nieufa wyzywa mnie od najgorszych i dziś pierwszy raz pociełam sobie ręke przez chwile czułam jagbym nienalezała do tego świata.. niespełniona miłość moze tez dlatego to zrobiłam niemam nikogo.

  • Magda napisał(a) dnia 22 lutego, 2014, 1:11

    Też sie tne przez problemy w domu i szkole czuje sje coraz gorzej ale jak sie potne to tak jakby to wszystko nagle zniknęło , chciałabym przestac i to strasznie ale pytanie jak ? Jak ? Nie mam u nikogo wsparcia ukrywam to a przelewanie na papier wcale nie wystarcza. Byłam w grudniu u psychologa z problemami i prosiłam o dyskrecje ale poinformowała o wszystkim rodziców co prawda wykreciłam sie że to sobie wymyslilam itd. nie powiedzialam jej ze sie tne , nie zdążyłam powiedzieć a teraz niedosć ze te problemy nadal są to je
    sze ta rana – najgorsze że lubie tą pania psycholog . I tu mam pytanie czy moge jej jeszcze raz zaufać i powiedzieć że sie tne czy lepiej nie

  • pseudomatfiz napisał(a) dnia 22 lutego, 2014, 13:12

    Magda, skoro bardzo chcesz, dobrze będzie skorzystać z pomocy tej pani psycholog. Moim zdaniem nie ma prawa o tym mówić. Jeśli chcesz to napisz na mojego maila: mrs_nobody@onet.pl
    ja jakoś wyszłam z  tego sama… 
    to taka odpowiedź na pytanie „jak?”
    jakoś. 
    skutecznie. 
    trzeba ciągle próbować.
    wyrzucić żyletki. pochować nożyczki, wszystko. 

  • samotna napisał(a) dnia 22 lutego, 2014, 23:44

    Czesc
    Wiem jak to jest byc samemu z problemami . Ja tez mam z tym problem i sama sobie nie potrafie pomoc chociaz bym chciala przestac. Najpierw bylo po pare kresek po rekach a teraz nawet po nogach sie zaczelam ciac :-(  pomocy

  • pseudomatfiz napisał(a) dnia 23 lutego, 2014, 0:59

    samotna, jakiej pomocy oczekujesz?
    niestety nie mogę być przy Tobie.. chyba że przypadkiem jesteś z okolic. 

  • samotna napisał(a) dnia 23 lutego, 2014, 17:35

    Chce aby mi ktos pomogl w tym abym sie przestala ciac .Ale z jakich okolic pseudomatfiz jestes :-(  wiem ze i tak mi nie pomoze ::-(  cale zycie  jest do niczego

  • samotna napisał(a) dnia 23 lutego, 2014, 17:39

    No widzisz moje zycie i tak nie ma sensu chociaz probuje jakos to poskladac . Chce aby ktos mi w jaki kolwiek sposob pomogl.A  z jakich okolic jestes pseudomatfiz

  • samotna napisał(a) dnia 23 lutego, 2014, 17:43

    No ja nie wiem, Ale i tak wiem ze nikt mi nie pomoze a z jakich okolic jestes pseudomatfiz  a ostatnio probowalam popelnic samobojstwo

  • rozkojarzona napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 1:17

    Mam 16 lat i wraz z przyjaciolkami tworzymy pewna grupe. Kazda z nas opowiada sobie o swoich problemach o tym co przezyla, opowiaday swoje najwieksze tajemnice ktore nie sa dziecinne tylko powazne. Jedna z przyjaciolek jest bulimiczka i tnie sie od konca podstawowki – bardzo wiele przezyla i w ten sposob chciala odreagowac. Inna przyjaciolka rok temu zakochala sie zpewnym chlopaku zktorym jest teraz od dwoch miesiecy. Jej tato zmarl gdy byla mala a matka zostawila ja i wyjechala do Angli. Ona wyrzucala sobie ze wszyscy ja zosgawiaja i wszystko jest je wina. zaczela sie ciac… jeszcze inna przyjaciolka sporadycznie ciela sie nozem, na poczatku gimnazjum i gdy zostala zdradzona, ale nic nie robi… jeszcze inna przyjaciolka ciela sie ale niedawno przestala. Bardzo je wszystkie kocham i dlatego ostrzeglam wszystkie ze za kazda kreske jaka u nich znade zrobie sobie taka sama ilosc. Raz ta z bulimia zroila dwie kreski na dloniach wiec zrobilam je na biodrze… nie wiem nawet dlaczego zawsze nosze przy sobie zylet

  • rozkojarzona napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 1:24

    od tamtego czasu zaczelam ie ciac, ale nie powiedzialam nikomu. 1 raz zroilam przez bezsilnosc. jest w moje kasie pwnien chlopak- zawsze byl chamski wiec chciám go lepiej zrozumiec, wkoncu kazdy czowiek musi miec jakis powod. zawsze byl dla mnie wyjatkowo mily wiec chcialam sie dowiedziec, poznac go naprawde. zaczeismy psac godinami niami i nocai i moje przyjaciolki zauwarzyly, ze spedzam z nim duzo czasu, wiec chcialy sie dowiedziec, baly sie o mnie- wiele osob skrzywdzil i zniszczyl psychike. kika razy sie poprztykalismy ale onic waznego. raz na egzamin probny szla ryczac przez niego bo napisal cos o mnie co zabolalo… mimo iz byl dupkiem, na smym poczatku od pisania, uratowal mi zycie, wyciagajac spod saochodu ktory pedzil prosto na mnie… pierwszy raz byl przez to, iz przestal pisac… mimo ze wszsycy uwazaja mnie za aniola a jego za diabla (takie postacie nawet gralismy w przedstawieniu) to przy nim czlam sie bardziej diablem niz aniolem a wnim dostrzegalam diabla… przyjaciolki zobaczyly to (robilam im przeglady rak i innych miejsc cia czy sie nie tna wiec chcaly zrobic to samo) i powiedziam ze to pies i uwierzyly…

  • rozkojarzona napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 1:34

    drugi raz zrobilam gdy zostalam oskarzona o cos powaznego czego nie zrobilam i w kasie rozpetala sie wielka klotnia. przyjaciolka bulimiczka bronila mnie nabardziej a ja tak bardzo nie chciam by miala przezemnie klopoty… poniewaz sprawa dotyczyla czegos co zrobil chlopak cham z ktorym pisalam to on postanowil to zaonczyc. stanal w mojej obronie i kazal im skonczyc cos co jest jego wina i czego bardzo zaluje… bardzo mu bylam za to wdzieczna aprzyjaciolki przeprosily go i zaczely z nim na nowo, ale sa ostrozne.. 3 raz zrobilam wczoraj… 2 kreski a nawet nie wiem dlaczego. czuje sie sfrustrowana koncem gimnazjum, rozstaniem z przyjaciolkai ze niedostane sie tam gdzie chce, ze nie umiem pomoc przyjaciolom, ze jestem beznadziejna nic ie osiagnelam w zyciu, nie radze sobie sama ze soba, ze jstem inna od calej reszty, ze przezemnie tylko przyjaciele maja klopoty jak wtedy ta klotnia, ze chce byc dobra we wszystkm a nic mi nie wychodzi, od 3 miesiecy zastanwia sie czy nie zaochalm sie w chlopaku chamie, ktory zniszczyl psychike tlu osbom ktory uratoa mi zycie, obronil i skrzywdzil kilka razy ale bylam sobie winna… czuje sie niczym waznym dla nikogo. od kilku dni nie odbieram telefonow, sm ani niczego od przyjaciol, chce byc sama i udowodnic sama sobie ze jestem silna, ze umiem poradzic sobie z tym wszystkim sama….

  • rozkojarzona napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 1:41

    Chciabym zkims o tym pogadac, ale nie ma z kim. nie powiem rodzicom, bo wychowuja mnie pielegniarki i specjalisci od psychologi. przyjaciolkom nie moge powiedziec, bo robie im zaprzyklad, bylam nim do niedawna… podziwiaja to ze umiem wyzyc sie w inny sposob ( malowaniem, pisaniem, sportem, bieganiem) ale one juz nie dzialaja… oprocz tego robie sama sobie krwiaczki w roznych miejscach.. wygladaja ja siniaki wiec dziewczyny mysla ze nawiedzaj mnie demony ( ogladaly obecnosc xD). raz bardzo bolala mnie glowa ibrzuch wiec wymieszalam ze soba jakies 8 tabletek bo oprzocz tego lykam tabletki na tradzik i anemie. przez ktore zgubilam juz polowe wlosow. czasem mysle ze mam zaburzenia chormonalne bo placze zaraz sie smieje… zaslaniam kreski czym sie da, ale ljubie na nie patrzec, bo mysle sobie wtedy ze jestem silna, one dodaja mi sily, ale tak na prawde sa slaboscia… nie wiem juz co ma zrobic. nie pojde do zadnego nauczyciela i pedagoga, nie ufam im tak szczerze, bo zaraz cos powiedza rodzicom. chciabym isc sama do psychologa, ale nie jestem pelnoletnia, czuje ze by mi pomogl, ale musialbym powiedziec rodzicom… moze jest ktos kto moglby pogadac ze mna, jakos pomoc. potrzebuje tylko z kims porozmawiac by nie czuc sie taka saotna…

  • rozkojarzona napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 1:53

    Oprocz tego czuje sie przemeczona, w nocy nie moge spac, od dluzszego czasu sypiam po 5-6 godzin, jestem z natury agresywna ale staram sie nad tym panowac wiec ahresje zaczelam rzenosic na sama siebie.. prosze, niech mi ktos pomoze…

  • samotna napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 17:02

    Hej rozkojarzona chcesz pogadac to napisz do mnie na e-maila  mari_94@o2.pl ja tez mam taki sam problem i nie tez mam z kim pogadac 

  • samotna napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 17:06

    Jak chcesz rozkojarzonq pogadac to napisz do mnie  mari_94@o2.pl

  • samotna napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 17:10

    Rozkojarzona napisz do mnie mari_94@o2.pl

  • samotna napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 17:13

    mari_94@o2.pl
    Napisz rozkojarzona

  • rozkojarzona napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 21:27

    Z checia napisze… Dziekuje ;)

  • samotna napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 21:31

    To czekam na wiadomosc :-* ;-) 

  • qwerty napisał(a) dnia 27 lutego, 2014, 18:07

    pamiętajcie o telefonie zaufania: 
    „Porozmawiamy z Tobą o każdym problemie, z którym nie potrafisz sobie poradzić. Jeśli nie wiesz do kogo się zwrócić, zadzwoń do nas na 116 111. Nie ma problemów ważnych i nieważnych – możesz zadzwonić w każdej sprawie, która jest dla Ciebie trudna. 

    Czujesz się samotny/a, przygnębiony/a? 
    Nie dogadujesz się z rówieśnikami? 
    Sądzisz, że rodzice Cię nie rozumieją? 
    Ktoś Cię niesprawiedliwie ocenia lub traktuje? 
    Ktoś Cię szantażuje, zastrasza, stosuje wobec Ciebie przemoc? 
    Ktoś dotyka Cię tak, jak sobie tego nie życzysz? 
    Martwisz się, że nie poradzisz sobie z jakimiś problemami? 

    Pamiętaj, że pod numerem 116 111 uzyskasz pomoc od osób, którym możesz zaufać. 

    Możesz do nas zadzwonić w dni powszednie, 
    od poniedziałku do piątku w godzinach 
    od 12.00 do 20.00 

  • czarna napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2014, 14:49

    hej. Wiem dokładnie co czujecie. Sama do niedawna miałam ten problem ale dzięki osobie bardzo ważnej dla mnie udało mi się to zwalczyć choć troszkę.W takich chwilach wsparcie osoby bliskiej jest bardzo ważne. Teraz sięgam po żyletkę sporadycznie tylko wtedy gdy naprawdę jest źle :c Jeśli ktoś z was by chciał możemy wymienić się doświadczeniami oraz nawzajem spróbować sobie pomóc… Piszcie jeśli chcecie czarnulka987@o2.pl zapraszam :c

  • nikomuniepotrzebne napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2014, 14:56

     tnę się od 2 lat.. nienawidze się.. ludzie któży się o mnie martwią mnie strasznie denerwują.. mam bardzo religijną rodzinę która wiem że mnie kocha ale w to nie wierze.. oni naprawde wolą moich grzecznych braciszków, któży nigdy by nie wymiotowali gdy zjedzą za dużo.. mam znajomych nawet dużo tylko oni mnie rozumieją gdy się śmieje.. ale nawet nie zauważają moich łez…mam dość udawania i mówienia wszystkim że jest ,,ok” .. zwykle nie jem niczego chyba że starzy się uczepią że musze zjeść chociasz troszkę, nie rozumieją że gdy coś zjem to się sama każe że nie umiem powiedziać ,,nie” jedzeniu.. tnę się gdy jem, gdy się śmieje gdy znowu ojciec na mnie krzyczy o byle powód, mówiąc że mam brać przykłąd z braci, że nie potrzebuje telefonu ani wagi bo jestem chudziutka i dobrze umięśniona.. nawet nie wie że to najbardziej boli.. ryczę.. jak nie umiem być smutna to mam sumienie.. nie umiem mówić prawdy boję się że ludzie mnie do siebie przywiążą a potem mnie zostawią i jeszcze nazwa suką.. wykożystaja że byłam szczera i obrócą to przeciwko mnie.. będą wypominali mi wszystkie moje grzechy… nie nawidze jak w szkolę gdy ukrywam się w kiblu wszyscy na mnie wrzeszczą że jestem debilką, że mam sie ogarnąć…gdybym umiała to bym się nie zamykała w sobie.. rozmawiam z ludzmi ale tylko niektórym mówię prawdę..nawet czasami nie wiem co mi jest i to jest najgorsze.. psycholodzy nie wiedza jak do mnie trafić… w szpitalu tez niewiele pomogli… musieli mi podpinać rury z rozcieńczonym jedzeniem.. miałąm 5 prób samobójczych.. czuję sie niepotrzebną częścią tego świata.. na dodatek jestem beznadziejnie zakochana w tym który mnie niesiadomie obraża.. nie umiem się znim kłucić i mieć ,,focha” poprostu nie umiem… zwalam na siebie winę i znowu się tnę..staram sie tego nie robić ale nie umiem tego wyładować.. może gdybym mogła na czyms słuchać muzyki? nie mam żadnego odtwarzacza chociasz barcia maja swoje…tak samo z telefonem.. ja nie mogę.. czemu?ponieważ  w ogóle nie powinno mnie tu być… ostatnio zrobiłam test na schizofrenie wyszło 95% żeczywiście mam to w dupie, moge nawet nie mieć nerek.. jak chcecie przeczytać więcej to zaglądać na mojego aska, to jest moje wyżywanie.. nie moge go mieć i wchodze tylko w poniedziałki i w czwartki jak jestem u znajomych….czuję jak ich wykożystuje, wstydza się odmówic.. boja sie o mnie ale w niczym nie starają się pomóc … chcecie popisać? podołować się ze mną? piszcie na ten emeil lubielodymniam@wp.pl  to nie jest  prawdziwy ale wolę go niepodawać na tej stronie tylko każdemu z osobna bo mnie rodzice znajdą

  • nikomuniepotrzebne napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2014, 15:03

    rozkojarzona,mam tak samo ;’(

  • nikomuniepotrzebne napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2014, 15:04

    rzokojarzona mam tak samo jak napisałaś w  napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 1:41   i   napisał(a) dnia 25 lutego, 2014, 1:53   masakra

  • odrodzona napisał(a) dnia 8 maja, 2014, 13:22

    Kochani!
    Dla wszystkich ktorzy sie zagubili w zyciu:
    Prosze Was o mala rzecz, pamietajcie ze w kazdym waszym problemie, pomoze wam nikt inny jak Bog, nasz Pan.
    Prosze kazdego z osobna o modlitwe, taka prawdziwa prosto z serca!
    Bo Pan Nasz, jest Naszym Zbawca i wiara w niego czyni cuda!
    Ps 37,3-5
     „ZAUFAJ PANU I CZYN DOBRZE, 
    MIESZKAJ W KRAJU I DBAJ O WIERNOSC!
    ROZKOSZUJ SIE PANEM,
    A DA CI, CZEGO ZYCZY SOBIE SERCE TWOJE!
    POWIERZ PANU DROGE SWOJA,
    ZAUFAJ MU, A ON WSZYSTKO DOBRZE UCZYNI.”

  • masakra napisał(a) dnia 9 czerwca, 2014, 15:09

    Moja córka też się tnie. Powtarzam jej problemy były ,są i będą, jak nie te to następne. Taki jest ten świat. Trzeba im odważnie stawić czoła i zadbać o siebie, sobie pomóc. Jeśli rodzice są denni, iść do szkolnego psychologa i pedagoga, żeby pokierował lub porozmawiał. Pokochać i zaakceptować siebie, nieważne jak traktują i co o nas myślą ludzie. Każdy ma swój ból. Nikt nie jest lepszy od innych.

  • magda1998 napisał(a) dnia 14 sierpnia, 2014, 12:27

    ja gdy sie zazelam ciac mialam 13 lat cielam sie przez problemy ktore mialam z towarzystwem porem doszedl gwalt wredy mialam  13 lat potem policja sad.i nie..dawalam.rady chodzilam do psychologa nic nie dalo .. teraz mam 16 lat juz sie nie tne chodz.czasem dalej mam ochote to zrobic ale trzeba miec silna wole

Dodaj swój komentarz

Copyright © 2014 Psychika.eu. All rights reserved. stat
Theme by Fitobochka and ComFi.com Phone Cards Company.