Efekt widza, czyli rozproszenie odpowiedzialności w tłumie
- czwartek, Październik 15, 2009, 16:00
- Ciekawostki, Wybrane Aktualne
- 4 180 odwiedzin
- Dodaj komentarz!
Jak uważasz, czy gdyby ktoś cię napadł – to większe szanse na ratunek miałbyś w ciemnej uliczce, którą przemykają chyłkiem dwie osoby, czy w biały dzień na zatłoczonym placu? Racjonalne myślenie każe myśleć, że pomoc szybciej uzyskamy tam, gdzie jest więcej osób. Praktyka (i psychologia społeczna) wiedzą, że im więcej osób widzi że cię napadają, tym mniejsze masz szanse na ratunek.
W psychologii, to co decyduje o tym, że wraz ze wzrostem obserwatorów spada ilość osób niosących pomoc nazywane jest efektem widza (bystander apathy). Działa on w ten sposób, że obserwatorzy, widząc innych obserwatorów doświadczają rozproszenia odpowiedzialności. Skoro bowiem dookoła jest tyle innych osób, które mogłyby nieć pomoc, to ja nie muszę. Mało tego, skoro nikt inny się nie pali do tego, by ratować damę z opresji, to najwyraźniej nie ma takiej potrzeby – działa tu mechanizm który znamy z eksperymentu Asch’a czyli konformizm (nikt się nie rusza, wszyscy patrzą, to patrzę i ja).
Po raz pierwszy o efekcie obserwatora wspomniano przy okazji zabójstwa Kitty Genovese w 1964r. Świadków, którzy słyszeli krzyki Kitty i obserwowali zabójstwo (które trwało ponad pół godziny) było trzydziestu ośmiu. 38 osób przyglądało się jak kobieta walczy i umiera i nikt nie zrobił niczego, aby uratować jej życie. Wprawdzie, śledztwo wykazało, że media nieco przesadziły i świadków nie było aż tylu oraz nikt nie widział całego zdarzenia, ale to wystarczyło, by zachęcić psychologów do badania tematu. Eksperymentów było sporo, a wszystkie potwierdziły istnienie zjawiska rozproszenia odpowiedzialności i efektu widza.
Jak zredukować efekt widza?
Wystarczy wybić osoby z ich poczucia braku osobistej odpowiedzialności. Zamiast krzyczeć „pomocy” lepiej wybrać sobie „ofiarę”, która nam pomoże. Zwrócenie się bezpośrednio do konkretnej osoby – wskazanie na nią palcem, podanie jej opisu – obarcza ta osobę odpowiedzialnością i znacznie zwiększa szanse na to, że uzyskamy od niej pomoc. Wprawdzie, aby pomoc uzyskać, osoba pomagająca musi mieć jeszcze poczucie że pomóc umie (jeśli ma poczucie że nie potrafi, będzie trudno namówić ją do pomocy). Na chęć pomocy wpływa też to, jaka jest ofiara – najchętniej pomagamy bowiem osobom podobnym do nas i tym, których interpretujemy jako bardziej pokrzywdzonych (jeśli jesteśmy świadkami wypadku, to prędzej pomożemy lekko rannej ofierze, niż ciężko rannemu sprawcy).
