Erytrofobia, czyli lęk przed czerwienieniem się

erytrofobiaCzerwienienie się na twarzy jest problemem z którym boryka się wiele osób. Skłonność ta, pojawia się w okresie dorastania i z czasem zanika. U części ludzi rumieniec na twarzy prowadzi jednak do powstania fobii społecznej. W skrajnych przypadkach osoby te, boją się wychodzić z domu, ze strachu że spieką raka. Erytrofobia sama się napędza. Najpierw się czerwienimy, potem zaczynamy wstydzić się czerwienienia, potem pojawia się lęk że znów się zaczerwienimy, aż w końcu czerwienimy się na samą myśl o czerwienieniu się a każda ekspozycja społeczna prowadzi do wzrostu niepokoju przed czerwienieniem się, w wyniku którego twarz nabiera ceglastego koloru.

Skąd się wzięło czerwienienie się?

Rumieńce na twarzy to pozostałość po naszych przodkach. W sytuacji zagrożenia i konieczności walki, czerwony kolor twarzy informował przeciwnika że jesteśmy gotowi do wali i przygotowani. Teraz jest to niepotrzebny atawizm, który niektórym przeszkadza normalnie żyć.

Jak leczyć erytrofobię?

Czerwienienie się może być spowodowane zaburzeniami układu współczulnego. W takich przypadkach pomagają β-blokery. Kiedy jednak czerwienienie się doprowadziło już do powstania fobii społecznej i sytuacje ekspozycji albo też sama myśl o takiej sytuacji wywołują kłopotliwy rumieniec, wtedy same leki mogą nie zadziałać. Osobom z takimi problemami pomaga psychoterapia.

Psychoterapia osób z erytrofobią skupia się głównie na podwyższeniu poczucia własnej wartości, akceptacji swojego „ja”, pracy z emocjami. Dodatkowo stosuje się też naukę relaksacji.

W ostateczności można również zastosować leczenie operacyjne, polegające na zablokowaniu części nerwu współczulnego odpowiadającego za pocenie się i czerwienienie. Operacja polega na wykonaniu nacięcia nerwu pod pachą. Większość chorych po takim zabiegu odczuwa znaczną poprawę swojego stanu zdrowia – przestają się czerwienić, a fobia ulega wygaszeniu.
Niestety, operacja ma efekty uboczne – nerw odpowiada bowiem za pocenie się, a w momencie kiedy zostaje odcięty od części twarzowej, pocenie się twarzy zastąpić muszą inne rejony ciała – u części pacjentów następuje więc nadmierne pocenie się pod pachami na innych fragmentach ciała. Niektórzy muszą kilka razy dziennie zmieniać koszulki. Ten efekt uboczny powoduje, że zabieg chirurgiczny powinien być stosowany jedynie u tych, którzy nie reagują na inne formy leczenia, nie zaś jako remedium na każdy rodzaj erytrofobii.
Nowością jest zabieg ETS – polegający na założeniu klamry uciskowej na nerw współczulny. Klamrę można z czasem zdjąć, lub zmniejszyć jej nacisk.

Erytrofobia i placebo
Markowana operacja odcięcia nerwu współczulnego, w większości przypadków mogłaby działać na pacjentów z erytrofobią na zasadzie placebo. Chorzy uzyskując pewność, że czerwienienie nie nastąpi ze względu na podcięcie nerwu, uzyskują bowiem większą pewność siebie i nie wywołują zwrotnie sami u sobie rumieńców.

 —

Zapraszamy na forum: www.erytrofobia.pl!

Komentarze (294) do artykułu “Erytrofobia, czyli lęk przed czerwienieniem się”

  • Magda napisał(a) dnia 29 maja, 2009, 13:38

    witam, chcialam sie dowiedziec czy w Polsce mozna wykonac taka operacje. niestety od kilku lat mam problem z tym nieszczesnym czerwienieniem sie… teraz mam 23 lata a czerwienie doslownie caly czas i nie moge sobie z tym poradzic…

  • Zaopiekujsiemną napisał(a) dnia 30 maja, 2009, 16:03

    Magdo – wykonuje się te zabiegi, bez większych problemów. W Polsce bardziej niż ATS popularna jest nazwa sympatektomia torakoskopowa. Sprawdź sobie w google. Zanim się zdecydujesz, poczytaj o skutkach ubocznych, to dość ryzykowny zabieg. Tu go robią chirurgianaczyn.org i tutaj też jest forum, na którym możesz znaleźć sporo odpowiedzi na Twoje pytania

  • TOMCIO84 napisał(a) dnia 2 lipca, 2009, 10:34

    MAM NA IMIĘ TOMEK(25L) I TAKŻE MAM TEN PROBLEM JEŻELI JEST JAKAŚ CHĘTNA DZIEWCZYNA KTÓRA SZUKA BRATNIEJ DUSZY I MA TEN SAM PROBLEM TO PROSZĘ O KONTAKT RAZEM JEST RAŹNIEJ :-) E – MAIL tomciojns5@wp.pl

  • TOMCIO84 napisał(a) dnia 2 lipca, 2009, 10:34

    SPROSTOWANIE – CHĘTNA NA NOWĄ ZNAJOMOŚĆ :-)

  • Miśkur napisał(a) dnia 31 lipca, 2009, 0:28

    Witam. Jestem starym wygą w tym temacie. Moją wypowiedź wywieście sobie w cekinową ramkę nad biurkiem.
    JEDYNYM ROZWIĄZANIEM JEST TERAPIA U PSYCHOLOGA. NIE PYTAJCIE O KREMY, O ZABIEGI I O INNE PIERDOŁY.
    JESTEM OBECNIE W NISKIM STADIUM. CHOROBA STRASZNIE MI OPADŁA. WSZYSTKO DZIĘKI TERAPII.

    Zacytuje dwa razy mojego ulubionego pisarza Stephena Kinga:”Ogromną różnica jest zrobienie czegoś, miedzy zrobieniem tego; możesz zaprowadzić konia do wodopoju,ale nie zmusisz go by się napił.
    „Buraki”… na terapie. Nie ma się czego krepować. To najzwyklejszy problem wymagający pomocy terapeuty

    Przeczytałem wszystkie wasze posty. Najlepsze forum w necie dla „buraków”. Fajnie pokonwersować z innymi „burakami”.

    Jak widzicie moje posty są zwięzłe.
    Mój nr gg to 7176997
    Bardzo chętnie pogadam,pomogę.
    Pozdrawiam wszystkich
    P.s
    Włączę siei teraz w temat… pomogę wam
    Koniecznie zobaczcie ten link. To jedna z moich prac domowych zadanych przez moją świetną teraupetke.
    http://forum.interia.pl/watek/re-pytanie-d…iet,1041,816592

    Pozdrawiam!!! Trzymajcie się!!! Więcej wiary

  • Kasicam24 napisał(a) dnia 4 sierpnia, 2009, 19:09

    Hej… Kaśka z tej strony lat 24

    Erytrofobia doprowadziła mnie do fobii społecznej i utraty większości przyjaciół. Jest mi naprawdę ciężko z tym wszystkim i nie wiem co począć. Mam ogromny problem np. w sytuacji gdy mam się z kimś zapoznać lub gdy zapraszają mnie znajomi a wiem, że będą ludzie których nie znam to zazwyczaj się wykręcam. Wiem, że to głupie ale fakt jest taki, że na samą myśl choćby o randce cała jestem czerwona i na dodatek drży mi ze strachu całe ciało. Wariatka – pomyślicie, ale mnie to naprawdę dobija. Chciałabym gdzieś wyjść, kogoś poznać …a tak naprawdę sił brak. I tak upływa mi na samotności rok za rokiem… Wyjścia – BRAK

  • scorpionka1985 napisał(a) dnia 12 sierpnia, 2009, 15:42

    miśkur czerwienienie sie od czerwienienia sie moze sie roznic, sa takie osoby ktorym nie pmoga zadne terapie, ja jestem tego przykladem, jestem uzalezniona od make-up’ow podkladow pudrow itp juz 7 lat, nie wyjde bez tego na twarzy z pokoju, one zakrywaja w duzym stopniu kolor czerwony, jednak to nie taka prosta sprawa bo trudno jest dobracidealny kolor i nie zostac okrzyknieta pudernica itp, jednak wole byc pudernica niz burakiem blee

  • scorpionka1985 napisał(a) dnia 12 sierpnia, 2009, 15:45

    ale odbieglam troszke od tego co chcialam napisac, ja jestem caly czas czerwona, CALY CZAS ten kolor nie znika z mojej twarzy a jak sie zawstydze to tylko sie poglebia, wiec co terpia ma mi pomoc zaakceptowac swoj kolor czerwony na twarzy? ktory nie zniknie, nieee tylko operacja oze mi pomoc

  • Simona14 napisał(a) dnia 14 sierpnia, 2009, 21:06

    Hej mam na imie Simona i mam 14 lat i rowniez mam objawy erytrofobii..to okropne! A teraz widze,ze jest wiele osob,ktorym dolega to samo O_O Moglby mi moze ktos pomoc prosze,bo ja juz nie wytrzymuje :/ nie potrafie tak po prostu „zaakceptowac siebie” :( pomocy!!

  • Skrępowana napisał(a) dnia 17 sierpnia, 2009, 20:42

    Witam, ostatnio dotarło do mnie, że cierpię na erytrofobię. Próbuję sama z tym walczyć. CZasem nawet mi się uda nie zaczerwienić :) Bardzo ciężko jest z tym żyć.
    Boję się, że w nieodpowiednim momencie spalę buraka. Moi znajomi i rodzina pewnie już na to nie reagują, choć nie wiedzą że to choroba, ale obawiam się reakcji nowopoznanych osób. Wcześniej unikałam większych skupisk ludzi, zaś teraz sama się zmuszam, aby jak najwięcej przebywać pośród innych, co mnie jest łatwe, ale może mi pomoże. Mój mąż nie wie, że cierpię na tę chorobę i często wyśmiewa się ze mnie, że się zaczerwieniłam. Tak więc w tej kwestii nie mam w nim poparcia. Czuję się przez niego niedowartościowana, co źle wpływa na moją sytuację z „burakami”. Trochę mi ulżyło, że nie jestem sama z tym problemem :) Pozdrawiam wszystkich.

  • Załamana;( napisał(a) dnia 21 sierpnia, 2009, 19:37

    Czesc…mam 24lata i od podstawowki mam ten problem, tzn od kilku lat zaawansowany:( Jestem ladna dziewczyna, czesto slysze ze sex bomba..plotki sa takie ze sie puszczam bo tak wygladam..a ja..Ja sie wstydze:( Przez to ze odczuwam goraco na twarzy;( I kazdy to widzi i komentuje ‚a co taka czerwona sie zrobilas?’ i to jeszcze bardziej dobija, bo co mam odpowiedziec? ‚bo tak sie czuje zje*banie ze zapadlabym sie pod ziemie zebys mnie nie widzial/widziala/!!!’..tak sie czuje;( Ogolnie jestem wesola dziewczyna..Od dziecka mialam duzo znajomych..Ale to sie skonczylo jak zaczela sie szkola a mianowicie dojrzewanie.. Kminie duzo na ten temat dlaczego zalewam sie goracem..Moze to wina rodzicow,nieswiadomie wywolali we mnie tą chorobe:( Czesto mnie krytykowali, nie mowili ze jestem ladna, ze madra, tylko ze na sprzataczke nie bede sie nadawac jak bede sie zle uczyc, czesto tez jak o czyms z nimi rozmawialam to gasili mnie ‚i co sie jakasz, naucz sie mowic! wszysce sie beda z ciebie smac’ I jak to dziecko, rodzice to autorytet i bralam do serce co mi mowili..Zaczelam sie zastanawiac nad tym co ludzie mysla kiedy ja mowie i zaczelam coraz zadziej sie udzielac:( Wstyd tez wywarlo na mnie to ze kiedy od malego siedzac w pokoju czy z mama czy z tata leciala w tv jakas scenka erotyczna to tata ‚No! gdzie sie patrzysz??!!’ a mialam wtedy jakies 10 lat. Zaczelam sie wstydzic ogladac tv z rodzicami, nawet serial dokumentalny o zwierzetach gdzie czesto pokazuja jak lwy ze soba kopulują..Wtedy unikalam wzroku taty,a on tak szyderczo sie smial:( i nerwowo sie zachowywalam i zaczelo sie czerwienienie. W szkole wiadomo sexualne podteksty, a rodzice zrobili z tego temat tabu,nigdy z nimi o tym nie gadalam, no i w szkole bylo nie fajnie. Chcialam byc taka przebojowa dziewczyna zeby wszyscy lubili, moze i lubili bo bylam spokojna,normalna i kolezenska,ale mi czegos brakowalo, mowie wam, przestalam byc soba:( niektorzy udaja kims kim nie sa a ja wiele bym dala zeby byc wlasnie soba a nie cichutka dziewczyna ktora nie ma wlasnego zdania a w rzeczywistosci ma duzo do powiedzenia;( Ja zaczynam czuc sie soba kiedy troche wypije, jedno piwko i czuje sie wyluzowana, rozmowna, jakos czuje ze milo spedzam czas i ze jest fajnie i pewnosc siebie powraca ale KU*WA!!! alkohol????? ja chce na trzezwo tak sie czuc, wulgarniej piszac chcialabym miec ‚wyje*ane’ na ludzi i na to co sobie mysla. I jedyne o czym marze..niech mi ptak nasra przy calym narodzie,ale zeby buraka nie bylo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! tak sie zyc nie da!! Idac sama ulicą nagle potrafie sie zagotowac, tak jakby draznilo mnie ze ludzie na mnie uwage zwracaja, to jakies urojenie jakbym slyszala ich mysl:// Pomocy;(

  • ania20 napisał(a) dnia 22 sierpnia, 2009, 18:28

    witam wszystkich,mam 20lat i dopiero nie dawno dowiedziałam się, że moje czerwienienie się to choroba,nigdy nie spotkałam kogoś z tymi uciążliwymi objawami i dopiero w internecie wyhaczyłam, że jest nas więcej. Nie wiem, co mam robić, bo jestem z moim problemem zupełnie sama. Mam kochanego chłopaka, fajną rodzinę i sporo przyjaciół, ale nikomu nie potrafię się zwierzyć z tego, co czuję. Jestem wściekła, bo to, że się czerwienię tak strasznie mnie ogranicza. Studiuję anglistykę ze specjalnością nauczyciel. I co Wy na to? Jak mam wytłumaczyć rodzinie, że to studia nie dla mnie. Tak bardzo się wstydzę kiedy mam wyjść przed klasę… Robię się po prostu bordowa. Nie wiem jak mam siebie zaakceptować, kiedy nienawidzę siebie za ten głupi stres, który towarzyszy mi w każdej chwili.

  • Mati napisał(a) dnia 22 sierpnia, 2009, 18:52

    Siemanko Załamana!Rozumię Cię w 100 procentach.Ja cierpię na to kurestwo już jakieś 15 lat i mam tego dosyć że moje życie tak wygląda.Coraz mniej wychodzę z domu…nadużywam przez ten problem alko.Mieszkam dalej z rodzicami (mam 28 lat) i zarabiam na allegro bo do normalnej pracy nie dam rady chodzić.Erytrofobia zniszczyła wspaniałego człowieka…Nie mam zamiaru się poddawać i podjąłem walkę z tym czymś. Kiedyś poszedłem do dermatologa i pani doktor powiedziała mi że to młodzieńczy rumieniec i że ładniejszego chłopaka nie widziała.Od jakiegoś roku chodzę do kardiologa bo przez to dziadostwo dorobiłem się nadciśnienia.Łykam dwa rodzaje leków i jest minimalna poprawa ale tylko parę godzin po zażyciu porannej tablety nie zlewam buraka…jak będziesz chciała porozmawiać to pisz na maila:morfeusz8120@o2.pl

  • czerwony jak cegła napisał(a) dnia 30 sierpnia, 2009, 2:32

    tez mam problem z tzw. burakiem. wydaje mi sie, ze jest to sprawa psychiki. cos w nas siedzi?! moze w przeszłosci była taka sytuacja, ktora spowodowala brak pewnosci siebie? moze kiedys ktoś nas publicznie upokorzył? moze mamy cos na sumieniu? moze sie czegoś wstydzimy? Musimy czuc sie pewnie, akceptowac sie i nie myslec o tym. chyba trzeba do tego podchodzic z dystansem. Jezeli ktos ma okazje to dobry psycholog nie zaszkodzi. 3 glębokie wdechy i do przodu:)) ciekawe kiedy i w jakiej sytuacji nastepnym razem strzele buraka?:P:P

  • Sylwia napisał(a) dnia 1 września, 2009, 16:54

    Witam…mam na imię Sylwia(lat 18) niestety obawiam się,że mnie również dotknęła ta uciążliwa choroba;(nie trwa to długo.Kiedyś byłam bardzo odważną osobą i potrafiłam bronić własnego zdania, ale oteraz wszystko się zmieniło…straciłam wiarę w siebie i swoje możliwości.Czerwienię się z byle powodu;(((tylko ktoś coś do mnie powie, a ja wyglądam jak burak.Poznaję nowych ludzi,ale jest to dla mnie bardzo stresujące…kiedy przebywam w większym towarzystwie tylko modlę sie o to żeby nikt o nic sie mnie nie zapytał lub nie zażartował na mój temat..przez to nie potrafie być sobą!!!;( z tego powodu bałam sie podjąć jaką kolwiek pracę na wakacje ponieważ przebywanie wśród ludzi jest dla mnie bardzo uciążliwe;( żle się czuję kiedy ktoś się na mnie patrzy…po prostu czuję się osaczona i boję się,że robię się czerwona.To uczucie jest okropne;((chciałabym być taka jak dawniej:(

    Chętnie porozmawiam z kimś kto czuje się tak jak ja.Mój nr gg:13267486

  • buraczek napisał(a) dnia 24 września, 2009, 11:33

    Witam Was wszystkich !Czytam te wasze komentarze i czuję jakbyście pisali o mnie.Wychodzi na to ,że jest nas jednak dużo-tylko że wiecie co?ja nigdy nie widziałam nikogo tak speszonego ,żę aż czerwonego jak cegła! Wychodzi na to,że tylko ja jestem burakiem na tej planecie i po ulicy nie chodzą inne „cegiełki”.
    Dzisiaj byłam w piekarni ,kiedy przyszła moja kolej poprosiłam o chleb,pani w sklepie zapytała czy pokroić a ja zanim odpowiedzialam że tak zrobiłam się tak czerwona,że myślałam że się zapadnę pod ziemię.Rozumiecie to?przecież ani nikogo nie okradłam ani nie zabiłam nie skłamałam a zrobiłam się burakowa!!!!nie rozumiem siebie i swoich reakcji.Jestem ładną blondynką-codziennie słyszę komplementy.Skończyłam dobrą szkołę,pracuję i robię się czerwona kiedy pani w sklepie pyta mnie czy pokroić chleb!!!to jakaś paranoja.Ta choroba doprowadzi mnie kiedyś do nerwicy i nadciśnienia.Ciągle żyję w stresie ,że zaraz się zaczerwienie.Mam dość

  • tomek napisał(a) dnia 3 października, 2009, 18:09

    Czesc , tez mam ten problem i dobrze was rozumie , i nie wiem co robic jak leczyc . Gdy robie sie czerwony to czesto mam mrowienie na glowie plecach ,czuje jak wyplywa ze mnie pot , czesto tez przy czerwienieniu mam zawroty glowy . Powiem krotko mam juz dosc samego siebie. POMOCY

  • Basiulka napisał(a) dnia 4 października, 2009, 19:46

    hej mam 26lat mam tez to cholerstwo.mowia ze jestem fajna dziewczyna, jbylam odwazna! nie bylam szara myszka, dostaje komplementy, kiedys mialam pare sesji w gazetach, wiec z moim wygladem nie jest zle …do czasu.:(( wiodlam sobie fajne zycie, szkola studia praca. od roku znow mieszkam z rodzicami bo juz nie daje rady. moze tego nie zrozumiecie ale czuje ze znajomi mnie odtracaja, nie wiedza co sie ze mna dzieje dlaczego sie ciagle czerwienie o co mi chodzi. zerwalam z chlopakiem, glownie przez to bo nie chcialam poznac jego rodzicow (a prawda jest taka ze jak poznaje kogos nowego moja twarz nabiera koloru nie czerwonego tylko purpurowego i co ludzie sobie wtedy mysla, ze jeste majak debilka, dlatego unikam ludzi jak moge) czerwienie sie milion raz na dzien. w pracy jak ktos wchodzil do mojego pokoju palilam buraka , nie wazne czy to klient czy kolezanka z pracy. teraz jest jeszcze gorzej. prawie nie mam znajomych. moje zycie sie posypalo. boje sie z kimkolwiek rozmawiac. im dluzej o tym mysle tym bardziej sie pograzam. nikt mnie nie rozumie bo jak mam o tym z kims rozmawiac jak wygladam jak cegla i gadam przy tym glupoty (bo mysle tylko o tym zeby juz przestac ale nie moge to jest silniejsze ode mnie)Najbardziej mnie denerwuje ze mam czesto ochote cos powiedziec z kims sie nie zgodzic ,miec swoje zdanie, ale co?-siedze cicho i sie nie odzywam. dopiero jak mnie ktos zapyta wtedy pale buraka i nic nie mowie. ciekawe co ludzie sobie o mnie mysla. Maja mnie za jakiegos swira. juz nie wiem co mam robic. pomozcie moje gg – 4045932

  • Cezary napisał(a) dnia 5 października, 2009, 18:15

    Witam,
    Pamietam z czasow podstawowki, kiedy bylem typowany do odpowiedzi i mialem np. wstac czy isc do tablicy ,zawsze czerwienilem sie na mysl ze cala klasa sie na mnie patrzy, a ja moge nie znac rozwiazania. Do dzisiaj mam problemy z czerwienieniem sie. Szczegolnie jestem na to podatny gdy rozmawiam z kobietami(szczegolnie atrakcyjnymi). Nawet jak jestem pewny siebie to zaczynam popadac w fobie i zaczynaja mnie dreczyc obawy – ze zaraz zaczerwienie sie. Jesli chodzi o wyglad, to podobam sie sporej grupie kobiet, ale niestety moja zgubna przypadlosc sprawia ze nie mam odwagi rozmawiac na „dluzsza mete”z kobieta, ktora mi sie podoba, bo i tak przedzej czy pozniej sie „spale”. Mialem mnostwo sytuacji w ktorych rozmawialem z kobietami i czulem ze jestem dla nich atrakcyjny, ale mozecie sie sami domysli co dzialo sie dalej..lapalem buraka- a co za tym szlo..tracilem swoja atrakcyjnosc wzgledem zainteresowanych..Jestem przekonany, ze gdyby nie ta choroba, moje zycie byloby o niebo lepsze. Na codzien jestem singlem, szukam swojej polowki, jest mi bardzo ciezko, ale mam nadzieje ze kiedys to przezwycieze. Jak ktos ma ochote porozmawiac ze mna o podobnych problemach podaje swoje gg.3685978
    Pozdrawiam
    Cezary

  • izabela napisał(a) dnia 5 października, 2009, 21:54

    Witami ja tez mam ten problem co wy wszyscy.Nie wierzcie w zadne kremy,pudry itp.Byłam i nadal chodze do psychologa(psychoterapeuta),i to poprostu jest choroba która trzeba leczyc.byłąm juz pare razy i jestem zadowolona,bo juz nie mysle o tym non stop.wspomne tylko że przed leczeniem miałam wszystkie objawy tak jak wy tu opisujecie.jak poszłam do psychologa i zaczełam to mówić to myślałam ze sie spale ze wstydu,ale babka mi powiedziała ze mówiac o tym nawet sie nie zaczerwieniłam.także duzo osób ma takze od srodka czuje ze płonie a na zewnatrz wcale tego nie awidać.ja akurat wiem ze czesto jestem czerwona bo w pracy mam lustra i widze.nie bojcie sie iśćdo psychologa,naprawde ja sie wybierałam2 lata i w koncu sie odważyłam i wierze ze bedzie tylko lepiej.to jest choroba psychiczna,nie da sie ukryc i trzeba ja leczyc,żeby nie doprowadzic do tego żebyscie wogóle z domu nie wychodzili.powodzenia

  • Biedna :( napisał(a) dnia 19 października, 2009, 19:09

    Hej… Jestem Aneta i mam 15 lat.

    Mam wielki problem z czerwienieniem się :( To okropne! W sumie wypisaliście już wszystkie problemy, które ja również mam. Robię się czerwona z byle powodu. Gdy podejdzie do mnie nauczycielka, gdy mam iść do odpowiedzi, przeczytać zadanie…. Najgorsze jest to, że potem cała klasa patrzy na mnie i „a co Ty taka czerwona” :/ Wtedy jeszcze bardziej się czerwienie! Przez to mam również problemy ze spotykaniem się ze znajomymi. Mam bardzo wielu znajomych i jetem raczej lubiana, ale bardzo krępuję się czerwienienia. Nie umawiam się przez to z chłopakami, nie jeżdżę z nimi do kina, na basen :( Umawiam się z nimi tylko jak jest ciemno na polu, bo wiem, że wtedy nie widać mojej twarzy :( Wiem – to chore! Ale boję się nawet chodzić do szkoły…

    Proszę, napiszcie co mam robić :(

  • Biedna :( napisał(a) dnia 19 października, 2009, 19:19

    I czytając Wasze komentarze, widzę siebie! Nawet zrobiło mi się lepiej, że nie tylko ja mam takie problemy.. że nie jestem sama. Fajnie, że trafiłam na tą stronkę.
    Jeśli ktoś chciałby o tym porozmawiać – może do mnie napisać na gg : 3669392

  • dark napisał(a) dnia 21 października, 2009, 21:18

    Witajcie, miałem podobny problem -ciągle się robiłem czerwony, a gdy ktoś dodatkowo o tym wspomniał było jeszcze gorzej uniemożliwiając mi jakiekolwiek myślenie lub skupienie uwagi na czymś innym. Wstydziłem się rozmów ,niewygodnych tematów, przebywania z ludźmi, nawet rodziną, tak było do 28 roku życia. Kiedyś będąc u pewnego zakonnika który leczy ziołami wspomniałem mu ów problem – stwierdził, że na to leku nie ma , że z tym problemem musimy poradzić sobie sami. Prowokój takie sytuacje wychodź im na przeciw. I tak się zaczęło oraz szybko skończyło :-) .
    Przy każdej możliwej okazji w myślach mówiłem sobie :
    - zaczerwień się, – zrób to , – tak , – jestem czerwony,- o jak lubie być czerwony , – uwielbiam być czerwony . Kiedy z kimś rozmawiałem pierwsza myśl była taka – tak teraz robię sie czerwony ,tak jak fajnie, lubię to.
    Nie wiem kiedy to się stało ale jak ręką odjął – TEN DRAMAT BARDZO SZYBKO USTĄPIŁ, pokonałem go – mija już ponad rok jak nie mam z tym problemu. Jestem szcześliwy, nie przejmuję sie tym, nie muszę już o tym mysleć, nic prowokować. Mogę normalnie funkcjonować. SPRÓBUJCIE ,zawalczcie z samym sobą. To siedzi w Nas wiec sami możecie sobie pomóc. Powodzenia.Pochwalcie się sukcesem- mero@interia.pl

  • Stoprocent siebie? napisał(a) dnia 22 października, 2009, 19:35

    siemanko, mam ten sam problem mam 17 lat problem ten zaczal sie juz gdy zaczalem dorastac.. zaczelo sie od szkoły w klasie na korytarzu, przy nowych przyjacielach/przyjaciolkach, ogolnie mam dziwne podejscie do ludzi, czuje jakby byli wszystkie osoby byly obce z innego swiata a oni przeciez sa takcy sami jak ja a na ta sama mysl sie czerwienie i nie wiem co z soba robic, z tym problemem uzeram sie do dziś .. i powiem wam wszystkim ze jest to najgorsze uczucie jakie mogło powstać porażka! a są i takie dni co jestem w normalnym stanie bez zadego koloru czerwonego, ale niestety tych dni jest bardzo mało ..prosze o jakas pomoc jakies lek prosze podac to zakupie w aptece

    pozdrawiam :/

  • Paulina napisał(a) dnia 25 października, 2009, 23:05

    Drodzy erytrofobicze:) Mam na imię Paulina, mam 20 lat i kolor czerwony również nie należy do moich ulubionych. Cierpie na to coś już chyba 6 lat. Minusy tego czegoś już wszyscy wymienili (podpisuję się pod nimi w 100%),zajmijmy się plusami. W moim przypadku dzięki tej przypadłości, pozanałam samą siebie, analizując własne wnętrze zrozumiałam kim jestem. Rozmyślając nad sens owego krzyża wzbogaciłam swoję życie wewnętrzne. Smutek, który mi towarzyszyl był moją muzą w pisaniu wierszy, odkryłam swoją pasaję,( kto wie może jeszcze o mnie uslyszycie :P ). Mój sposób myślenia stał się niebanalny a przez to poczulam się wyjątkową osobą – a to wszystko dzięki erytrofobii:D. Także jestem wdzięczna Bogu,że zesłam mi ten krzyż, bo zrozumialam co tak naprawdę jest ważne. Także ten plus, ale niestety minusów jest cała reszta, w związku z tym postanowiłam podjąć leczenie… bo marzy mi się twarz bez pudru:) Jeżeli chciałby ktoś pogadać oto mój mail: sk_szynka@wp.pl

  • jacek napisał(a) dnia 25 października, 2009, 23:24

    Ja mam 38 lat i mam taki sam problem.Do tego pracuję w biurze.Mam dosyć tego czegoś.Nie można z tym żyć normalnie.Najpierw się czerwienię z byle powodu czy też zapytania się mnie o cokolwiek ,a następnie wstydzę się tego że zrobiłem się czerwony.Oblewam się potem a każdy pyta się czy nie jest mi zimno na krótki rękawek. Co z tym zrobić?

  • anonimowa,20lat napisał(a) dnia 26 października, 2009, 16:28

    Dobrze wiem co znaczy chować się przed światem w obawie,że znów Twoja twarz „zapłonie”.Potrafię zrobić się czerwona nawet w sklepie,albo co gorsza w markecie przy tych dużych kasach,myśląc,że inni patrzą na mnie kiedy ładuję towar do reklamówek; w tramwaju też nie jest lekko; nigdy nie siadam tyłem do kierunku jazdy,by inni pasażerowie na mnie nie spoglądali.Pomijając spalenie „cegły” w towarzystwie,zazwyczaj nowo poznanym,lub gdy ktoś kogoś dawno nie widziałam nagle w mieście czy w autobusie zaczepia mnie pytając :co u Ciebie?Lub nawet ,gdy ktoś zapyta mnie o totalną pierdołę!Albo na forum przed klasą???NIGDY!Przez to miałam słabsze oceny na świadectwie,bo unikałam takich wystąpień!Nie mam w dodatku tylko tak ,że wychodzą mi drobne rumieńce,ale cała twarz,część szyji są czerwone i w dodatku pocę się jakbym przebiegła 100km/h!!!Mam 20 lat,a zaczęło się to w 1 klasie liceum.Jak narazie to dla mnie koszmarny sen,z którego nie mogę się dobudzić…Tylko czasem udaje mi się nad tym zapanować,np.przy rodzinie,lub chłopaku(chyba jeszcze mnie nie widział „czerwonej”,a jesteśmy ze sobą 3 lata).Najlepsze jest to ,że fobia ta dotyka często ludzi ładnych i inteligentnych,mających dużo do powiedzenia,pełnych ambicji.Niestety też osób z niską samooceną,żyjących w strachu przed ludźmi,nieśmiałych,co właściwie powinno kolidować z tymi pozytywnymi cechami.Zaczęłam studia, anglistyke o profilu pedagogicznym,bo lubię ten język,ale doszłam do wniosku,ze jestm kretynką,bo i tak nie skończę nawet 1 semestru.Praktyki w szkole?haha nie widzę tego!!!Jak narazie jestem NADAL! na etapie użalania się nad sobą,jednak wiem ,że jak najszybciej muszę udać się do specjalisty,bo mój lęk osiągnął już apogeum!

  • Własne Ja napisał(a) dnia 6 listopada, 2009, 18:18

    http://www.adambytof.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=77&Itemid=33
    Tylko odnalezienie „własnego Ja” przezwycięża chorobę. Jest to trudne, nawet b. trudne ale gdy się uda to na 1000% skończą się Wasze/Nasze problemy. pozdr

  • Marek napisał(a) dnia 13 listopada, 2009, 0:41

    Co tu jeszcze można dodać do tego wszystkiego? Chyba tylko mój wiek – 43 lata. Kiedyś myślałem, że to z wiekiem minie, ale jednak nie minęło. Sam się sobie dziwie, że mimo tych mąk trwających od około 30 lat, stosunkowo daleko zaszedłem w życiu mimo ciągłego lęku przed zaczerwienieniem się. Teraz jednak dojrzałem na jakieś działanie – psychoterapię. Nie wierzę w jej powodzenie i zamierzam to powiedzieć psychoterapeucie zaraz na samym początku. Ale przynajmniej będę wiedział, że ten rozdział mam już „zaliczony”

  • Tomek napisał(a) dnia 19 listopada, 2009, 21:40

    Witam wszystkich:) Mam na imię Tomek i mam 19 lat. Czerwienienie się na twarzy często mi dokuczało:( aż wkońcu postanowiłem poczytać o tym na internecie i dowiedziałem się że jest to Erytrofobia. Częst dotyka mnie w szkole i w życiu codziennym. Unikam wystąpień klasowych itp. Ta choroba bardzo mi przeszkadza w znalezieniu sobie dziewczyny i poznaniu nowych ludzie:( Mam nadzieje że z wiekiem minie bo jak nie to się chyba zdecyduje na tę operacje bo nie wiem jak można z tym żyć.:( Niewiedziałem że jest sporo osób dotknietych ta chorobą, myslałem że jestem jedyny w Polsce.:)

  • Kate1988 napisał(a) dnia 21 listopada, 2009, 13:41

    Właśnie od dzisiaj sie dowiedzialam ze to jest erytrofobia, nigdy o tym nie slyszalam.wiec uwazalam ze to ze mna jest cos nie tak. wszystko zaczelo sie w gimnazjum, ciagle chodzilam czerwona jak burak, nie mialam znajomych. z klasy ludzie uwazali mnie za nienormalna. wysmiewano sie ze mnie choc wcale nie bylam brzydka i dobra mialam sylwetke.ale bylam taka zakompleksiona, zero wiary w siebie. nie wierzylam ze potrafie w ogole cos w zyciu zrobic dobrze. w liceum wpadlam w zle towarzystwo narkotyki alkohol aby tylko zapomniec o problemie. po uzywkach bylam smiala , pewna siebie, nie robilam sie czerwona. troche sie uspokoilam po tym jak zostalam wyrzucona ze szkoly, teraz wynajmuje mieszkanie, pracuje. ale nadal robie sie czerwona , nadal mnie to meczy. znowu zaczelam popijac. jestem taK Zestresowana wpracy. kiedys to ja zwariuje normalnie albo stane sie alkoholiczka. myslalam ze jestem sama z tym. ale widze ze duzo ludzie ma z tym problem. tylko obAWIAM sie ze nie bedzie mnie stac na leczenie z tego. nie wiem co robic. ile razy chcialam umrzec.

  • StressedOut napisał(a) dnia 21 listopada, 2009, 20:27

    Witam. Jedynym pocieszeniem dla mnie jest to, ze nie jestem z tym sam. Przez caly czas myslalem ze jestem wyjatkiem, ktory cierpi samotnie na cos tak idiotycznego. Choruje na to juz 4 lata, dopiero teraz zdecydowalem sie na leczenie tego i pojscie do psychiatry. Wielka szkoda, ze erytrofobia utrudnia mi nauke, bo wiekszosc zlych ocen wynika z odpowiedzi ustnej, do ktorej wcale nie podchodze z przyczyn wiadomych. Zaczynam nawet na chodniku myslec,ze wszyscy na mnie patrza i robie sie fioletowy. Wmawiam sobie wiele rzeczy, nad ktorymi potem ciezko mi zapanowac. To jest wredne! Pamietajcie, ze jestesmy normalnymi ludzmi, tylko wlacza sie w nas jakis automat nad ktorym ciezko zapanowac. Wielokrotnie chcialem popelnic samobojstwo, wielokrotnie nie spalem myslac o tym. To jest jedno z najgorszych rzeczy jakie moglo mnie spotkac. Mam nadzieje, ze wszyscy sobie z tym jakos poradzimy.

  • kasicas napisał(a) dnia 22 listopada, 2009, 3:00

    witam kurde przeraża mnie to wszystko co tu czytam bo wychodzi na to że też to mam…:((( w moim przypadku wygląda to tak: od wielu wielu lat towarzyszy mi to pieprzone czerwienienie się prawie na każdym kroku a mam 20 lat i przydałoby sie już reagować normalnie a nie jak jakaś ciota! rzygać mi sie chce kiedy przychodzą zajęcia czy coś załatwić bo wiem ze zaraz będe czerwona jak burak..i to nie jest jakiś tam rumieniec tylko tak intensywny czerwony kolor ze prawie purpurowy!!! Czasami mi sie wydawało ze mam to za sobą i juz mniej sie czerwienie ale zaraz nieoczekiwana sytuacja i jestem czerwona do tego oblewają mnie poty…jakaś fala gorąca we mnie uderza a poza tym kiedy mam jeszcze dodatkowo mówić przed grupą mówie nie poprawnie, cos tam się jąkam nieraz palne głupote i juz wogóle jest kupa śmiechu… Boze jak o tym pomyśle to nerwy mnie biorą….często po takiej reakcji czuje sie upokorzona nie mam odwagi spojrzeć ludziom w twarz….odczuwam nerwy złość ale nic z tym nie moge zrobić ani sie wyżalić -bo niby co powiem….wiec zaraz rodzi sie frustracja a przez to zle czuje sie momentami psychicznie spada moje samopoczucie i samoocena…:(( teraz ostatnio wydawało mi sie ze sobie z tym poradziłam tzn z tym czerwienieniem sie ale nic z tego…na zajęciach znów sie zburaczyłam:(( to takie żałosne…juz nie wiem jak mam z tym walczyć poddałabym sie nawet operacji….posieszające jest dla mnie tylko to ze tak wiele osób tu o tym pisze..czyli jednak są takie osoby jak ja…ale sama nigdy osobiście nie spotkałam..:(

  • kasicas napisał(a) dnia 22 listopada, 2009, 3:20

    jeszcze moze dodam ze studjuje resocjalizacje wiec powinnam być stanowcza zdecydowana twarda itd…a przy pierwszej okazji w mojej przyszłej pracy jakis małolat albo więzień powie do mnie słowo a ja zburaczeje….to jak mam na niego oddziaływac i jak ma ktoś brać pod uwage to co do niego mówie? załosne….i taką własnie sie czuje..momentami sie zastanawiam co ja robie na tym kierunku wogole na studiach choć mam duże ambicje i chciałabym zrobić tak wiele a nie moge bo boje sie tego pierdolonego buraka:(( ..ehh:( poza tym również jestem ładna jak wiele z dziewczyn ktore to tutaj podkreślały…mam duze powodzenie i faceci mnie zaczepiają nawet na ulicy…nie wstydze sie np chodzić ubrana bardzo wyzywająco ani kiedy ktoś na mnie patrzy wręcz mi sie to podoba ale kiedy mnie juz ktoś o coś zapyta jest tragedia…jestem wiecznym burakiem..:( a przeciez to początek mojego dorosłego życia i jeszcze będzie wiele sytuacji gorszych niz te które mam teraz…:(( to takie męćzące czuje sie przez to ograniczona buuu:((

  • Tomek napisał(a) dnia 25 listopada, 2009, 23:41

    Witam!
    Borykam się z tą choroba już od wieku dojrzewania…
    obecnie mam 33 l.
    Moje życie jak do tej pory było wypełnione ciągłymi wyjazdami po świecie…
    Byłem i mieszkałem w wielu krajach w celu poprawienia jakości życia,
    niestety zawsze towarzyszyło mi to wstrętne czerwienienie się.
    Jedynie latem kiedy jest duuzo słońca, a twarz mam opalona, to na kilka miesięcy mam spokój, bo wtedy nie myślę o tym. Tak było kiedy mieszkałem na południu USA prawie 2 lata. Obecnie mieszkam w Londynie i mam fajna prace, a czerwienienie się w dalszym ciągu mi towarzyszy!
    Denerwuje się tym niesamowicie, utrudnia mi to życie i brakuje mi przyjaciół…
    Widzę, że nie jestem sam, dlatego postanowiłem walczyć z tym!!!
    Dużo w waszych postach jest krzyku o pomoc!
    Nawet nie wiecie jak bardzo chciałbym wam i sobie samemu pomoc!
    Błagam was nie poddawajcie się w walce, szukajcie pomocy, duuzo czytajcie o tym i nie bójcie się o tym mówić waszym bliskim…
    Ja już zacząłem o tym mówić w pracy!
    jak na razie ok. 10 osób o tym wie.
    Zdaje sobie sprawę, że w Polsce ludzie są mniej tolerancyjni ale powoli już się to zmienia na lepsze.
    Nie myślcie o samobójstwie, mnie tez dręczyły takie myśli, odrzuciłem je precz!!!
    Szkoda, żeby tacy utalentowani i atrakcyjni ludzie mieli odejść z tego świata.
    Świat nas potrzebuje!!!
    Chyba jednak prawdą jest, że ta choroba dosięga w większości atrakcyjnych ludzi, chyba taki jestem, bo sporo kobiet i nie tylko, a także faceci maja na mnie ochotę…
    Niestety jestem biseksualny, ale chciałbym żeby tak nie było.
    Nie prosiłem się na świat taki i nie mam pojęcia skąd się to u mnie wzięło!!!
    A swoja drogą chciałbym kogoś poznać i ułożyć sobie życie, bo uważam ze to najwyższa pora.
    Jak sami wiecie problemem jest czerwienienie się.

    Ps. wyczytałem na innym forum że nadmiar witaminy PP(hiperwitaminoza) jest tego przyczyną oraz unikanie pokarmów zawierających duże ilości substancji rozszerzających naczynia krwionośne
    Substancjami tymi są m.in.:
    wspomniania witamina PP, oraz inne witaminy z grupy B
    aminokwas zwany kwasem glutaminowym,
    histamina itd.
    Drugą zasadą jest spożywanie pokarmów, w których występują substancje
    zwężające naczynia i zmniejszające ukrwienie a także utrudniających wchłanianie witaminy PP , np.wit.K., organiczna krzemionka itp.
    nie wiem czy to prawda ale spróbiję.
    Dziekuję i pozdrawiam
    Tomek
    szadrah@o2.pl

  • swiadomy napisał(a) dnia 10 grudnia, 2009, 1:45

    Nie da sie ukryc,ze ow problem lezy w naszej psychice. Czerwienienie sie dreczylo mnie od ok 6 lat (teraz mam 29). Zaczalem zadawac sobie wiele trudnych pytan z tym zwiazanych. Doszedlem do wniosku,ze cos musze zmienic, cos jest nie tak w postrzeganiu przeze mnie rzeczywistosci. Wtedy zaczalem interesowac sie ezoteryka i fizyka kwantowa. Temat nie jest prosty,ale pozwala wyrobic w sobie pewien swiatopoglad, przy ktorym erytrofobia przestaje istniec! Powaznie!!! Mi to pomoglo!!! Na poczatek polecam obejrzec „Ezoteric Agenda”, „Kymatica”, czy „Gregg Braden – The Science of Miracles”. Wszystko znajdziecie na YouTube z polskimi napisami! Zapraszam do poznania prawdy o sobie i ludziach. Powodzenia!!! :)

  • lukas napisał(a) dnia 10 grudnia, 2009, 20:36

    Witajcie, mam 23 lata, dotknął mnie też ten problem, to co zostało już powiedziane tyczy się i mnie, nie lubie jeździć mpk, nie lubie wielu sytuacji … wiadomo z czym walcze, ost przegrywam, nie ma z kim pogadac,,, mieszkam w Lublinie, mój mail emluka@gazeta.pl

  • Białaska napisał(a) dnia 14 grudnia, 2009, 22:40

    Mam 27 lat i też tak mam!

    Ja mówię taka regułkę:

    MOJA TWARZ W STRESIE I POKJU MA TAKĄ SAMĄ NATURALNĄ TWARZ

    Podobno ma się tak mówić przez 21 dni przed snem. Ja próbuję!

  • Białaska napisał(a) dnia 14 grudnia, 2009, 22:41

    sorki źle napisałam: MOJA TWARZ W STRESIE I POKOJU MA TAKĄ SAMĄ NATURALNĄ BARWĘ !!!

  • Michał napisał(a) dnia 14 grudnia, 2009, 23:13

    Witam mam 16 lat problem czerwienienia się powstał u mnie nie dawno gdzieś na początku roku szkolnego. Niewiem dlaczego tutaj przecież w gimnazjum wszystko było ok. ! Pamiętam ten dzień kiedy się pierwszy raz spaliłem na jednej z lekcji przedstawiałem się klasie i wtedy słysze od jakiegoś debila “PATRZCIE JAKI SIĘ CZERWONY ZROBIŁ“ nieczułem tego ale po chwili tego dłuszego naśmiewnia się ze mnie zaczołem odczuwać ciepło na twarzy i wiem już że to jest burak. Co będę pisał nie mam zbyt wielu kolegów może ze trzech z tej klasy a reszta tylko czeka aż się zaczerwienie i będą mieli ubaw ze mnie na cały dzień. Choć probuje z tym walczyć np: myśle i skupiam się na czymś innym, troche dołączam się do dyskusji w pewnym sęsie to pomaga, ale to mnie nie zadowala bo chciałbym zagadać do dziewczyny która widze że jej się podobam a ja niechce się spalić na pierwszym słowie „CZEŚĆ” więc marny mój los na tym świecie.

  • swiadomy napisał(a) dnia 16 grudnia, 2009, 0:30

    Hej! Ludziska!!! Czy wyscie poszaleli!?? W prawie kazdym komentarzu zalicie sie na swoj los; ze zycie nie ma sensu itp.! Istnieje bardzo prosty sposob na pozbycie sie „wszedobylskiego buraka”! Jednak nalezy bezsprzecznie i absolutnie wierzyc! To jest podstawa!!! WIARA w powodzenie! Zacznijcie od czegos latwego,np.: przed snem wyobraz sobie kilka sytuacji,w ktorych jestes „dusza towarzystwa”. Wczuj sie w akcje i to,jak dobrze Ci idzie. Postaraj sie zrelaksowac, nic na sile. Poczuj, ze jestes madrym czlowiekiem i osoby, ktorych unikasz (z wiadomych powodow) przychodza do Ciebie po porade. To oni maja problem i nie chca abys sie czerwienil… chca normalnie pogadac. Ty, oczywiscie, jestes panem sytuacji i czujesz sie wspaniale, rzesko, chlodno. Inni widza w Tobie autorytet! …Jakkolwiek niedorzecznie by to dla was wygladalo, to prosze sprobujcie! Nie chodzi o to,aby miec takie mysli. Chodzi o to, aby miec takie UCZUCIE!!! Poniewaz czujac wyzwalasz emocje – emocje sa odbierane przez serce, przetwarzane na pole elektromagnetyczne (serce wysyla 5000 razy silniejsze pole em. niz mozg), ktore wplywa na otaczajacy nas swiat! Ujmujac to prosciej; pozytywne emocje zwiazane z „paleniem cegly” wroca do was w podobnej postaci, wplyna na ludzi i zmienia wasze otoczenie! Ta zasada dziala rowniez w druga strone, wiec nie myslcie tyle(najlepiej wcale) o buraczeniu sie, bo bedziecie przyciagac to do siebie! Na koniec dodam, iz nie jestem oblakany, uwazam sie za inteligetnego czlowieka, poznalem i zwalczylem problem erytrofobii na wlasnej skorze, a swoje informacje opieram i weryfikuje bazujac na najnowszych odkryciach nauki.

  • Olka napisał(a) dnia 18 grudnia, 2009, 20:49

    powiem wam tak. mam prawie 23 lata, a na ten szajs zwany erytrofobia cierpie od 13 miesięcy co do joty i powiem wam jedna ciekawostke. mialam bujna wyobraznie zawsze. a to dlatego ze bylam szara myszka i nigdy nie mialo szans wydarzyc sie to czego pragnelam no wiec siedzialam i marzylam, wlaczalam ulubiona muzyke i sobie rozne rzeczy wyobrazalam, mialam rozne sny i dobre i koszmary, w szkole a pozniej w pracy nawet przy jakiejs fajnej nucie w radiu potrafilam sobie rozne rzeczy wyobrazac. a potem nadeszlo to cos – ta choroba i nagle wszystko znieknelo. w ogole co dziwne ze dopiero po pewnym czasie to zauwazylam. nie od razu, a dopiero potem połączylam to z chorobą. stres, lęk – i cala moja twórcza wyobraznia zgasla! nie moglam, nie potrafilam w sytuacji stresowej uciec myslami gdzies daleko nawet w domu dla relaksu, nie potrafilam po prostu odplynac gdzies „po mojemu” strach przed kolejnym dniem wsrod ludzi paralizowal mnie i moje mysli, juz nawet nie mialam snów! nic nigdy mi sie nie przysnilo! czarno jak w d…! tak sie balam ludzi o boze, masakra, nienawidze tego, moze mi nie przeszlo do konca ale przynajmniej opanowalam to cholerstwo dzieki PAROXETINE. uspokoilo mnie to, moge stanąć twarzą w twarz z kimkolwiek, no chyba ze to mialaby byc osoba ktora mnie oniesmiela, ale to chyba kazdy normalny czlowiek dostalby rumiencow na twarzy z podniecenia, no nie wazne to inna sprawa. chodzi o to ze bez tego leku nie wyobrazam sobie zycia, bo kilka razy juz sie zdazylo ze zapomnialam pojsc po recepte i przerwalam leczenie na kilka dni i burak powracal ;/ i dzieki tym tabletkom, znow potrafie pomyslec o czyms przyjemnym, tak o po prostu, odruchowo, pomarzyc, dopiero po pewnym czasie od powrotu do w miare normalnego zycia zwrocilam uwage ze „znormalnialam” a wczesniej bylam swiecie przekonana ze jestem sama na swiecie z takim problemem, ze pewnie nikt procz mnie na to nie cierpi, ze nie ma na to lekarstwa, ze nigdy sie tego nie pozbede! i tak tez sceptycznie podeszlam do tych tabletek, bo stwierdzilam ze pewnie lekarz nie wie o co mi chodzi, po polowie opakowania… no nie wiem po jakims czasie w kazdym razie zdalam sobie sprawe ze nie przypominam sobie kiedy ostatnio sie zarumienilam (czyt ZABODOWIŁAM), i ze nie boje sie juz isc do pracy, smieje sie i korzystam z zycia! potrafie znow snic i znow marzyc, to dzieki temu lekowi wszystko wrocilo do normy, tylko jednej rzeczy sie obawiam, ze juz nigdy nie bede mogla go odstawic! a najgoorsze jest to, ze czasem i ten lek nie pomaga wiecie czemu? ktos gdzies napisal ze erytrofobia sama sie napedza a wyglada to tak: „Najpierw się czerwienimy, potem zaczynamy wstydzić się czerwienienia, potem pojawia się lęk że znów się zaczerwienimy, aż w końcu czerwienimy się na samą myśl o czerwienieniu się a każda ekspozycja społeczna prowadzi do wzrostu niepokoju przed czerwienieniem się, w wyniku którego twarz nabiera ceglastego koloru.” a teraz dalszy ciąg – ja boje sie ze zaczne sie czerwienic bo mi leku zabraknie bo zapomne pojsc po recepte!!!

  • Olka napisał(a) dnia 18 grudnia, 2009, 21:16

    hehe czasami zazdroszcze mojej kici ze ma futerko na mordce i ma wszystko gleboko w swojej futrzasej ;)

  • Olka napisał(a) dnia 18 grudnia, 2009, 21:23

    aha, jeszcze jedna ciekawa rzecz – czasem jak ogladam tv i trafie na teleturniej albo jakis talk show nie wiem czemu, robie to nieswiadomie i automatycznie – stawiam sie na miejscu pytanego i tak sobie mysle „no ja to juz bym byla czerwona”. nie wiem czy czasem wcielajac sie myslami w role pytanego nie robie sie czerwona ;)

  • Olka napisał(a) dnia 18 grudnia, 2009, 22:43

    a jesli ktos z was nie widzi dla siebie zadnego ratunku, polecam poczytac to: http://cialo.beaute.pl/ets-endoscopic-transthoracic-sympathecotomy/uroda

  • Piotrek napisał(a) dnia 19 grudnia, 2009, 1:59

    Czesc wszystkim! mam 28 lat i ten sam problem. Wszystko co piszecie dotyczylo lub dotyczy takze i mnie. zgadzam sie ze dotyczy atrakcyjnych( gdyby nie to, to praca w modelingu bylaby juz moja), ambitnych itp. Wiem ze bez tej przypadlosci moje zycie byloby zupelnie inne -lepsze. Analizowalem wlasne zdjecia od najmlodszych lat i wiem ze ten problem istnial od zawsze. Zaczelo mnie to irytowac w okresie dojrzewania (szkola srednia) gdyz w kazdej niewygodnej sytuacji robilem sie czerwony. Jak sobie przypominam to tylko jeden na cala szkole mialem ten problem. Okres szkoly sredniej to byl dla mnie tortury. Z tego i innych powodow. Studia troche mniej bo nie musisz przesiadywac z tymi samymi osobami dzien w dzien. Kiedys robilem sie czerwony w doslownie blachych sytuacjach. To zmalalo z wiekiem. Jednak mimo tego ciagle to istnieje.-po wysilku fizycznym ( biegach itp). gdy jest goraco w miejscu w ktorym jest cieplo Gdy obserwuje innych na silowni ze nawet gdy podnosza solidne kilogramy i normalnie wygladaja, ja natomist polowe tego a wygladam jakbym wycisnal tone na lawce, to zadaje sobie pytanie dlaczego ja mam ten problem?Z analizy mojego przypadku wiem ze czerwienia nie da sie wyleczyc zadnymi kremami, laserami. Zadnych proszkow/tabletek nie zazywalem bo uwazam ze nie warto sie uzalezniac . dlatego na ten temat sie nie wypowiadam. Wydalem ma kuracje laserowa (IPL)ok.3 tys. a pomoglo w malym stopniu. Dobrze ze sam zdecydowalem sie przerwac to bo sadze ze gabinet kosmetyczny wyssalby ze mnie wszystko obiecujac gruszki na wiezbie.Z mojego przypadku wiem ze jest to spowodowane plytkim polozeniem naczynek krwionosnych, wrecz przeswitywaniem przez wiezchnia warstwe skory. A gdy podnosi sie cisnienie krwi automatycznie one sie rozszezaja i przybiera to forme rumienia. Jest to bardzo krepujace, zgadzam sie z kazdym wyzej przypadkiem. W jakims stopniu uwazam ze jest to genetyczne bo moj ojciec ma paskudna skore chociaz nie cierpi na te przypadlosc.

    A jak sobie z tym radze to mianowicie: Po pierwsze powiedzialem sobie nie warto marnowac zycia skupiajac sie tym juz wiecej. Przeciez nie moze mnie to zniszczyc . Ja znam swoja wartosc i moje osiagniecia dzieki ciezkiej pracy. Naleze rowniez do osob z ciemniejsza karnacja i dosc ladna twarza wiec nawet zaczalem mowic do siebie ze lekki „makeup” to moze i mi pasuje. Wszyskto to pa podloze w psychice. Czasami to po prostu to kolokwialnie mowiac olewam to.

    Po drugie to nie tylko mnie dotyczy. Ten sam problem maja aktorzy jak: Tom Welling (Smallvile), Rob Lowe, Chase Crawford tylko oni maja makeup artists u stop i kamerzystow wiec na ekranie tego nie widac.

    Po trzecie, jezeli ktos jest wysmiewany z tego przez kogos to na pewno ten ktos nie zasluguje na nasza uwage. Zazwyczaj sa to malo inteligentne osoby kore nie rozumieja problemu. Tak jak w mojej szkole podstawowej czy sredniej. Wiem ze dzieciaki moga byc bardzo okrutne w stosunku do siebie a w mlodym wieku nie ma sie jeszcze wyrobionej „odpornosci spolecznej”.

    Jezeli chodzi o kontakty miedzyludzkie to jezeli ludzie sie dogaduja, to takiego problemu pozniej sie nie zauwaza. Charakter czlowieka odgrywa wazniejsza role

    Po czwarte, jezeli ktos sie pyta dlaczego robisz sie czerwony/czerwona wytlumaczyc istote problemu. Ze naczynka krwionosne umiejscowione sa plytko, itp.

    Po piate, nawiazujac do wczesniejszego. Wiem ze jest dla nas wiekszosci duze cierpienie emocjonale kazdego dnia.(lub krzyz – nawiazujac do poprzedniego komentarza) Cierpienie ma sens. W Dzienniczku Sw Siostry Faustyny jest powiedziane ze aniolowie to czego pragna to cierpienia i komunii swietej. Polecam dzienniczek do przeczytania- piekna sprawa.

    Po szoste, przezwyciezajac ten problem staniemy sie silniejsi wewnetrznie. Jak sie to przezwyciezy to juz nic nas nie zabije.

    Po siodme, zaczac sie z tego smiac, czase polubic tak jak pisze ktos wyzej. Patrz komentarz wyzej. Mozna to potraktowac jako cecha charakterystyczna.Kobiety moga zawsze powiedziec -nie musze robic makijazu. Przeciez niektore kobiety specjalnie nakladaja odcienie rozu na policzki. Tu ne jestem ekspertem wiec moze byc zakwestionowane przez kobiety to czytajace.

    Po osme, mozna to kontrastowac ubraniem kolorami takimi jak niebieski blekitny, braz., biel.
    Po dziewiate, kiedy zaczynam sie nad soba uzalac to momentalnie mowie sobie : a co maja powiedziec osoby ktore cierpia na nie uleczalna chorobe, raka, bialaczke. Ostatnio spotkalem sie z artykulem ktory mowil o chlopcu uczulonym na slonce, ktory musi ciagle chodzic w kombinezonie ochronnym, smarowac wysokie filtry ochronne i praltycznie przebywac w domu.To jest dopiero tragedia.
    A co maja powiedziec mali ludzie?

    Po dziesiate, starac sie skoncentrowac na czyms pozytywnym w waszym wygladzie a wiem ze znajdziecie nie jedno bo ta przypadlosc dopada ludzi atrakcyjnych. Wiem to po sobie :) zart!!

    Podsumowujac, wiem ze ktos powie latwoj pisac a zycie i tak jest zyciem ale starajcie sie nie poddawac, nie tracic zycia na umartwienia sie, nie warto myslec negatywnie a tym bardziej wyrzyccie samobojcze mysli jezeki przejda takie po glowie jak czytalem wyzej(tez takie mialem). Kiedys mowilem ze jak to byloby fajnie gdybym sie mial tego problemu – bylbym dusza towarzystwa, kandydowal na prezydenta … a moze byloby tak jak jest teraz …… a caly problem jest w mojej glowie

    Glowy do gory! Zycie moze byc piekne!

    Pozdrawiam

    Piotrek

  • Olka napisał(a) dnia 19 grudnia, 2009, 6:06

    no wlasnie zapomnialam dopisac, ze tez raczej jestem atrakcyjna (nie mylic z wysoka samoocena, oceniam siebie zupelnie obiektywnie) tak jak to juz kilka osob nadminilo ze ta choroba wlasnie dopada tego typu ludzi.

  • swiadomy napisał(a) dnia 19 grudnia, 2009, 21:39

    Brawo Piotrek !!! Mam nadzieje,ze inni wezma do siebie Twoje slowa! Najwazniejsze, to nie dopuszczac do siebie mysli o tym cholerstwie. Aby zablokowac strach, najlepiej jest wmowic sobie cos zupelnie przeciwnego! A jezeli ktos uwaza, ze to jest tylko oszukiwanie samego siebie, to niech ma na wzgledzie stare, sluszne przyslowie : „Ciagle powtarzane klamstwo, w koncu staje sie prawda”. Szkoda zycia na taka bzdure!

  • Tomek napisał(a) dnia 23 grudnia, 2009, 0:10

    Hej! obejrzałem jeden z filmów na YouTube, które Świadomy poleca i od razu moje szare komórki zaczęły inaczej funkcjonować!
    Zainteresował mnie ten aspartam(słodzik), który jest dodawany do produktów spożywczych.
    Jest tam też wyjaśnione jakiemu celowi ma to służyć.
    Po przeanalizowaniu i zbadaniu sprawy wszystko wskazuje na to, ze to prawda.
    „A czy ona nas wyzwoli”, to juz indywidualna sprawa…
    Aha kupiłem rutyne w tabletkach, bo gdzieś wyczytałem ze pomaga na czerwienienie sie…
    Biore od tygodnia i widzę małą poprawę.

  • swiadomy napisał(a) dnia 26 grudnia, 2009, 18:56

    Hej Tomek! W sumie, to raczej mialem na mysli mozliwosci drzemiace w czlowieku i sposob,w jaki moze on wplywac na otaczajacy go swiat. Zdaje sobie sprawe, ze samo poznanie prawdy o tym jak jestesmy manipulowani itp.,nie musi pomoc osobom cierpiacym na erytrofobie. Pod tekstem podaje linki do filmow, ktore dobrze obrazuja to, co mam na mysli. Jednak, ciesze sie niezmiernie,ze zrobiles pierwszy krok w celu poznania prawdy! Zapewniam Cie iz jest to kropla w morzu klamstw i kretactw jakie nam serwuja! Aspartamu unikam jak ognia i radze wszystkim aby nie dali sie zwiesc „niskokalorycznej propagandzie”! To samo dzieje sie z wynalazkami,ktore moglyby pomoc ludzkosci, lecz sa skrzetnie skrywane przez wielkie koncerny, chcace zarabiac na naszej niewiedzy, oferujac przestarzale technologie i wmawiajac nam iz nic nowego w danej dziedzinie nie wymyslono! Jest to kompletna bzdura i kazdy logicznie myslacy czlowiek powinien zdac sobie z tego sprawe. Pewnie niewielu z was wie,ze szczepionki na „swinska grype” sa tylko w 15% skuteczne? Ok. Jesli interesuje to kogos,niech szuka na wlasna reke i wtedy wlos mu sie na glowie zjezy! Wracajac do problemu „buraka”, oto dwa filmy,ktore pomoga wam zrozumiec, ze to Wy kreujecie i wplywacie na wlasna rzeczywistosc! http://www.youtube.com/watch?v=SrFejh9IkiM http://www.youtube.com/watch?v=eawaNN9go5w

  • swiadomy napisał(a) dnia 3 stycznia, 2010, 1:19

    Ok! Moze pierwszy film zalatuje kiczem, ale to z powodu nieudolnego polskiego infantylnego dubbingu! Za to tresc jest znaczaca! Poza tym jest to maly wycinek calosci! Pamietajmy iz jestesmy swiadomoscia ubrana w ludzkie cialo.

  • ja tez napisał(a) dnia 3 stycznia, 2010, 3:19

    Widze ze jest nas sporo.Ja tez mam Erytofobie nie wiedzialam ze to choroba dopiero dzisiaj wpisalam na google”czerwone policzki” i prosze wszystko sie wyjasnilo.Wiedzialam ze ma to podloze psychiczne.Jest mi ciezko z tym maz nie wie na co ja cierpie jak sie czuje.Jestem Fryzjerka mam kontakt z ludzmi to jest straszne.Biore tabletki uspakajajace ale na buraka nie pomagaja moze troche.Kiedys w sklepie zrobilam sie taka czerwona ot tak bez powodu,ze ekspedietka sie mi przygladala pewnie myslala ze cos ukradlam albo planuje straszne uczucie.Bardzo utrudnia nam to zycie co za paskudztwo chyba zdecyduje sie na ta operacje bo jest to ze mna za dlugo i meczy mnie.Trzymajcie sie buraki jakos z tym walczmy nie zostawiajmy tego zeby w nas bylo bo zabiera nam ten burak radosc zycia

  • Pol napisał(a) dnia 6 stycznia, 2010, 16:47

    Witam wszystkich. Chciałbym się podzielić z Wami swoimi spostrzeżeniami.
    Problem czerwienienia osób podzieliłbym na dwie kategorie: osoby które czerwienią się okazjonalnie i osoby które są czerwone przez cały czas niezależnie od pory roku, temperatury otoczenia czy sytuacji w której się znajdują. Często widzę piękne kobiety które czerwienią się i muszę powiedzieć, że nic i to nie ujmuje z ich piękna.
    Co do samej walki z tym problemem to prawda jest taka, że żadne preparaty typu kremów, maści nie działają, a jeżeli działają to być może jest to efekt placebo.
    Warto podejść do tego tematu z dystansem, choć wiem jakie to trudne, kiedy nasze myśli ciągle obracają się wokół tego problemu. Ale właśnie te myśli są głównym problemem, który należy zwalczać. Ów wspomniane myśli są naszym głównym wrogiem i o tym musimy pamiętać! Musimy poczuć własną wartość i nie być przeświadczonym, że jesteśmy gorsi. Nasza wartość wynika z tego jak to wypowiedział pięknie Jan Paweł II nie z tego co mamy, nie przez to kim jesteśmy, lecz przez to, czym dzielimy się z innymi. Dlatego musimy wychodzić na przeciw i nie zamykać się na Świat. To otwarcie się na Świat i dzielenie się własnymi zdolnościami, myślami, sprawi że problem erytrofobii zniknie bo nie będziemy się skupiać tak bardzo na sobie. A jeżeli ktoś faktycznie by nas za to poniżał, że jesteśmy czerwoni jest niewarty naszej znajomości, bo tak naprawdę to on ma problem bo nie dorósł do tego by szanować drugiego człowieka.
    W zwalczaniu erytrofobii proponowałbym sport ze dwóch względów. Po pierwsze sport podnosi własną wartość, hartuje w pokonywaniu problemów etc. Po drugie zauważono, że u sportowców wyczynowych np. długodystansowych biegaczy występuje bracykardia fizjologiczna wynikająca z nadmiernego napięcia ukł. przywspółczulnego, który w uproszczeniu ma antagonistyczne działanie do współczulnego. Zawsze warto spróbować bo to nic nie kosztuje, a pomaga w rozwoju fizycznym i psychicznym, a jednocześnie może bezpośrednio zwalczać problem.
    Co do samych zabiegów inwazyjnych i nieinwazyjnych to nie wiem jakie mają efekty ale czytając powyższe posty można śmiało powiedzieć, że zabiegi laserowe etc. być może pomagają w nieznacznym stopniu ale wymagają kontynuacji, a ta kontynuacja ta oznacza nakłady finansowe przy często mizernych efektach. Warto wspomnieć, że zabiegom tym w dużej mierze towarzyszy efekt placebo i musimy o tym pamiętać. Natomiast zabiegi inwazyjne do końca życia wprowadzają pewne zmiany w naszej anatomii ciała. Zmianą tym towarzyszą zawsze efekty uboczne między innymi takie jak opisane w artykule.
    Na koniec chciałbym powiedzieć, że jeżeli nie wyeliminujemy problemu z naszej psychiki to tak naprawdę choćby problem czerwienienia zniknął, to jestem w 99% pewien, że znajdziemy inne niedociągnięcia naszej anatomii i zawsze będziemy się czegoś wstydzić.
    Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia :-)

  • Monika napisał(a) dnia 8 stycznia, 2010, 20:57

    Nie mam na to siły ; (((((((((((((
    Mama mówi że jestem głupia ze chcem z tym burakiem iść do lekarza ale ja się nie akceptuje …… mam 13 lat i wszyscy się ze mnie śmieja ……. mam dosyć ……..

  • swiadomy napisał(a) dnia 10 stycznia, 2010, 17:08

    Z wlasnego doswiadczenia, poinformuje, iz palenie marihuany daje bardzo pozytywne efekty w walce z erytrofobia! Polecam przeczytac jeden z najlepszych artykolow na temat THC jaki udalo mi sie znalezc! Pozdrawiam w szystkich madrych ludzi!!!
    http://www.eioba.pl/a86195/thc_trans_neurologiczna_psychoterapia_ego

  • Tomek napisał(a) dnia 11 stycznia, 2010, 19:55

    Ciężko jest dzisiaj kupić czystą marihuanę.
    Trzeba jechać do Holandii lub samemu hodować…
    Większość dealerów sprzedaje tzw. skun.( marihuana nafaszerowana rożną chemia lub jakimś gównem za przeproszeniem).
    Ps. Hej mała(Monika)! nie panikuj tak! nie tylko ty jedna masz ten problem…
    Zdaj sobie sprawę ze nie jesteś doskonała, bo nie ma takich ludzi na świecie…
    Nie przejmuj się tym że się z ciebie śmieją.
    Spróbuj pić kawę na początek
    to ci powinno pomóc…
    Żadne red bule itp. tylko prawdziwa naturalna kawa, która rozjaśnia umysł i sprawia że każdy dzień jest lepszy.
    Najlepsza jest espresso. Polecam!
    Najlepiej gdybyś piła z kimś: mama, siostrą lub koleżanka.
    Musisz tez starać się wychodzić z inicjatywa i próbować nawiązywać rozmowy… czyli tzw. samo psychoterapia…

    good luck.

    szadrah

  • swiadomy napisał(a) dnia 12 stycznia, 2010, 2:33

    Ziolo, oczywiscie, najlepiej jest samemu wychodowac! Ja mam o tyle dobrze, ze mieszkam w Brukseli, tak wiec do Holandii mam przyslowiowy „rzut beretem” :) ! Dobry pomysl z tym prowokowaniem sytuacji! To tak, jakby dac sobie „w pysk” przy tej chorobie, ale lepsze to niz uzalanie sie nad soba przed lustrem! Poza tym dowartosciowuje to nas i pokazuje,ze mimo swojego mini-problemu, potrafimy czynnie udzielac sie towarzysko! Przelamujac bariery, udowadniasz sobie i innym, ze „burak”to rzecz marginalna! Ta metoda w polaczeniu z tak zalecana przeze mnie autosugestia, portafi zdzialac cuda! Pozdro dla ludzi o otwartym umysle(„Niech Babilon plonie!!!”)

  • Noe napisał(a) dnia 14 stycznia, 2010, 22:02

    Witam wszystkich!
    Mam to samo, spaprane życie. Nie będe opisywał tu mojej historii, napiszę jedynie jak można sobie „ulżyć” w tej przypadłości. Najlepszym dla mnie rozwiązaniem do tej pory był lek o nazwie PROPRANOLOL . Jest to beta blocker, który eliminuje efekty czerwienienia w 80% w sytuacjach stresowych w dawce 20-40mg doraźnie. Oczywiście żaden rodzinny lekarz tego nie przypisze na czerwienienie twarzy, ja mojemu mówiłem że biorę już go od jakiegoś czasu i mi pomaga na bóle głowy i kołatanie serca:) Jedynie mój psychiatra przypisał mi go na moją prośbę. Brałem go od 3 lat tylko przed sytuacjami stresowymi, skutki uboczne to spadek ciśnienia, lekkie zawroty głowy (przy większej dawce), uczucie lekkiego otępienia, ale są one niczym w porównaniu w burakiem na twarzy:)
    Niestety lek ten „leczy” jedynie skutki a nie przyczyny tej dolegliwości, dlatego od pewnego czasu odstawiłem ten lek i wszystko inne. Jestem osobą wierzącą i postanowiłem, że jedyny sposób na pozbycie się tego to wiara! Początki nie były łatwe (wręcz koszmarne), ale już pomału zaczynam widzieć rezultaty:)Jeśli ktoś chce to zachęcam do zapoznania się z historią pewnej kobiety i jej problemu: http://honoratka.blogspot.com/2007/07/jak-zostaam-uzdrowiona-z-alergii-i-blu.html

    Pozdrawiam wszystkich, nie załamujcie się, dam Wam za jakiś czas znać o moim sukcesie uzdrowienia:)

  • Griselda napisał(a) dnia 15 stycznia, 2010, 20:59

    Kochani, mam ten sam problem. Robie sie czerwona jak burak bez powodu. Mam 28 lat, udany zwiazek. Nie jestem tez glupia, nie jestem brzydka – faceci sie raczej za mna ogladaja, nie jest to zadufanie – bron Boze. Ale co z tego? Ledwo otworze usta lub ktos rzuci mi zwykle czesc – momentalnie robie sie czerwona, para bucha mi uszami z goraca, a dekolt i czyja? Lepiej nie mowic – czerwone plamy niczym jakas choroba afrykanska. I zaraz multum pytan – a co Ci jest? A dlaczego jestes taka czerwona? Normalnie mam ochote zapasc sie pod ziemie w tym momencie. Zalamka. Od razu zamykam sie w sobie, boje sie odezwac, nawet zwykle tak lub nie odpowiedziec. Kompletnie nie skupiam sie juz na rozmowie, tylko na tym aby jak najszybciej udac sie w ustronne miejsce i dojsc do siebie. Ludzie maja mnie za jakiegos psychola normalnie. Wyc mi sie chce. Nie wiem co mam z tym zrobic kompletnie. Bylam u roznych lekarzy – zaczelam od inetrnisty. Ten odeslal mnie do dermatologa. Dermatolog z kolei polecil mi neurolga – ze to niby na tle nerwowym. Neurolog tez spuscil mnie na drzewo i odeslal do psychiatry. A psychiatra? Przepisal mi antydepresanty – jakies swinstwo okrutne, ktore mialo wiecej przeciwskazan niz dzialan pozytywnych. Owszem – stres jakby nieco zostal zniwelowany, ale w zasadzie polegalo to na tym ze siedzialam otepiala i wiecej czasu przesypialam. Mimo to mialam napady czerwonki nadal, ale mniej. Generalnie wegetacja i uzaleznienie od lekow. Po pol roku zaprzestalam trucia sie lekami i znow wszystko wrocilo, a nawet mam wrazenie ze sie nasililo. Jestem kompletnie zalamana – nie wiem co robic. Do kogo sie udac. Uwazam, ze przez to chujostwo duzo w zyciu trace. Boje sie wielu zmian, boje sie rozmawiac z ludzmi, czuje sie na maksa zestresowana, ze ktos sie do mnie odezwie. Koszmar jakis. Ktos wczesniej napisal ze czerwienienie spowodowane jest niska samoocena.Cos w tym musi byc. Ja mam strasznie niskie mniemanie o sobie, zupelnie w siebie nie wierze, uwazam ze jestem do niczego i do niczego sie nie nadaje. Obwiniam niestety za to moich rodzicow, ktorzy zawsze mnie krytykowali, nigdy nie powiedzieli dobrego slowa. Wg nich wychowanie polegalo na zapewnieniu jedzenia, ciucha na grzbiet i pilnowanie zeby do szkoly chodzic i na tym koniec. Niegdy nie bylo rozmow, nigdy nie bylo wyznania „Kocham Cie coreczko”. Nie wiem czy to to, ale teraz siedze i placze piszac to wszystko. Jest mi ciezko i to bardzo. Nie widze dla siebie nigdzie miejsca i nie potrafie sobie z tym poradzic. Moj chlopak stara sie jakos mi pomoc – probuje podniesc moja samoocene, mowi ze jestem wspaniala, ze niepotrzebnie czuje sie przy innych gorzej, ale to na nic. Za gleboko to wszystko tkwi w mojej psychice. Czuje sie gorsza i zalosna widzac sie oczami innych………..

  • swiadomy napisał(a) dnia 16 stycznia, 2010, 18:59

    Czuje,ze to juz moj ostatni post na tej stronce. Widze,ze na niewiele sie zdaja moje rady. Szukacie rozwiazania wszedzie, tylko nie w sobie! A to wlasnie w Waszej glowie siedzi problem! Skoro na kazdej plaszczyznie zycia czujecie sie idiotycznie i nieswojo,to co macie do stracenia! Wolicie mierzyc sie z calym swiatem, czy tylko z samym soba! Jezeli ktos zapyta:”dlaczego sie tak czerwienisz?”, to mu odpowiedz: „bo mam taka dolegliwosc zwana ‚erytrofobia’, nie zwracaj na to uwagi hehe”- to wszystko!!! Rozmawiajcie o tym! Zartujcie z tego! Prowokujcie sytuacje! Myslicie,ze ludzie smieja sie z was,bo sie czerwienicie? Bzdura! To wasze idiotyczne zachowanie po odpaleniu buraka ich smieszy i interesuje! Ja doszedlem to tego poziomu, ze czesto sam zaczepiam znajomych pytajac, czy nie jestem czerwony! I wiecie co odpowiadaja?- „daj juz z tym spokoj-jestes blady jak sciana”. Wiem,ze ciezko jest przezwyciezyc strach, ale chyba nie zamierzacie uciekac przed tym cale zycie i w konsekwencji marnujac je! Trzeba do tego podejsc z otwartym umyslem i na spokojnie przeanalizowac wszystkie „za” i „przeciw”! Zastanowcie sie nad tym gleboko, a zrozumiecie, ze PRZELAMUJAC STRACH, ZYSKUJECIE ZYCIE !!! Otworzcie sie i wyrzuccie to gowno z siebie! Jezeli w waszym otoczeniu znajda sie osoby, ktore mimo obeznania sie z tematem, beda nadal chciec was pograzyc, to obrazcie sie na nich, albo obroccie to w zart, traktujac ich jak idiotow – bo, w istocie, taki ktos jest ograniczonym, pozbawionym empatii debilem. Przeczytajcie uwaznie wczesniejsze komentarze Piotrka i Pol’a oraz moje ;) . Podejmijcie walke ze strachem, a wasze zycie odmieni sie w oka mgnieniu! Nasze cialo jest jak „biologiczny komputer”, ktory mozemy dowolnie programowac! Wszystko zalezy od waszego podejscia do problemu – jezeli wmowisz sobie, ze nie dasz rady, to faktycznie tak bedzie. Trzeba podjac walke, przelamac sie, wytlumaczyc ludziom o co chodzi, a pociagnie to za soba lawine pozytywnych reakcji – dla Was zbawiennych! Jeszcze raz podlinkuje wam swietny dokument, nakrecony w bardzo przystepny sposob. Luknijcie go w calosci nawet 2 – 3 razy. Warto!!! :) http://www.youtube.com/watch?v=eawaNN9go5w

  • muse:)15 napisał(a) dnia 17 stycznia, 2010, 21:25

    jak zapewne większość się domyśla mam ten sam problem (jakby co chodzi o czerwienienie się xD) :(
    zazwyczaj schylam głowę albo zasłaniam twarz rękami tak niby przypadkiem xD
    chętnie zgłosiłabym się do psychologa ale mam wrażenie że mnie wyśmieje…
    przez to „buraczenie się” zamknęłam się w sobie i najchętniej przesiaduję we własnym towarzystwie
    czuję jak robię się czerwona-zaczyna mi być gorąco i w ogóle…
    mam jeszcze jeden problem-raz jest mi zimno a za chwilę strasznie gorąco (albo na odwrót)… pocę się i w ogóle…
    ale uznałam po przejrzeniu tego forum że trudno-jak tak ma być to będzie i nic na to nie poradzę
    a jak ktoś z kim będę rozmawiać hmmm… nazwijmy to zwróci uwagę na moje rumieńce to mam go gdzieś-jak nie umie mnie takiej zaakceptować to jego sprawa
    dzięki, może nieświadomie ale pomogliście mi :)

  • Jano napisał(a) dnia 17 stycznia, 2010, 21:36

    Witam wszystkich. Odczytałem te wszystkie posty, muszę się podzielić tym co nasz wszystkich gnębi czyli , nasza słabość a trzeba to określić , że jest to choroba na podłożu psychicznym i nie mamy na to wpływu. Mam 50 lat i też walczę i myślę jakby tu hydrze ukręcić łeb {sorki} , ale taka jest prawda , doszedłem w życiu do pozycji majątku i stanowiska zawsze w towarzystwie znanej nam słabości . Zmartwiłem pewno niektórych , tak może to trwać i trwać, też myślałem że się z tego wyrasta , nabiera się pwności niestety nie, trzeba to mieć. Walczę i wiem , że to mam , ale nie ma na to sposobu to wraca . Ale piszecie jak jesteście sami , nie prawda dużo ludzi ma ten problem, na co dzień pracuję w otoczeniu i obserwuję kolegów i znajome twarze, tylko na codzień o tym się nie mówi a jednak dla nas jest to problem, ale jest nas dużo. Kilka postów muszę przyznać że brzmią jak nawiedzone nie odnoszą się do dnia codziennego, a walczymy codziennie, tylko jaką obrać koncepcję to każdy indywidualnie powinien użyć i tak jesteśmy na straconej pozycji bo to wraca i walka staje się nierówna. Jest kilka sposobów np: magnez ale konsekwencje są nie uniknione. Napewno zmartwiłem panie ale taka jest rzeczywistość. Moj syn ma to przypadłość nie mogę mu pomóc. Powinniśmy więcej analizować częściej mówić o szczegółach , może mniej urzalać a wiecej konkretów i analiz z obserwacji w jakich momentach czujemy i kiedy nadchodzi lęk . Wszystkich serdecznie pozdrawiam JANO

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 19 stycznia, 2010, 9:18

    faktycznie, za dużo tutaj wszyscy piszą o tym, że mają z tym problem a mało kto próbuje z tym walczyć. Wasza jedyna walka to napisanie jakiegoś żałosnego postu. To jednak nie wystarczy. Podoba mi się podejście ” swiadomego „. Bez sensu każdy z nas traci dużą część życia na to gówno. Może trzeba bardziej agresywnie z tym walczyć. Ja na przykład ma 40 lat i zauważyłem, mój problem dopiero kilka lat temu. Wcześniej nie miałem wogóle z tym żadnego kłopotu. Skąd to sie wzieło – nie mam bladego pojęcia, ale to nie znaczy wcale , że tak już zostanie. Pewnie, że mnie to wkurwia i niejednokrotnie robi ze mnie idiote w towarzystwie, ale co z tego. Najważniejsze to nie poddawać sie i walczyć. Wierzyć w zmianę i poprawę. Polecam kilka książek Josepha Murphy’go np ” Potęga podświadomości” lub ” Zdobądź pewność siebie i poczucie własnej wartości ” . Nigdy nie można sie poddać i uleć innym. Uwierzcie w siebie i we własne JA. Oddalcie myśli typu ” zaraz się zrobię czerwony/a” ” ale ze mnie burak ” itp. Wiem, że nie jest to łatwie jednak musicie próbować. Chętnie podejme dalej ten temat i zapraszam do dyskusji wszystkich zainteresowanych.
    pozdrawiam

  • Jano napisał(a) dnia 19 stycznia, 2010, 20:44

    Dzięki kolego za realny komentarz. Masz rację ,że mało sobie podpowiadamy napewno każdy z nas ma już jakiś koncepct i podejrzewa że zaraz mogą rozwinąć się emocje. Może wiecej takich podpowiedzi co przeczytać co warto zrobić jak się zachować by nie stchórzyć aby nie ponieść klęski kolejnej klęski. Sami widzicię że , problem sięga wielu ludzi podejrzewam , że wielu nie wie co to jest a może by z tym walczyć? Na pewno nie sam bo z góry jest przegrana.
    Jak czytam te posty to zauważyłem jedno ,że odważnie młodzi ludzie o tym mówią , kiedyś to był temat tabu tak bardzo wstydliwy , nawet określono nazwę choroby co mnie bardzo zainterowało i to jest ważne musimy rozmawiać , namawiam wszystkich do spostrzeżeń , powinniśmy konwersować . ALE jest coś co mnie martwi i to bardzo , czemu ktoś co by nam mógł wskazać choćby wskazówkę gdzie pójść kogo z konsultować się nie ujawni a napewno nieraz czyta to co nas bardzo boli , bo napewno potrzebne jest do napisania kolejnej pracy.

    Więc zapraszmy kogoś z psychologów choćby raz za darmo ,bo my mamy problem.

    Pozdrawiam Janusz

  • Mattstrong napisał(a) dnia 20 stycznia, 2010, 16:30

    Witam! jeżeli chodzi o psychoterapie to szkoda czasu i pieniędzy,branie jakiegoś seroxatu lub propanololu scharacze wam wątrobie i inne organy,jedyne wyjście z tej cholernej choroby to zabieg ETS! jest dostępny w Polsce wiadomo ze mogą pojawić się jakieś skutki uboczne ale według mnie i tak warto,ja po kilku latach podjąłem sie tej operacji niedawno! jeszcze się po zabiegu wcale nie zaczerwieniłem chociaż miałem juz kilka sytuacji stresowych.operacja jest refundowana przez NFZ.jeśli kogoś to interesuje to szczegółowe informacje podam na gg 19604680 Pozdrawiam:)

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 21 stycznia, 2010, 9:51

    ciekawe to co piszesz , że zaden terapeuta nie pomoże a środki sa do bani. Tylko ETS. Napisz cos więcej , poniewaz ja własnie wybierałem sie do psychoterapeuty. Gdzie robiłeś ten zabieg, na czym dokładnie polegał, czy długo trawał i najważniejsze jakie masz te minimalne skódki uboczne ?

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 21 stycznia, 2010, 9:53

    jeszcze jedno, ludzie trochę więcej aktywności na forum, pobutka , problem sam sie nie rozwiąże.

  • Jano napisał(a) dnia 22 stycznia, 2010, 1:38

    Witam ponownie czy ETS jest rozwiązaniem ? należałoby zasiegnąć bliższych informacji. Z tego co się można doczytać powoduje to ucisk na nerw odpowiedzialny za twarz i pot który tam często latem występuje. Ja właśnie pocę się okropnie na twarzy szczególnie latem , niewiadomo czy nie byłoby zachwiania czynności organizmu.
    Ja mógłbym poradzić zaradczo przyjmowanie magnezu , brałem około 2 lata było nieżle , ale jest mankameny natury męskiej , traci się męskość , czyli ktoś kto nie musi to 1 tabletka dziennie załatwia sprawę i pomaga po czasie w 70%. Dziś zakupiłem „POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI” na forum dużo się mówi , chociaż róznie niektórzy opiniują , spróbujemy może coś więcej osobie czego nie wiemy. POZDRAWIAM Janusz

  • Indygo napisał(a) dnia 22 stycznia, 2010, 2:45

    Skopiowane z innego forum zachecam do przeczytania,

    Erytrofobia jest wynikiem nieakceptacji siebie takim jakim się jest w rzeczywistości. Pierwszym krokiem do uzdrowienia jest pełne zaakceptowanie siebie z lękami i fobiami które nekają Nas na codzień. To że zaakceptujemy lęki nie oznacza że się z nimi utożsamiany jako ze swoją prawdziwą naturą. Lęk został przejęty od otoczenia ( bądz na skutek otoczenia) i nie jest naturalną cechą jednostki, nie słuzy bowiem Nam i Nas nie wzbogaca a jedynie ogranicza i powoduje stłumienia Naszych emocji i Naszego Rzeczywistego Ja. Kiedy zaakceptujemy to z czym walczymy wówczas traci to swoją moc i nasilenie, ponieważ Nasza uwaga nie koncentruje się już na lęku i nie zasilamy tego lęku energią z koncentracji.

    To że na czymś się koncentrujemy powoduje że przedmiot koncentracji w Nas wzrasta. Jeśli czegoś się boimy i w związku z tym chcemy to w Nas unicestwić bo Nam to przeszkadza, wówczas dana rzecz pochłania Naszą uwagę i materializuje się w rzeczywistości. Tak działa Nasz umysł i dobrze o tym pamiętać, aby mu pomóc a nie niszczyć go nieustanną walką z samym sobą.

    Kiedy przestaniesz oczekiwać na czerwienienie się, kiedy zaniechasz unikania ludzi oraz wyrażania własnego zdania i uczuć z obawy przed kolejnym spalaniem raka wówczas przeżyjesz pierwszy krok zwany akceptacja.

    Pomocne są w tym afirmacje ( pozytywne zdania).

    POlecam następujące na daną przypadłość:

    ” Ja ( imię) w pełni akceptuję siebie takim jakim jestem. To dla mnie bezpieczne, niewinne i w porządku”.

    ” Kocham, lubię, szanuję i doceniam siebie takim jakim jestem bez względu na to co mysla i mówią o mnie inni ludzie”.

    Druga afirmacja ukazuje Nam jedną z przyczyn erytrofobii. Otóż często czerwienimy się dlatego ponieważ jest w Nas podświadomy i świadomy lęk przed krytyka otoczenia. Boimy się opiniowania na Nasz temat i tego jak inni Nas ocenia i odbiorą. Stąd silny lęk przed wyrażaniem siebie i swoich opinni pzred publicznością.

    Proponuję popisać wyżej wymienione afirmacje. W trakcie pisania zaczną Wam wychodzić z podświadomości wszelkie lęki związane z przyczyną Waszej erytrofobii. Wówczas spiszcie je na kartce i zamieńcie w pozytywne afirmacje przebaczające. Dzięki temu uwolnicie się od balastu negatywnych wyobrażeń na swój temat.

    Przyczna erytofobii jest w Waszym umysle. Jesli nie możecie zrozumieć czemu towarzyszy Wam ta przypadłośc wówczas przyczyna nie jest uświadomiona ponieważ tkwi w poziomie podświadomości a nie swiadomosci . Dzięki afirmacjom przyczyna wylania się z podświadomości i następuje zrozumienie gdyz dociera do świadomego Ja. Ujrzenie przyczyny problemu powoduje zanik problemu. problem uświadomiony nie jest już problemem

    ZAchęcam do dalszych pytań i konwersacji!

    Chętnie pomogę!

    P.S Leki tylko przytłumiają i otepiają przyczyny problemów. To tak jakby na smierdzące od potu ciało popsikać się perfumami i udawać że się ładnie pachnie ;/.Zamiast faszerować się chemią, która tylko częsciowo unicestwia działanie lęku znacznie korzystniej jest uwolnić się od jego przyczyny i dzięki temu uwolnić się od strachu i jego skutków raz na zawsze.

    Pozdrawiam

    e-mail: ananda33@wp.pl

  • Mattstrong napisał(a) dnia 22 stycznia, 2010, 16:05

    (do czerwonego w towarzystwie) jezeli nie masz tak bardzo nasilonej erytrofobi to może ci pomoże ten psychoterapeuta ale lęki mogą powrócić za jakis czas.zabieg miałem robiony w Gdańsku polega na zakleszczeniu układu somatycznego specjalnymi klipsami w razie jakiegos nie powodzenia można je zdjąć,zabieg trwa jakies 40 min po tygodniu masz sciagane szwy a dwa tygodnie po zabiegu jestes juz całkowicie sprawny.skutki uboczne to wieksza nadpotliwosc w okolicy pach i pleców i troche stup,ale masz za to suchutkie rączki.pozdrawiam

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 22 stycznia, 2010, 23:35

    dzisiaj byłem na pewnej imprezie i od początku czułem rumieniec na twarzy. Oczywiście czułem się jak idiota i jakisdebil. Jednak starałem się nie zwracac na to uwagi. Oczywiście ktoś w pewnym momencie wypalił: ” czemu jesteś taki czerwony ” no i wtedy oczy wszystkich na mnie. Na początku przypaliłem cegłę jeszcze bardziej ( o ile to wogóle było mozliwe ) , jednak po chwili zwróciłem się do wszystkich i powiedziałem, że od pewnego czasu tak mam , że czerwienie się bez powodu i nie bardzo wiem co z tym zrobić. Każdy miał na to inna odpowiedź, chwilę o tym porozmawialiśmy i zaraz było po wszystkim. Wyluzowałem odpuściłem, poczułem się swobodnie i nagle wszystko przeszło. To jest chyba właśnie sposób na to cholerstwo. Mam propozycję , spróbujcie zrobic coś takiego i zdajcie relacje na forum. Chyba będę to robił nagminnie i wreszcie o tym zapomnę. Do matsronga: ile czekałeś na ten zabieg i kto ciebie na niego skierował. jeszczew jedno , robili go na żywca czy w uśpieniu ?

  • Mattstrong napisał(a) dnia 23 stycznia, 2010, 11:52

    na zabieg czeka sie do dwóch miesięcy,musisz mieć skierowanie do danej kliniki od swojego lekarza rodzinnego,zabieg jest pod narkozą,musisz miec skierowanie od lekarza rodzinnego zeby przyjeli ciebie do kliniki,no i zrobione kulka badan, moze wam pomoże ta strona nadpotliwosc.info tu znajdziecie jak to sie odbywa,a jak ktos sie zdecyduje to ja poinformuje o szczegółach.pzdr:)

  • Mattstrong napisał(a) dnia 23 stycznia, 2010, 11:55

    haha dwa razy napisałem ze trzeba mieć skierowanie od lekarza rodzinnego po prostu dopiero co wstałem i dobrze na oczy sie widze:P:P:P xD

  • Krzychu napisał(a) dnia 25 stycznia, 2010, 2:10

    Jak czytam te komentarze to jak bym widział siebie.
    Mam 18 lat i borykam się z tym problemem od dzieciństwa.
    Chodziłem do lekarzy z tym burakiem to tylko umywali ręce że nic z tym nie da się zrobić i dowidzenia.
    Przez to wszystko coraz bardziej unikam kontaktów, nawet ze znajomymi, nie chodzę na żadne imprezy ani miejsca rozrywki.
    Chciałbym mieć dziewczynę ale nie podchodzę do tego tematu bo boję się że nie zostanę zaakceptowany z takim wyglądem i z takim podejściem do świata.
    To wszystko pogłębia się z dnia na dzień.
    Wyjście z domu to jest maksimum, w miejscach publicznych i wśród ludzi [nawet znajomych] cały czas czuje się speszony że zaraz spale znowu buraka i będzie radocha dla pozostałych- a mi wcale fajnie z tym nie jest.
    Nie umiem z tym walczyć, zamykam się w sobie, codziennie jestem z tego powodu załamany.
    Ze mną już koniec :(

  • Mattstrong napisał(a) dnia 25 stycznia, 2010, 13:18

    Do krzychu-to mozna leczyc więc nie ma co sie załamywac tylko musisz sie zdecydowac na jaka mętodę leczenia sie zdecydujesz ja jak juz wcześniej wspomniałem popieram ETS pare badań na własny koszt ale cały zabieg masz refundowany,no ale każdy sam za siebie decyduje.pozdrawiam!

  • werona napisał(a) dnia 26 stycznia, 2010, 21:46

    witam, sama zastanwaiam sie na operacja ETS jednak drecza mnie pewne obawy co do tego. Oto przydatne informacje na temat ETS!!!

    ETS (Endoscopic Transthoracic Sympathecotomy) to operacja laparoskopowa, uważana za najbardziej efektywny sposób leczenia FB oraz nadmiernej potliwości (HH). Polega ona na przecięciu (lub ucisku) nadaktywnego nerwu współczulnego, który to odpowiedzialny jest za FB i HH. Nerw ten znajduje się w obrębie klatki piersiowej, bezpośrednio przy kręgosłupie. Operacja przeprowadzana jest pod narkozą. Po nacięciu małego otworu (ok. 6mm) w górnej części klatki piersiowej – pod pachą – włożony zostaje laparokop (dluga, cienka rurka, na końcu której znajduje się kamera lub urządzenie do cięcia).

    Nadmiernie aktywny nerw współczulny i ganglia (zwój komórek nerwowych) zostają rozpoznane. Specialny ultradźwiękowy, wibrujący skalpel bardzo ostrożnie przecina mały fragment nerwu uważając, aby nie uszkodzić inne nerwy, znajdujące się w pobliżu.

    Połączenie między nerwem przez które przesyłane są nieprawidłowe informacje do organizmu, zostaje precyzyjnie przerwane we właściwym miejscu poprzez przecięcie, lub uciśnięcie.
    Ta część operacji jest bardzo ważna i musi być przeprowadzona z dużą precyzją, aby uniknąć ewentualnych komplikacji.

    Laparoskop zostaje wyciągnięty, a nacięte rany zaszyte od wewnątrz. Blizny są minimalne i prawie niewidoczne. Cała operacja trwa około 30 minut z każdej strony. Efekty widoczne są natychmiast po operacji. W ciągu tygodnia lub mniej pacjent może wrócić do normalnego trybu życia.

  • Tomek napisał(a) dnia 29 stycznia, 2010, 20:21

    Swiadomy napisał: Czuje,ze to juz moj ostatni post na tej stronce. Widze,ze na niewiele sie zdaja moje rady. Szukacie rozwiazania wszedzie, tylko nie w sobie! A to wlasnie w Waszej glowie siedzi problem! Skoro na kazdej plaszczyznie zycia czujecie sie idiotycznie i nieswojo,to co macie do stracenia! Wolicie mierzyc sie z calym swiatem, czy tylko z samym soba!
    Nie było mnie tutaj przez jakiś czas ale już wróciłem…
    Swiadomy! nie wyobrażam sobie bez ciebie tego forum!
    Posłuchaj.
    Wybieram sie za kilka tygodni na weekend do Paryża…
    Może tam sie spotkamy i sobie porozmawiamy?
    Aha Jano pisze o niektórych postach ze sa nawiedzone…
    Osobiście nie chciał bym dożyć 50-tki mając erytrofobie, mam nadzieję że za kilka lat a może nawet wcześniej nie będę już o tym pamiętał…
    Każdy z nas jest innym człowiekiem i ma inne potrzeby…
    Niektórzy potrafią wyleczyć się wiara!!
    Jano! myślę że w twoim wieku nabyć się erytrofobii można właśnie poprzez brak wiary…

  • swiadomy napisał(a) dnia 31 stycznia, 2010, 16:20

    Yesss !!! :)
    A juz tracilem nadzieje, ze kogos zainteresuja moje komentarze!
    „czerwony w towarzystwie” – dzieki przyjacielu! Rowniez goraco polecam forumowiczom, zapoznac sie z tworczoscia Joseph’a Murphy’ego – szczegolnie z jego sztandarowym dzielem pt. „Potega Podswiadomosci”.
    „Tomek” – zmotywowales mnie do udzielenia sie, po raz kolejny na tym forum – dziekuje Ci :) !
    Moje podejscie do problemu wyrazilem juz wczesniej. Jezeli chodzi o operacje ETS, to slyszalem, ze jej skutecznosc w Polsce jest dosc dyskusyjna… Mianowicie, nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty, poniewaz polscy chirurdzy nie maja doswiadczenia w tego typu operacjach. Nie wspominam juz o efektach ubocznych (nadmierne pocenie sie stop, czy pod pachami), ktore moga przyczynic sie do powstania nowych kompleksow czy fobii. Niestety zabieg ten, zagranica, moze kosztowac do 3 tys.euro. Oczywiscie moge sie mylic, bo nikt nie jest nieomylny hehe :) Z bardziej praktycznych porad, polecam:
    - uprawianie sportu (podnosi nasza samoocene, odstresowuje, motywuje do dzialania i poprawia jakosc zycia – ogolnie „samo dobro”)
    - afirmacja ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Afirmacja_%28ezoteryka%29 )
    - pozytywne myslenie (tu nie trzeba objasnien)
    - edukacja (tu mam na mysli ezoteryke, fizyke kwantowa i psychologie – ma to na celu wyrobienie w sobie pewnego, uniwersalnego swiatopogladu i odnalezienie wlasnego miejsca w tym „biznesie zwanym- ‚ZYCIE’ „.
    - zdrowe odzywianie sie (o ile to mozliwe w dzisiejszych czasach, gdzie wszystko jest nafaszerowane chemia i modyfikowane genetycznie…)
    - palenie marihuany (temat kontrowersyjny – polecam zapoznac sie z tym:
    http://www.eioba.pl/a82066/ciekawostki_o_konopiach_haszyszu_i_marihuanie
    Jezeli ktos twierdzi, ze to rujnuje organizm, to niech za przyklad posluze mu ja! Pale od ok 10 lat, nie zglupialem, nie umarlem, jakies 4 lata temu rzucilem papierosy, mam swietne zdrowie i udane zycie :) ! Oczywiscie tego typu rzeczy sa dla ludzi z wyobraznia! Nie namawiam, a jedynie informuje ;) . Jezeli zdecydujecie sie na przygode z „Maryska”, warto, abyscie wiedzieli, ze nasz organizm najlepiej toleruje naturalne rzeczy. Tak wiec, jak slusznie zauwazyl „Tomek”, unikajcie tzw.
    „skuna”- jest to modyfikowana genetycznie marihuana, nawozona ‚chemia’. Niestety, z uwagi na to, iz w Polsce jest nielegalne zarowno posiadanie jak i hodowla, sprzedaza zajmuje sie wiele osob z tzw.”swiatka przestepczego”, ktore dodatkowo mieszaja ziolo z palona heroina, aby napedzic swoj chory biznes :( . Pozostaje jedynie walczyc o legalizacje – jak zrobily to Czechy z pozytywnym skutkiem- podziwiam ten narod ;) ! Nie ma to jak czysta, naturalna, medytacyjna „cannabis sativa” ;) ))
    - branie magnezu ( http://www.we-dwoje.pl/magnez;-;uspokaja;nerwy,artykul,2678.html )

    Wiem, ze nie kazdemu moga przypasc do gustu moje wywody, ale mi to pomoglo! Postanowilem wiec podzielic sie nimi z wami. Trzeba byc odwaznym i podjac walke z erytrofobia! Najwazniejsza w tym wszystkim jest jednak psychika! Opisane powyzej rady daja swietne podloze do zmiany naszego myslenia o sobie, ludziach, swiecie.
    „Nie boj sie zmiany na lepsze” !!! :)

  • swiadomy napisał(a) dnia 31 stycznia, 2010, 17:48

    Aha – zapomnialem dodac : „Indygo” – swietny tekst ! (jeden z najlepszych na tym forum)

  • Jano napisał(a) dnia 31 stycznia, 2010, 23:52

    Wiarą we własne umiejętniści to można mierzyć siły np: na basenie , a to zjawia się jakby za pleców niespodziewanie i nagle zaatakuje nawet silna wiara nie pomoże, to jest jakby natychmiastowa reakcja na okoliczność nie koniecznie w ekstremalnych sytuacjach to jest nasza reakcja na bodżce zewnętrzne , po prostu tak reagujemy w danej chwily. Jeśli chodzi ci o mnie kolego to ja z nią walczę dłogo i to dość dlugo i jestem świadomy mojej reakcji. Jak piszecie że , ktoś się pozbył tego nawyku , jest to dla mnie śmieszne, owszem są chwile, że człowiek jest w stanie uniknąć i zastanawia się , że jest ok. ale w najmnie przewidywanych okolicznościach się ulega i nie można nad tym zapanować. Po prostu trzeba z tym żyć. Jeśli myślisz ,że wyjazd do Paryża ci pomoże to się mylisz , ja tam byłem kilka razy tylko depresji się nabawisz bo może być problem w porozumiewaniu się. POZDRAWIAM wszystkich jano

  • Tomek napisał(a) dnia 1 lutego, 2010, 0:54

    Panie Jano!
    to co pan pisze to jest rubbish. Uparcie będę podkreślał, że panu brakuje wiary i tak naprawdę nie rozumie pan co to jest wiara.
    Proponuję panu poczytać definicję wiary a potem uwierzyć chociażby w siebie… haha
    No cóż niektórzy już tak mają.
    Nawet gdyby pałac kultury w Wawie został odwrócony podstawą do góry i ktoś by im o tym powiedział, to i tak by nie uwierzyli…
    Pewien najmądrzejszy człowiek jaki żył na tej nieszczęsnej ziemi wypowiedział takie słowa:
    ,,Szczęśliwi, którzy nie widza, a jednak wierzą” (Jan. 20:29).
    Czyli do której grupy ludzi pan się zalicza?
    Jano, niech pan sobie sam odpowie…

    Hahaha ja do Paryża nie wybieram sie akurat w tym celu.
    Po prostu jadę tam na weekend, a przy okazji odwiedzę kolegę..
    Obecnie mieszkam w Londynie wiec co to jest 2 godziny Eurostarem do Paryża.
    Rzeczywiście tak jak swiadomy podkreślił: “Indygo” – swietny tekst ! (jeden z najlepszych na tym forum).
    Chyba do niej napisze….

  • swiadomy napisał(a) dnia 2 lutego, 2010, 2:49

    „Jano” napisal :
    „Wiarą we własne umiejętniści to można mierzyć siły np: na basenie , a to zjawia się jakby za pleców niespodziewanie i nagle zaatakuje nawet silna wiara nie pomoże, to jest jakby natychmiastowa reakcja na okoliczność nie koniecznie w ekstremalnych sytuacjach to jest nasza reakcja na bodżce zewnętrzne , po prostu tak reagujemy w danej chwily”.

    Prosze pana. Tu nie chodzi o wiare we wlasne umiejetnosci, a o wiare w powodzenie w walce z erytrofobia! Zakladajac z gory, ze nie da sie z tym wygrac na poziomie psychiki, blokuje pan wszelkie mozliwosci z tym zwiazane. Przeciez sama nazwa wskazuje na podloze psychiczne choroby. To, ze „burak” atakuje niespodziewanie i niezaleznie od sytuacji, jest tylko iluzja w panskiej glowie – bledna interpretacja! Tak naprawde, panska podswiadomosc dyktuje okreslone zachowania (typu – czerwienienie sie) przy kazdej sytuacji potencjalnie stresowej. A to, czy dana sytuacja bedzie stresowa, zalezy tylko i wylacznie od pana! Wszystko zalezy od nastawienia!
    Rozpamietujac dawne upokorzenia i koncentrujac swoja uwage na nich, karmimy nasza pamiec negatywnym ladunkiem! Instynktownie unikamy ludzi i sytuacji kojarzacych sie ze zlymi wspomnieniami. Dlatego, w oka mgnieniu, podswiadomie, utozsamiamy nowa sytuacje z ta poprzednia – niechciana! Wtedy „buraczane” emocje biora gore i przeprogramowuja nasz organizm odtwarzajac, tak jakby, kopie nas samych z poprzedniej „cegly”. Boimy sie tego, czego nie rozumiemy i tak rodzi sie fobia. Im wiecej uwagi jej poswiecamy, tym bardziej w nas narasta. W skrocie – ” to kim jestesmy, jest rezultatem tego, o czym myslelismy”. Tak to mniej-wiecej widze :)
    Po prostu trzeba zmienic swoje mysli i podejscie do problemu! To moze potrwac, ale mysle, ze warto sprobowac.
    Jednak bez wiary nie da sie tego osiagnac.

  • ania88 napisał(a) dnia 2 lutego, 2010, 12:35

    Cześć wszystkim!

    W zasadzie wszystkie opisane w waszych komentarzach dolegliwości zawiązane z tą okropną chorobą dotyczą i mnie… dodam jeszcze że trwa to już kilka ładnych lat przez co popadłam w nerwice:( to mnie niszczy! jak każda inna choroba…. proszę o kontakt osoby które mają podobne odczucia, bądź w jakiś sposób poradzili sobie z erytrofobią.
    moje gg 16119462

    Pozdrawiam Ania.

  • Tomek napisał(a) dnia 2 lutego, 2010, 19:02

    Dedykuję wszystkim tutaj respondentom tą piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=hCmoCAHfrT4

    Słowa są jakże na czasie….
    Pozdr. Tomek

    szadrah@o2.pl

  • Jano napisał(a) dnia 4 lutego, 2010, 0:19

    Witam wszystkich jeszcze raz, to jest tak trochę na zasadzie udeż w stół a nozyce się odezwą. Prosilem wczesniej aby ktoś głębiej określił naszą przypadłość i oto jest w odpowiedzi na mój post jest to rzeczywisty obraz naszego ja, jak zapamiętujemy obrazy ,zdarzenia i jak zachowuje się nasza psychika i wtedy jest reakcja. Myślę że odpowiedż jest realna i rzeczowa .
    Sądzę że kolega ” swiadomy” ma nam dużo do powiedzenia. POZDRAWIAM JANUSZ ps. pomóżcie młodym ludziom to dla nich jest bolesne.

  • Klaudia napisał(a) dnia 7 lutego, 2010, 14:14

    Cześć! Ja tez już dość długo cierpię na erytrofobię. Mam prawie 17 lat a wstydzę się wyrazić swoje zdanie na forum klasy. Boje się poznać nowe osoby, żeby nie spłonąć przy zwykłej rozmowie. Przede mną matura- jak mam cokolwiek wygłosić przed ludźmi…

  • pucekxxx napisał(a) dnia 8 lutego, 2010, 15:04

    W ZASADZIE LUDZIE TACY JAK MY MAJĄ PRZERĄBANE!
    MAM 22 LATA „SIEKANIE BURAKA” ZACZĘŁO SIĘ GDZIEŚ W GIMNAZJUM – CZAS DORASTANIA.
    ZNIKAŁO, PÓŹNIEJ ZNOWU PRZYCHODZIŁO W MNIEJSZYM CZY W WIĘKSZYM STOPNIU, NIE PRZEJMOWAŁAM SIĘ TYM ZA BARDZO, W KOŃCU KAŻDY CZASEM „CEGŁĘ SPALI”.
    OD 5 MOŻE 6 LAT ZACZĘŁAM DOSTRZEGAĆ W TYM CHOROBĘ, KURCZE SIEDZĘ SOBIE  W AUTOBUSIE KTOŚ SIĄDZIE KOŁO MNIE BURAK, STOJĘ W METRZE NI STĄD NI ZOWĄD BURAK, ZNAJOMA PRÓBUJĘ COŚ DO MNIE ZAGADAĆ, BO JA SIĘ NIE ODZYWAM, PRZED STRACHEM ZACZERWIENIENIA SIĘ BURAK! ZAMKNĘŁAM SIĘ W SOBIE, JAK TYLKO JEST JAKAŚ IMPREZA ZAWSZE SZYKUJĘ WYMÓWKĘ, ŻEBY NIE PÓJŚĆ, MAŁO TEGO JESTEM KELNERKĄ, KLIENT COŚ ZAŻARTUJĘ, CZY TEŻ ROZMAWIAMY, NA TEMAT ZUPEŁNIE NORMALNY,  PRZY KTÓRYM NORMALNY CZŁOWIEK NIE POMYŚLAŁBY O JAKIMKOLWIEK RUMIEŃCU, A TU PACH BURAK, ŻENUJĄCA SYTUACJA, JEST WIELE, WIELE TAKICH SYTUACJI, NIE MAM PRZYJACIÓŁ,  JEDYNIE ZNAJOMYCH MOJEGO CHŁOPAKA, JAK MAM WOLNE NIE CHCE NIGDZIE WYJŚĆ DO LUDZI, A KIEDYŚ TAKA NIE BYŁAM, DUŻO ZNAJOMYCH, IMPREZY…,BYŁAM BARDZIEJ OTWARTA. ZWALCZENIE TEGO WYMAGA DUŻO TRENINGU, NAUCZENIA SIĘ ZAHAMOWANIA, WGŁĘBIENI ASIĘ WE WŁASNĄ PSYCHIKĘ I PRZEDE WSZYSTKIM WYTRWANIA W DZIAŁANIU!! PODAM PROSTY PRZYKŁAD, CZASEM NI SIĘ TO UDAJĘ, W WIĘKSZOŚCI PRZYPADKÓW NIE, ALE TRENING CZYNI MISTRZA;  JAK CZUJĘ, ŻE ZBLIŻA SIĘ TO CHOLERSTWO, WYPUSZCZAM POWIETRZE NOSEM,NIE MYŚLĘ O TYM SZYBKO WCHODZĘ NA JAKIŚ TEMAT (W MYŚLACH) ALBO BIORĘ GAZETĘ, JAK MAM POD RĘKĄ, ŻEBY SZYBKO COŚ PRZECZYTAĆ- ZAMIENIĆ MYŚLI, AUTOMATYCZNIE BURAK SIĘ COFA, NAJWAŻNIEJSZE JEST ŻEBY STARAĆ SIĘ NIE MYŚLEĆ „O NIE ZNOWU ZARAZ BURAKA STRZELĘ” (ALBO COŚ W TYM STYLU) W TEDY SAMI SIĘ NAKRĘCAMY I POWODUJĘ TO ZWIĘKSZENIE KOLORU CZERWONEGO :) .  WAŻNA BARDZO JEST TERAPIA, U DOBREGO PSYCHOTERAPEUTY! NIE NALEŻY SIĘ ZRAŻAĆ TYM, ŻE BO DWÓCH SESJACH, NIE ODCZUWACIE REZULTATÓW, NA TYM ŚWIECIE NIE MA ŻADNEJ MAGII, DO CELU DOCHODZI SIĘ DŁUGĄ, CZASEM TRUDNĄ DROGĄ, I W WYTRWAŁYCH NADZIEJA !!!!!!!! JA JESTEM NA ETAPIE SZUKANIA MĄDREJ OSOBY, KTÓRA DOBRZE POPROWADZI MOJĄ TERAPIĘ, NO I CO POWODZENIA ŻYCZĘ SOBIE I WSZYSTKIM! PODAM E-MAIL JAKBY KTOŚ CHCIAŁ POGAGAĆ, ALBO POMÓC- floweras.sx@gmail.com POZDRAWIAM!

  • Mattstrong napisał(a) dnia 8 lutego, 2010, 18:37

    pucekxxx twój adres email jest nie prawidłowy :P

  • onnnnn napisał(a) dnia 9 lutego, 2010, 20:34

    Ja sie zawsze czerwienie przechodząc obok ladnych dziewczyn. ale gdy juz taka widze z daleka wmawiam sobie ze to ona powinna sie zaczerwienic na moj widok i czasami pomaga :D

  • Tomek napisał(a) dnia 10 lutego, 2010, 19:20

    Tak trzymaj onnnnn…
    Zapewne jest to jedna z form afirmacji o której pisała indygo…

  • Karunesz napisał(a) dnia 13 lutego, 2010, 16:47

    JEST LEKARSTWO NA TEGO TYPU OBJAWY, PONIEWAŻ JEST TO MECHANIZM Z MILIONA INNYCH, KTÓRE MIESZCZĄ SIĘ W PODŚWIADOMOŚCI.
    PSYCHOLOGIA OGRANICZA SIĘ DO 30% MOZLIWOŚCI NASZEGO UMYSŁU, PODŚWIADOMOŚĆ JEST PAMIECIĄ, A PRZECIEŻ UWOLNIENIE SIĘ OD PAMIECI MECHANIZMU GWARANTUJE WOLNOŚĆ OD TEGO STANU. NIE DAJCIE SIĘ OKŁAMAĆ, ŻE COŚ JEST NIEMOŻLIWE, JEST MOŻLIWE UWOLNIENIE SIĘ OD TEGO PODŚWIADOMEGO WZORCA.
    Od 18 lat zajmuje się terapią regresywną i bywały gorsze przypadki
    Podaję mój adres mail nadswiadomosc@o2.pl

  • swiadomy napisał(a) dnia 14 lutego, 2010, 17:53

    „Karunesh” – zgadzam sie w 100%. Terapia regresywna jest skuteczna na ta i wiele innych fobii. Przestrzegal bym jednak przed robieniem tego na wlasna reke! Osoba nie bedaca na odpowiednim poziomie rozwoju duchowego, kierujaca sie zlymi intencjami czy nie majaca odpowiedniego przygotowania, moze sobie sama zaszkodzic.
    Nieumiejetnosc dotarcia, weryfikacji i zmiany podswiadomych wzorcow moze zaowocowac rozbudowaniem i utwierdzeniem fobii.
    Przecietny „Kowalski” zamiast na podswiadomej, bedzie bazowal na pamieci swiadomej i w ten sposob „rozdrapywal rany” bez wyciagania wnioskow.
    Oczywiscie jest to „gdybanie” z mojej strony. Nie zamierzam nikogo straszyc! :)
    Wierze, ze kazdy z nas potrafi wydobyc z siebie czastke boskosci i wzniesc sie ponad wlasne ego!
    Jezeli nie chcecie zadnych terapii, „wycieczek w glab siebie” z pomoca terapeuty, mozecie skorzystac z innych sposobow. W sumie: afirmacje, autosugestie, nastawienie psychiczne, przezwyciezanie leku, poznawanie i akceptacja wlasnego Ja, medytacja, pozytywne myslenie oraz regresja – zazebiaja sie i uzupelniaja w walce z roznymi fobiami.
    Ja, osobiscie, nie musialem uciekac sie do regresji i poszukiwan podstaw blednej interpretacji mojego „buraczenia”. Po prostu zrobilem przeciwwage emocjonalna! Czyli nakarmilem swoja podswiadomosc pozytywnym ladunkiem emocji, nie wdajac sie w rozpamietywanie traumatycznych(dla mnie) przezyc! Aby przekroczyc granice leku(w celu wytworzenia pozytywnych emocji), pomocne sa afirmacje i szersze spojrzenie na problem, nie zdeterminowane ocena innych. Po wyzbyciu sie strachu, prowokowalem sytuacje przy ktorych wczesniej „siekalem cegle”, aby jeszcze bardziej utwierdzic sie w przekonaniu, ze problem jest marginalny. Staralem sie wsluchiwac sie w to, co inni maja do powiedzenia i nie dopuszczac do siebie innych mysli. Otworzylem sie na ludzi, uwazajac kazdego za potencjalnego przyjaciela! Po pewnym czasie moja podswiadomosc zaczela kojarzyc nowe sytuacje z ostatnimi – udanymi i tak to sie nakrecilo az do obecnego stanu.
    Byc moze sam sobie zrobilem regresje w jakims stopniu, ale nie jestem pewien, gdyz nie jestem specjalista w tym temacie. Pozdrawiam wszystkich :) !!!

  • Nadświadomość napisał(a) dnia 14 lutego, 2010, 18:55

    Witam.
    Co powiecie na pomysł grupowych spotkań raz, lub dwa razy w miesiącu ludzi, którzy maja problem z tą chorobą. Jestem licencjonowanym terapeutą skutecznej terapii szokowej i mogę prowadzić takie zajęcia w uzdrawianiu. Mieszkam w Katowicach. Dodam, że MIAŁEM objawy tej choroby na najgorszym poziomie, aż po próby samobójcze.
    Zainteresowanych proszę pisać na nadswiadomosc@tlen.pl

  • nymph napisał(a) dnia 16 lutego, 2010, 16:23

    :)
    Z uwagą przeczytałam wszystkie komentarze i z jednej strony cieszy świadomość, że „nie jestem sama”, a z drugiej szokuje, że ten problem dotyczy tak wielu osób.. a co ciekawe każdy myśli, że jest z tym sam na świecie :)
    Każdy przypadek należałoby zapewne potraktować indywidualnie..ale bardziej skłaniałabym się ku naszej psychice jak to zostało już wielokrotnie tutaj powtórzone. Bardzo podoba mi się optymistyczne podejście mężczyzn bo mówcie co chcecie, ale kobiecie do twarzy z rumieńcem, wy macie trudniej :)
    To nie jest moje wołanie o pomoc, nie użalam się nad sobą, mam 26 lat, rumieniłam się już w szkole średniej, ale przyjęłam taktykę waleczną. Jestem bystra (tak mało skromnie ;) ), nie narzekam na brak powodzenia u płci przeciwnej, dużo się uśmiecham i prowokuje jak najwięcej krępujących dla mnie sytuacji, cały czas się sprawdzam. Świadomość w pewnych kwestiach przychodzi z wiekiem, dla nastolatka w burzliwym okresie życia to być może dramat nie do przejścia..choć jak widzę inne roczniki też się pogrążają..
    Ludziska nie warto marnować na to życia, tyle większych tragedii czyha! Nie mówię, że leki, zabiegi mniej lub bardziej inwazyjne to zło! Ale spróbujmy pomyśleć nad sobą, znaleźć przyczynę lęków i nerwic jeśli nie samemu to z pomocą specjalisty bo właśnie te najmniej kosztowne rozwiązania mogą być najbardziej skuteczne.
    Sama jestem na etapie poszukiwań..ważne żeby określić z czym walczymy..co możemy zmienić, a czego nie. W moim przypadku cera naczynkowa, którą muszę odpowiednio pielęgnować, ale każda zmiana temperatury, wiatr, słońce, alkohol powoduje zaczerwienienie. Tu chciałam zaznaczyć, że pielęgnacja jest bardzo ważna bo taki rumień może się z czasem przekształcić w trądzik różowaty. Dodatkowo z racji kobiecych dolegliwości kilka dni przed okresem dopadają mnie uderzenia gorąca (w mojej rodzinie kobiety już tak mają). I wiem, że nie o cerze tutaj rozmawiamy, ale zdecydowanie to potęguje efekt buraczkowy ;)
    Celowo nie będę pisała o moim przemyśleniach, jak to się zaczęło, jak zawinili rodzice, jak sama dałam się wciągnąć w to błędne koło, w jak durnych sytuacjach się to przydarza bo to tylko nakręca machinę!
    Nie odmówię sobie w życiu niczego, mogę się czerwienić do woli! Zdobyłam wymarzonego mężczyznę, duszę towarzystwa i wzór pewności siebie i o zgrozo uważa, że moje rumienienie się jest słodkie i świadczy jedynie o mojej dużej wrażliwości i emocjonalności!! Mam wymarzoną pracę, codziennie kontakt z różnymi ludźmi, czerwienie się do woli i jakoś nikomu to nie przeszkadza.
    Chciałam przekazać wam trochę pozytywnych wibracji, że to nie wyrok, że trzeba wiele rzeczy obracać w żart i nie myśleć nad upokorzeniem, nad tym co inni pomyślą! A niech sobie myślą! Tak jak już było wspomniane, Ci życzliwi i taktowni nie będą się wyśmiewać :)
    Ogólnie to dużo mam przemyśleń na ten temat, ale nie będę zanudzać :P Na pewno skorzystam z wszystkich porad dotyczących podróży wgłąb siebie :)
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

  • Mattstrong napisał(a) dnia 16 lutego, 2010, 16:54

    Po części zgodzę się z koleżanką wyżej,uważam że prawdziwą siłą człowieka jest jego psychika i charakter!ale każdy ma jakieś granice wytrzymałości,to prawda że ci ludzie taktowni i życzliwi nie będą się naśmiewać z tej przypadłości ale jak wiemy takich osób jest coraz mniej na tym świecie ;/ teraz szerzy się od hien żeby upodlić,wyśmiać człowieka dlatego takim ludziom jak na tym i innym forum jest strasznie ciężko żyć w chwili obecnej,i uważam że to strata czasu siedzenie w domu i użalanie się nad sobą nikt nam nie okaże współczucia bo nikt nie wie jakie to jest ciężkie żyć z tą chorobą dlatego trzeba jak najszybciej podjąć decyzję jakim sposobem będziemy się leczyć czasami nie każdy jest w stanie walczyć że swoja psychiką i jest potrzebna pomoc drugiej osoby i nie ma co się bać uczynić tego kroku bo naprawdę warto jest korzystać z życia w 100% ono przynosi nam wiele zadowolenia i szczęscia:) apeluje już dzisiaj aby podjąć decyzje o psychoterapii lub zabiegu ETS którego jestem zwolennikiem.pozdrawiam:)

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 16 lutego, 2010, 21:53

    witam
    , nie było mnie jakiś czas na forum , ale po dzisiejszym buraczku postanowiłem poczytać posty innych. bardzo spodobał mi sie pomysł wspólnych spotkań z terapeutą , niestety ja jestem ze Szczecina i trudno mi by było dojeżdżać do Katowic. Może jest kilka osób z podobnym problemem w mojej okolicy i ktoś zdolny poprowadzic terapie, bo ja sie chętnie na nią piszę nawet jeżeli będę uczęszczał sam. a jak sie wkurze to sobie zafunduje ETS i juz nigdy sie nie zaczerwinię

  • swiadomy napisał(a) dnia 16 lutego, 2010, 21:58

    „Mattstrong”, z takim podejsciem do ludzi(„teraz szerzy się od hien żeby upodlić,wyśmiać człowieka”) nie poradzisz sobie z erytrofobia.
    To tak, jakbys robil sobie negatywna afirmacje! Pierwszym krokiem jest wyzbycie sie takich przekonan! Tego typu myslenie najczesciej powraca i jest przyczyna stresujacej (niby) sytuacji, gdzie stajemy przed ludzmi, ktorzy nie maja pojecia o naszej „paranoi”! Piszesz : „każdy ma jakieś granice wytrzymałości” – ok, ale to nie ludzie(„hieny”) ustalaja ta granice, lecz Ty sam! Oni tylko reaguja na „teatr” jaki przed nimi odgrywamy – w ten sposob mozna zaskarbic sobie grono „fanow”, ktorzy chetnie obejrzeliby nastepne „purpurowe przedstawienie”! Nie dajmy im tej satysfakcji!
    Nie da sie zmienic siebie, nie zmieniajac swoich mysli! To MY budujemy obraz postrzegania rzeczywistosci, ktory wplywa na nas samych!
    Proponowalbym ograniczyc ogladanie telewizji. A jesli juz, to traktowac z odpowiednim dystansem „papke” ktora nam serwuja! Moim zdaniem, to wlasnie telewizja jest poniekad winna naszej zlej samooceny! Jednym z jej zadan jest szerzenie tolerancji, a tymczasem serwuja nam swoj „standard” czlowieka i jego myslenia, a my, podswiadomie utozsamiamy sie z tym wizerunkiem. Czy nie zlapales sie kiedys na tym, ze kupiles zupelnie nie potrzebna Ci rzecz, kierowany reklama w tv. ? Tak samo jest z samoocena – widzac przystojnych, stylowo ubranych mezczyzn oraz piekne, zgrabne kobiety wiecznie usmiechniete, nie trudno jest nabawic sie kompleksow.
    Nie kierujmy sie falszywymi dogmatami i narzuconymi „standardami” zycia, bo to one pograzaja nas w niskiej samoocenie i wypaczaja nasz swiatopoglad.

    http://www.youtube.com/watch?v=4n0tfKT332o

  • swiadomy napisał(a) dnia 16 lutego, 2010, 23:34

    „nymph” – az milo jest czytac Twoj post! :)
    Pozytywna wibracja jakiej tu udzielilas, sklania do refleksji.
    Fajne masz podejscie! Oby wiecej takich ludzi! :)

  • Mattstrong napisał(a) dnia 17 lutego, 2010, 1:18

    może po części masz racje,ale ja już nie muszę walczyć z erytrofobią miałem zabieg ets i jest juz wszystko oki:) a naprawde próbowałem juz wszystkiego ale ets okazał sie najlepszym rozwiązaniem.ale kazdy ma własny wybór jaki typ leczenia podejmie.a nie zgodze sie z toba w kwestii tej ze my sami ustalamy granice naszej wytrzymałości,to inni ludzie skłaniają nas do podnoszenia tej poprzeczki zwanej wytrzymałościa psychiczna mają na to wpływ różne sytuacje życiowe,przeżycia,po prostu życie nas uczy tej wytrzymałości w którym ludzie mają duży wpływ!sami od siebie nie możemy jej wyćwiczyć.

  • michał napisał(a) dnia 17 lutego, 2010, 9:23

    witam jestem michał i mam ten sam problem czerwienie sie jak nie wiem czuje jak mi krew szybko pulsuje na cała twarz bardzo czesto i w roznych okolicznosciach
    cały czas tu piszecie ale nie dochodzicie do celu
    JAK TEMY ZARADZIC POMOCY!!

  • nymph napisał(a) dnia 17 lutego, 2010, 10:47

    :) Dziękuje „świadomy” :) Przyznam, że mnie zainspirowałeś i zmotywowałeś do działania,a o to właśnie chodzi. Mam idealistyczną wizję świata i dlatego uważam, że „wiara w niemożliwe to odwaga, nie głupota”. Jakkolwiek nie osądzam i do „Mattstronga”: jesteś realistą i mocno stąpasz po ziemi, a ETS okazał się dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem i super! :) I podziwiam za odwagę bo ja byłabym przerażona możliwością skutków ubocznych..z deszczu pod rynnę..
    Michał..
    „witam jestem michał i mam ten sam problem czerwienie sie jak nie wiem czuje jak mi krew szybko pulsuje na cała twarz bardzo czesto i w roznych okolicznosciach
    cały czas tu piszecie ale nie dochodzicie do celu
    JAK TEMY ZARADZIC POMOCY!!”
    Przeczytaj jeszcze raz uważnie wszystkie posty, może spróbuj na początek wcielić życie jedną z porad bo od samego czytania nic się nie poprawi. Nikt tu nie poda złotego środka bo takiego nie ma.
    Pozdrawiam i miłego dnia :)

  • swiadomy napisał(a) dnia 17 lutego, 2010, 22:54

    „Mattstrong” mysle, ze wdarlo sie tu male nieporozumienie :) !
    Chodzilo mi o biernosc pozostawania w jednym, niezmiennym stanie emocjonalnym.
    Oczywiscie masz racje, ze rozne sytuacje zyciowe wplywaja na nasza wytrzymalosc psychiczna. Jednak decyzja, czy nas to wzmocni, czy oslabi, nalezy tylko do nas! Ludzie chorujacy na erytrofobie blednie interpretuja swoje przezycia z tym zwiazane. Zamiast umacniac sie wewnetrznie – slabna! Dzieje sie tak dlatego, gdyz nie maja oni „punktu zaczepienia”, z ktorego mogliby spojrzec na caly problem z innej perspektywy – wzgledem wyzszej idei! To dlatego moje posty, niektorzy moga uznac za dywagacje! :)
    Nieraz (lecz sporadycznie i coraz rzadziej) i mi zdarzy sie zaczerwienic przy nowych, zupelnie zaskakujacych sytuacjach! Lecz nie robie z tego „afery”, bo nie jestem jakims androidem, i uznaje to za naturalne. Poza tym ciagle udoskonalam swoja sfere duchowa i wierze, ze na tym forum sa ludzie, ktorych zainteresuje moje podejscie. Tym bardziej, ze sam chorowalem na erytrofobie i to do tego stopnia, ze po mocnym czerwienieniu, zostawaly mi sie plamy na skorze, ktore schodzily dopiero po kilkudziesieciu minutach… Wiem jaki do bol…
    Jest potwierdzone naukowo, ze nasze reakcje psychiczne (np. erytrofobia) maja odzwierciedlenie w polaczeniach nerwowych naszego mozgu! Im bardziej w cos wierzymy, tym bardziej utrwala sie pewien schemat komunikacji impulsow elektrycznych pobudzajacych okreslone sfery w mozgu. Czyli poprzez zmiane postrzegania rzeczywistosci, zupelnie fizycznie mozemy wplynac na nasz organizm!
    Jestem wdzieczny erytrofobii, ze pchnela mnie na prawidlowy tor rozwoju swiadomosci.
    ….. bo czym jest zycie?…. – nieustanna pogonia za pieniadzem?
    A pozniej co – wygrywa ten, ktory umrze z jak najwieksza iloscia „zabawek”???
    NA PEWNO NIE !!! :)

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 17 lutego, 2010, 23:17

    myslałem dzisiaj niemal cały dzien o zabiegu ETS i dopadły mnie watpliwości, a co najdziwniejsze nie mają one zwiazku ze strachem przed samym zabiegiem czy obawą przed skutkami ubocznymi a zastanowiło mnie jedno: czy nie chcę iśc na łatwiznę, czy nie chcę sobie poprostu skrócić okresu leczenia, czy to wynika własnie z mojej psychiki, pozwolę zrobić coś chirurgom, zapłace za to i uspokoje własne sumienie. Jak to odbije się na moim poczuciu własnej wartości ? Mattstrong jak ty sie czujesz po tym zabiegu ( mam oczywiście na myśli twoją psychikę ), jak dawno temu miałeś go wykonanego ?

  • Mattstrong napisał(a) dnia 18 lutego, 2010, 0:58

    Czuję się dobrze mam większą pewność siebie:) zabieg miałem jakieś 5 tygodni temu.

  • Tomek napisał(a) dnia 18 lutego, 2010, 9:51

    Swiadomy! Wspaniały przekaz dla świata…
    Zapewne nie tylko mnie interesuje twoje podejście do sprawy.
    Komentarze nymph również pozytywnie na mnie działają.
    Oby jak najwięcej ludzi z takim nastawieniem.
    Poozdr. i miłego dnia.
    T.

  • swiadomy napisał(a) dnia 19 lutego, 2010, 19:42

    Dzieki Tomek :) !
    Spoko by bylo, gdyby wszyscy forumowicze wiecej rozmawiali miedzy soba, wymieniali sie uwagami i doswiadczeniami! „czerwony w towarzystwie” juz do tego nawolywal wczesniej!
    Chetnie bym zabral udzial w takiej „otwartej dyskusji”.
    A jak tam u Ciebie, Tomek, z nastawieniem? :)

  • Tomek napisał(a) dnia 19 lutego, 2010, 21:38

    Brrrrrr! zimno dzisiaj w Londynie! ale jest ok, bo znowu: hello weekend!
    Przyznam się, że jakieś 3 m-ce temu byłem nieco zdołowany tym czerwienieniem sie.
    Teraz dzięki temu forum i niektórym komentarzom a szczególnie twoim Swiadomy, jestem nastawiony pozytywnie.
    Pozytywnie to chyba za mało powiedziane, bo w niektórych sytuacjach radzę sobie świetnie i nie potrzebuję żadnych zabiegów itp.
    Spodobał mi się również komantarz ,,onnnnna”: ,,Ja sie zawsze czerwienie przechodząc obok ladnych dziewczyn. ale gdy juz taka widze z daleka wmawiam sobie ze to ona powinna sie zaczerwienić na mój widok i czasami pomaga”.

    Mi również pomaga, nawet więcej niż czasami.
    Ale twoje komentarze Swiadomy, ach! niezły talencik z Ciebie….
    Tak trzymaj!
    Napiszę później jeszcze więcej, bo najpierw muszę swoje myśli ładnie poukładać, a żeby móc je później tutaj wklepać….

    Teraz uciekam bo się umówiłem na randkę.

    Pozdr.i miłego weekendu.
    Tomek

  • Pati napisał(a) dnia 19 lutego, 2010, 23:27

    Ja też to przeżywam ale nie wiedziałam,że to jest choroba a najgorsze jest to, że nikt mnie nie rozumie…mam prawie 18 lat i żyje nadzieją, że kiedyś mi to przejdzie…

  • david napisał(a) dnia 20 lutego, 2010, 1:25

    Witam wszystkich ! Jak pewnie podejrzewacie mam ten sam problem co wy . Mam 18 lat . U mnie zaczęło się to jakieś 4 lata temu w gimnazjum siedzieliśmy w klasie a ja nagle zupełnie bez powodu zrobiłem się czerwony…. od tamtego czasu mnie to prześladuje wydaje mi się że już nawet się do tego przyzwyczaiłem ale to naprawdę nieraz jest nie do zniesienia ;( Chce podbić do jakiejś fajnej dziewczyny która mi się podoba ale nic z tego strach że spale cegłe jest za duży ;/ Dzisiaj rano postanowiłem że poczytam na necie o czerwienieniu się i myślałem że spadnę z krzesła. Erytrofobia? nigdy nie słyszałem tego słowa ale wystarczyło że przeczytałem definicje na wikipedii i wiedziałem dokładnie co to oznacza. Strach przed czerwieniem się!!! I wszystko zaczęło się od tego dnia w klasie zupełnie bez powodu zrobiłem się czerwony a wszyscy oczywiście zaczęli cisnąć beke. Od tamtego czasu po prostu bałem się że znowu się zaczerwianie…. i tak w kółko. Na szczęście trafiłem na to forum !!! Po przeczytaniu tych wszystkich komentarzy coś się we mnie zmieniło sama świadomość że nie jestem sam z tym problemem to coś wspaniałego. Teraz zastanawiam się ile ludzi choruje na erytrofobie i nawet o tym nie wie… To straszne. Powinno się szerzej mówić o tym problemie. Naprawdę podziwiam was za takie podejście do sprawy. Samo przeczytanie tego forum bardzo mi pomogło i wlało we mnie mnóstwo energii :) )) Gdyby ktoś miał ochotę to pisać : 10325574 (Zapraszam w szczególności dziewczyny ;) Pozdrawiam!!! i dziękuje.

  • Pati napisał(a) dnia 20 lutego, 2010, 13:33

    Cześć to znowu ja mnie czerwienienie zaczeło się w 2 kl gimnazjum czyli trwa już około 3 lat. Ciągle mam nadzieje, że mi to minie… Myślałam, że tylko ja tak mam… Zwracam się do was o pomoc dziś ide na 18 i bardzo się wstydze… będzie tam około 30 osób gdzie połowe bardzo dobrze znam ale i tak się bardzo wstydze prosze pomóżcie mi….

  • Alone napisał(a) dnia 20 lutego, 2010, 13:56

    Witam wszystkich,mógłbym rzec członków rodziny.Swojej historii nie będę opisywał bo jest taka sama jak wasze wszystkie powyżej.Jeśli ktoś zechciał by porozmawiać to zapraszam (6981412) Miło jest porozmawiać z kimś kto Cię zrozumie lepiej niż ktokolwiek z szarego otoczenia…Aaa przepraszam,jestem Karol 20l.Pozdrawiam wszystkich chłooodno :)

  • sneer napisał(a) dnia 20 lutego, 2010, 14:14

    Witam,

    Ja stosuję techniki NLP – pomaga. To nie żadne czary, nie żadne oszukiwanie siebie – oszukani zostaliśmy w młodości kiedy nam serwowano fałszywe obrazy siebie i świata. Spróbujcie wybaczyć rodzicom – oni też byli i są często zagubieni bardziej od Was tyle że stosują kamuflaż. Myślę że konsekwentne „siedzenie” w NLP i praktyka mogą schorzenie wyeliminować zupełnie. Spróbujcie np. dysocjacji – bardzo, bardzo dobre, przeramowania, wizualizacja przyszłych sytuacji, afirmacji (ale uwaga – muszą być szczere). Na początek proponuję wrzucić w youtube „Adam Dębowski”-wspaniały gość.

  • david napisał(a) dnia 20 lutego, 2010, 14:44

    Co to jest technika NLP ?

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 22 lutego, 2010, 22:55

    mattstrong
    pytanie dotyczące ETS, sporo ćwiczę na siłowni, czy ten zabieg w zaden sposób nie bedzie mi przeszkadzł w ćwiczeniach np. w wyciskaniu, pompkach lub motylku ?

  • Mattstrong napisał(a) dnia 23 lutego, 2010, 22:41

    tylko po zabiegu będziesz musiał sobie przerwać trening na 2 tygodnie, a potem będziesz mógł ćwiczyć ile dusza za pragnie :)

  • kasia napisał(a) dnia 24 lutego, 2010, 18:01

    witam jestem w szoku ze tyle ludzi ma ten problem oczywiscie ja rowniez i wiem jak barzo ciezko jest z tym zyc .Jest to horror ktory nie ma konca..Chcialabym normalnie funkcjonowac spotykac sie z ludzmi smiac sie itp ale majac taka przypadlosc to jest nierealne

  • elka napisał(a) dnia 24 lutego, 2010, 18:21

    witam was nawet nie mialam pojecia ze tylu ludzi ma taki problem:ja rowniez mecze sie z tym dobre 10 lat kiedys bylam bardzo otwarta a nawet nie wiem kiedy zaczelam robic sie czerwona bez powodu i przy kazdej okazji.Myslalam rowniez ze to samo minie ale nie ma co sie czarowac to nie minie tylko jest coraz gorzej i niestety tak zycie nam ucieka na meczeniu sie i mysleniu ciagle o tym.Nie wiem co zrobic zeby to zmienic podobnie jak wy.

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 24 lutego, 2010, 23:12

    mattstrong
    masakra, byłem dzisiaj w lekarza pierwszego kontaktu w sprawie zabiegu ETS. oczywiście nic nie wiedziała na temat erytrofobii nie mówiąc juz o zabiegu. Mam prośbe podaj mi namiary na klinike w której robiłeś zabieg , lekarza ( nazwisko ) itp. Mysle, że zrobie to nawet jeżeli będzie odpłatnie byleby szybko i po sprawie.

  • Mattstrong napisał(a) dnia 24 lutego, 2010, 23:19

    nadpotliwosc.info tam znajdziesz wszystko:)

  • czerwony w towarzystwie napisał(a) dnia 25 lutego, 2010, 23:01

    rozumiem, że robiłeś w Akademi medycznej w Gdańsku, czy może w Swissmed ?

  • Mattstrong napisał(a) dnia 26 lutego, 2010, 0:47

    AMG

  • hey napisał(a) dnia 27 lutego, 2010, 22:33

    Mattstrong możesz opisać ten zabieg? ile trwa?czy cie usypiają?czy jest bolesny?gdzie można wykonać?
    oraz podać jakieś info do siebie?naprawdę będe wdzięczny .pozdrawiam.

    też mam ten problem i chce go wyeliminować bo to już porażka nie da się z tym żyć….

  • Mattstrong napisał(a) dnia 28 lutego, 2010, 0:25

    nadpotliwosc.info tam jest wszystko!

  • Katarzyna napisał(a) dnia 28 lutego, 2010, 2:38

    Mam 15 lat i od tego roku zaczęłam się czerwienić, ale nie uważam tego za chorobę;/ Najsmieszniejsze jest to, że czerwienie się..hmm..że tak powiem..już po wszystkim, np. kiedy powiem wiersz w klasie przy wszystkich, to dopiero zaczynam się czerwienić, tak samo po odp. ustnej. Oczywiście, są przypadki też inne, kiedy się czerwienie, np. gdy kolega powie, że się we mnie buja, albo, że mu się podobam :| …xD

  • misantrophic napisał(a) dnia 4 marca, 2010, 11:39

    czesc! mam 32 lata i tez cierpie na to od kad pamietam,zrujnowalo mi to cale zycie,nie jestem tym kim chcialem byc a moglem!ucieklem zagranice i tu wcale nie lepiej bo dochodzi bariera jezykowa co jeszcze bardziej stresuje!niemam tutaj zadnych szans na terapie to zalatwilem sobie z polski SEROXAT i cpam go od miesiaca,pierwsze kilka dni byly sraszne,zimne poty,problemy ze snem,nudnosci,rozdraznieni itp ale musze powiedziec ze po miesiacu czuje bardzo duza poprawe naprawde,seroxat wplywa tez na samopoczucie,jestem bardziej radosny,szczesliwszy!jest skutek uboczny tzn problemy z sexem ale niedokonca problemy bo mniej sie chce ale jak juz sie zachce to skonczyc niemozna!no i jak ktos by chcial skonczyc z seroxatem to tez jest ponoc problem taki sam jak na poczatku zarzywania a nawet gorzej!ja ryzykuje ale to moja deska ratunku nie ostatnia bo jeszcze jest EST!ale narazie sprawdze SEROXAT!pozdrawiam wszystkich

  • swiadomy napisał(a) dnia 4 marca, 2010, 22:29

    „misantrophic” !
    Czy zastanawiales sie kiedys nad swoim zyciem – ale tak powaznie i prawdziwie?
    …smiem domniemac, ze chyba nigdy…
    Jestes dojrzalym czlowiekiem – moze czas na zmiane pogladow?
    Sprobuj, a przekonasz sie, ze erytrofobia jest tylko jedna z anomalii blednego myslenia o Twojej egzystencji.

  • bandit napisał(a) dnia 5 marca, 2010, 0:55

    misantrophic po co bierzesz SEROXAT idź od razu do domu wariatów. Człowieku nie szkoda Ci swoich własnych organów ? szanuj siebie . Wiesz co …. zrób takie doświadczenie, podczas kontaktu z kimś kogo średnio lubisz, wyobraź sobie że nie masz już nic do stracenia, że już wszystko olewasz, przełam się i patrz mu głęboko w oczy, tak trochę szyderczo, lekceważąco, może coś powiedz kpiarskiego. Przetrzymaj i odnieś sukces. Nawet ja się zaczerwienisz, w co wątpię bo będziesz naładowany pewnością siebie, to ten ktoś i tak pomyśli że jesteś po prostu wkurzony. Potem będzie już tylko lepiej. Dasz tak sobą pomiatać ? nie masz ochoty być facetem z jajami ? ….. wiem co mówię, też to przeszedłem.
    PS. przed doświadczenie obejrzyj sobie Wall Street i bądź jak Gekko

  • misantrophic napisał(a) dnia 5 marca, 2010, 10:37

    no tak,tylko ja juz doswiadczenia na sobie robie od 20lat !! i co niby do kazdego mam podchodzic jak wkurzony?

  • Tomek napisał(a) dnia 5 marca, 2010, 18:04

    Hey misantrophic!
    Mieszkasz w Londynie?

  • misantrophic napisał(a) dnia 6 marca, 2010, 14:43

    Reading

  • Tomek napisał(a) dnia 6 marca, 2010, 15:29

    misantrophic! widzę, ze ten SEROXAT wpływa negatywnie również na twoją pamięć…
    W twoich komentarzach nie znalazłem info gdzie za granica mieszkasz.
    Jeżeli mieszkasz w Londynie tak jak ja, to być może mógł bym ci pomóc, ale dla ludzi nie wykazujących inicjatyw nie robię nic na siłę..
    Twoja sprawa…

  • Mattstrong napisał(a) dnia 6 marca, 2010, 17:26

    co się czepiliście tak misantrophic! jego sprawa co bierze:P po seroxacie przytyje ze 20 kg;/ na chwile jest dobry tylko drogi lek, a na dłuższą metę to nie ma sensu!to jest lek z grupy antydepresantów dlatego jesteś trochę szczęśliwszy ale masz świadomość jak byś żył za szkłem.życzę ci jako kolega abyś wybrał inna alternatywę leczenia.

  • nadzieja napisał(a) dnia 8 marca, 2010, 20:08

    Ja na erytrofobie cierpie już od dziecka .Kiedyś chciałam zwalczyć moje rumieńce za wszelką cenę a nawet wierzyłam,że może mi się to udać, dziś już wiem, że to nie jest możliwe ponieważ mam bardzo wrażliwą skórę, która jest czerwona z powodu ciepła lub zimna i na to po prostu nie mam wpływu niestety. Nawet to zaakceptowałam, ale chcę pokonać czerwienienie się ze wstydu.Cały czas walczę z nieśmiałością, mam prawie 17 lat i uważam,że jeśli teraz się nie przełamie to później będzie mi o wiele trudniej. Ale po prostu nie daję rady. Do kogoś zagadać potrafię tylko i wyłącznie jak jestem z kimś sam na sam, wystarczy by pojawiła się chociaż jedna dodatkowa osoba i pojawia się we mnie wewnętrzna blokada.Ja siebie samej po prostu nie rozumiem !A gdy jestem w takiej większej grupie ludzie ludzi to żadnego słowa nie potrafię z siebie wydusić między innymi z tego powodu,że boje się,że się zaczerwienie.Wiem także, że nie da się zmienić tak po prostu z dnia na dzień ale wierzę w to, że za jakiś czas będę potrafiła rozmawiać z ludźmi na luzie i być otwaera na innych.Zdaje sobie sprawe z tego, że nie będzie mi łatwo ale powoli wychodzę z dołka depresji, w którą wpadłam z powodu użalania się nad sobą i rozmyślania jaka to jestem nieszczęśliwa i beznadziejna. Zauważyłam, że ludzie na ogół są życzliwi i uprzejmi i nie ma powodu by się ich stresować , a cały problem tkwi we mnie i w moim mylnym postrzeganiu otaczającego mnie świata. A więc mam zamiar wreszcie podjąć incjatywe i zacząć działać.Trochę się tu rozpisałam ale to jest mój pierwszy krok na drodze zmiany.Chociaż w internecie odważyłam się otworzyć. Może znacie jakieś ćwiczenia na odwagę i na to żeby nie puszczać buraka z byle powodu ? Narazie zaczełam pisać afirmacje mam nadzieję, że mi pomogą .

  • Łukasz napisał(a) dnia 9 marca, 2010, 0:38

    czesc rowniez mam problemy jak wy i to bardzo duze!!!!! ale jest na to sposob ktorego mozna sie pozbyc raz na zawswze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! sa zabiegi trwajace 30 min w lublinie nazywaja sie ZABIEGI ETS !!!!!!!!!!! http://www.chirurgianaczyn.org!!!!!!!!!!!!!!! wreszcie wasze zycei sie odmieni!!!!!!!!!!! blizn nie ma bo toodciecie nerwu odpowiadajacego za czerwona twarz

  • nyugaton napisał(a) dnia 9 marca, 2010, 13:56

    Łukasz, mam pytanie do ciebie odnośnie ETS, wiesz coś więcej o zabiegu, byłem na stronie kliniki ale trochę mało informacji np. czy na zabieg trzeba mieć skierowanie od lekarza? czy trzeba mieć potwierdzenie że inne metody zwiodły( terapia, ß-blokery )??

  • Mattstrong napisał(a) dnia 9 marca, 2010, 19:40

    z tego co przeczytałem ”Łukasz” to zabieg w Lublinie polega na przerwaniu układu współczulnego co wiążę się z różnymi nieodwracalnymi komplikacjami,Gdańsk jest o tyle lepszy że masz układ współczulny zakleszczony tytanowymi zaciskami w razie jakiś problemów można zmniejszyć nacisk lub je usunąć.podam niektóre wymogi co do kwalifikacji do zabiegu:badania
    Z krwi:
    Morfologia krwi obwodowej
    Elektrolity + wapn
    Cukier
    Insulina
    -TSH, fT3, fT4
    -LDH
    Z moczu:
    Badanie ogolne moczu
    -Osad moczu
    Obrazowe:
    -USG tarczycy,USG jamy brzusznej z ocena nadnerczy.wykonanie kilku- kilkunastu wyrywkowych pomiarów ciśnienia tętniczego i zapisanie ich na kartce, kilku pomiarow tetna oraz 1 x wykonanie EKG. Dodatkowo o zaprowadzenie dzienniczka, w ktorym bedzie Pan\Pani zapisywac epizody czerwnienie sie (przyczyna i czestosc) kazdego dnia. W miare mozliwosci wykonanie fotografii najwiekszego nasilenia czerwienienia sie oraz sytuacji kiedy czerwienienie wystepuje w stopniu mniejszym lub nawet akceptowalnym.Niezbędne będzie skierowanie od lekarza rodzinnego: „Do Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Transplantacyjnej Akademii Medycznej w Gdańsku – Oddział Dzienny. Prosze o konsultacje i badania kwalifikujące do zabiegu.” oraz aktualna Książeczka Ubezpieczeniowa.Zalecam, aby pacjenci byli zaszczepieni przeciwko żółtacze zakażnej typu B. Proszę sprawdzić czy był Pan\Pani szczepiony. Jesli nie będą niezbędne dwa szczepienia w odstępie 4 tygodni. Jeśli tak, należy oznaczyc poziom przeciwciał przeciw-HBS i nadesłać wynik do kliniki lub skontaktowac się z lekarzem rodzinnym celem oceny potrzeby doszczepienia.
    Zabieg sympatektomii trwa ok. 1 godz. Pobyt w szpitalu ok. 2 dni. Czas oczekiwanie nie przekracza 2-4 miesięcy od dnia konsultacji.
    Tak konsultacja w Klinice jak i leczenie są refundowane przez NFZ. takie są zalecenia lekarza z AM w Gdańsku,chyba że coś do tej pory się zmieniło dlatego proszę się upewnic pisząc na adres podany na stronie nadpotliwosc.info pozdrawiam:)

  • jano napisał(a) dnia 9 marca, 2010, 22:21

    koleżanki i koledzy , może zamiast sie okaleczać albo faszerować chemią może lepiej przyjrzeć sie własnej podświadomości może trzeba po czytać na ten temat. Kolega swiadomy wczesniej sugerował coś na ten temat , myślę że jest to najprostsza droga do sukcesu bo temat jest godny poswięcenia chetnie poczytamy komentarze . Pozdrawiam    

  • swiadomy napisał(a) dnia 9 marca, 2010, 22:26

    „Nadzieja”!
    Ja rowniez mam bardzo wrazliwa cere – szczegolnie na zmiany temperatury. Proponuje Ci, abys na poczatku tak uzasadniala ewentualne czerwienienie. Co do afirmacji, to najlepiej jakbys sama je sobie wymyslala – poniewaz Ty najlepiej wiesz, co na Ciebie dziala!
    Na tym forum jest sporo ciekawych informacji, ktore moga Ci pomoc! Mi udalo sie zwalczyc objawy dotyczace wstydu i strachu! A, ze cere mam delikatna, to dla mnie nie problem – ludzie roznia sie od siebie bardzo i to cechami, na ktore nie maja wplywu (genetyka, kolor skory itp.). Swiat musi byc roznorodny – inaczej „wialoby nuda” hehe!
    Jezeli interesuje Cie w jaki sposob poradzilem sobie z tym smiesznym(teraz dla mnie) problemem, to poczytaj moje wczesniejsze posty!
    „Milosc, ktora wstrzymujesz, jest bolem, ktory nosisz”.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

  • nick napisał(a) dnia 10 marca, 2010, 17:46

    Po przeczytaniu TEGO tekstu:http://www.narkotyki.pl/nietypowe-uzaleznienia/rytrofobia/ o objawach tej przypadłości stwierdziłem, że niestety mam to cholerstwo. Po prostu wszystkie, dosłownie wszystkie objawy jak ulał pasowały do tego co dzieje się ze mną.Nie bardzo przechodziło mi to przez głowę, jako że mam 40 lat i zawsze uważałem, że w tym wieku takie rzeczy nie są dopuszczalne. Mimo tego byłem w stanie dojść do punktu w życiu w którym jestem teraz, mam rodzinę, żonę i syna i w zasadzie wszystko to co w życiu najważniejsze, ale….no właśnie, jest to „ale”. Do tej pory myślałem, że to ja tak mam z tym moim „dyskomfortem” ale teraz wiem, że to choroba, mająca swoja nazwę i typowe objawy.
    Prawdopodobnie to ona jest przyczyną tego, że do tej pory nie mam normalnej pracy, czyli takiej, która jest zgodna z wykształceniem i kwalifikacjami; zawsze wykonywałem prace poniżej kwalifikacji i przeważnie były to prace indywidualne czyli bądź w bardzo małej grupie ludzi, albo -jak teraz- indywidualne czyli tylko ja i moja maszyna :)
    Cóż jeszcze , u mnie „to” jest troszkę słabsze kiedy jestem w gronie ludzi, których znam, zaś kiedy mam być w gronie osób mi nie znanych np jakiś Sylwester albo tego typu impreza, to już przed wyjściem mam miękkie nogi i bóle brzucha. Moja żona bagatelizuje to trochę mówiąc żebym się wziął w garść, a z drugiej strony zawsze mówi, że ja mam swoją wartość, że głupi nie jestem no i takie tam…
    Ona nie wie, że to jest jednostka chorobowa, że to nie jakiś wymysł.
    Na koniec powiem, że za bardzo nie mam nadziei na jakąś poprawę, gdyż nawet nie wiem gdzie powinienem się z tym udać….ehhhh
    w sumie nie wiem po co to napisałem, ale chyba musiałem to zrobić….po prostu

  • swiadomy napisał(a) dnia 11 marca, 2010, 0:51

    Ciekawe info znalazlem na tej stronce:
    „Najczęściej fobia ta rozwija się u osób, którym w dzieciństwie nie okazywano miłości i które w efekcie w dorosłym życiu są niedojrzałe emocjonalnie. Mają duże trudności w okazywaniu uczuć, w odczuwaniu spontanicznej radości z życia i w kochaniu innych ludzi”.
    … cos w tym jest …

  • jano napisał(a) dnia 11 marca, 2010, 22:20

    Kolego nick ja jestem trochę starszy i też z tym walczę prawie całe moje życie , bo ja pamiętam jak miałem około 5 lat . tak tak to się zaczęło doszedłem po wielu latach analizy jak to się zaczeło i stwierdziłem ,że to ciotki wpędziły mnie w ten nawyk , kiedy odwiedzały nasz dom , zwykle związane z okazji świąt , to pamietam jak rozpływały się nade mną jakie to urocze ładne dziecko będzie i nie było końca dla mnie to trwało całą wieczność i to właśnie one wpędziły mnie w nawyk Pamiętam że się zawstydzałem i nie wiedziałem gdzie zwiać. A potem to się tylko piętrzyło szkoła jedna druga itd. samo poleciało pozdrawiam wszystkich Trzeba to zwalczać  

  • nick napisał(a) dnia 14 marca, 2010, 16:54

    Kolego jano, ja się w pełni z tobą zgadzam, że trzeba to zwalczać, tylko ,że ja bym chyba nie był w stanie uzewnętrznić swojego problemu przed lekarzem czy tez psychoterapeutą – wstydziłbym się po prostu.:((( Właśnie mam tak, że „chciałbym i boję” się,a ponieważ bardziej się chyba boję niz bym chciał, dlatego męczę sie z tym moim „paskudztwem”.Ja za bardzo myślę nad tym , co pomyślą inni, w tym również lekarz: że oto przyszedł jakiś dziwoląg, z jakimiś dziwnymi problemami , pasującymi bardziej do nastolatka niz do 40-letniego faceta etc..
    Jak sobie pomysle o tym, to niestety strach mnie paraliżuje i nie jestem w stanie podjąć decyzji żeby zacząć działać. Wczesniej napisałem, że nie mam nadziei na poprawę, bo nawet nie wiem gdzie się udać po pomoc, ale tak naprawdę, nawet gdybym wiedział, to chyba bym nie poszedł z powodów opisanych wyżej i dlatego mój problem tak mnie dobija.
    Trochę to smutne, ale cóż…..
    Zaś co do przyczyn powstania „tego” u mnie to chyba jestem klasycznym przypadkiem, czyli zgodnym z tym co napisał kolega „swiadomy” o braku okazywania miłości w dzieciństwie. Aczkolwiek ja staram się ze wszystkich sił okazywać swoje uczucia mojej rodzinie aby nie dopuscic do sytuacji, w których ja uczestniczyłem będąc dzieckiem. Myślę, że nawet mi to wychodzi, choć nie umiem cieszyc się spontanicznie (chociaż parę razy mi się zdarzyło).
    W kazdym razie na miare swoich skromnych możliwości staram się walczyć z „tym”.
    pozdrawiam

  • buraczek napisał(a) dnia 15 marca, 2010, 18:47

    Cześć jestem Ania mam 16 lat…mam chyba ten sam problem co Wy!:( i używam fluidu ,żeby zakryć moje  policzki , ale mój chłopak nie lubi jak się nim maluje , a ja nie lubię się nim nie malować. zwariowałam na punkcie fluidu bez niego się nigdzie nie ruszę! może znacie jakieś leki , które mI pomogą????? pomocy pozdrawiam buraczek

  • swiadomy napisał(a) dnia 15 marca, 2010, 22:25

    „nick”, zupelnie nie rozumiem, dlaczego tak nisko sie cenisz?
    Nie wmawiaj sobie, ze sie boisz. Nie zamykaj sie w „klatce strachu”! Bac mozna sie lwa, ale nie opinii ludzi! Kazdy jest czlowiekiem takim jak Ty i kazdy ma swoj wlasny „tunel rzeczywistosci”. To, co dla jednego jest glupie, dla drugiego moze byc genialne! Ty tez badz inny(soba) i nie wstydz sie tego! Pamietaj, ze opinia ludzi jest tylko ich opinia i nie moze wplynac na Twoje zycie jezeli sam jej nie zaakceptujesz – wiec czego tu sie bac, skoro to Ty decydujesz? Ja na przyklad, bardzo cenie u ludzi, umiejetnosc zartowania z samych siebie :) Po cholere robic problem z rzeczy, ktora mozna zbyc smiechem!
    Erytrofobia rozwija sie tylko i wylacznie w naszych umyslach – jej glownym „srodowiskiem” sa zle wspomnienia, a „budulcem”: niska samoocena i brak pewnosci siebie. Jest jak pasozyt, ktory zeruje na naszej pamieci podswiadomej. Pamiec podswiadoma generuje pewne wzorce zachowan. Sa metody na zmiane tych wzorcow(metody regresywne, NLP itp.).
    Nie mozna sie poddawac – zycie jest po to, aby z niego korzystac, zbierac doswiadczenia, rozwijac dusze, a nie przed nim uciekac z powodu jakiejs wyimaginowanej fobii! :)

  • nick napisał(a) dnia 16 marca, 2010, 17:31

    Wiesz co „swiadomy” , w tym ,co napisałeś jest bardzo, ale to bardzo dużo racji i ja się z tobą zgadzam w 100%. Tylko, że mówić -co innego,robić – co innego. To nie jest tak, że nie robię nic, ja się staram nie dać temu „cholerstwu” i raz wygrywam, a raz nie. Na razie częściej „nie”, ale jak mówię staram się, na miarę swoich możliwości.
    Zaś co do samooceny…hm, ja mam istotny problem z tym. Moja jest przerażajaco niska. Nie akceptuje siebie, swoich zachowan. Zawsze taka byla i pewnie fajnie by bylo ja zmienic na wieksza. Ale co, mam co rano sobie powtarzac 3 razy: ” jestes wartosciowym czlowiekiem”? Nie sadze , aby to cos moglo zmienic chociaz…nigdy nic nie wiadomo. Przydalaby sie garsc tzw „domowych metod”, jezeli takowe istnieja, zeby mozna bylo pracowac nad soba niekoniecznie tylko z lekarzem…

  • swiadomy napisał(a) dnia 17 marca, 2010, 2:04

    „nick”, na poczatku sprobuj powalczyc z tym na poziomie mentalnym, gdy juz zrozumiesz blahosc problemu, wtedy zacznij wdrazac swoje postanowienia w zycie.
    Wierze, ze nie jestes czlowiekiem „malej wiary” ! Pozdrawiam :)

  • nick stoprocent2 napisał(a) dnia 17 marca, 2010, 17:04

    ‚polegające na zablokowaniu części nerwu współczulnego odpowiadającego za pocenie się i czerwienienie’

    czy wiecie o jakiej dziedzinie z lekarzem trzeba sie umowic aby podjac sie zablokowaniu nerwu?

  • mattstrong napisał(a) dnia 17 marca, 2010, 18:02

    nick stoprocent2” na tym forum już przewijał sie ten temat po prostu przeczytaj kilka komentarzy wyżej i wszystkiego sie dowiesz :)

  • nick stoprocent2 napisał(a) dnia 17 marca, 2010, 18:51

    poczytałem sobie… ja tylko pytam do kogo w trzeba sie zapisac na ten zabieg… normalnie do lekarza ?

  • Majka napisał(a) dnia 17 marca, 2010, 18:55

    Obiecuję, że sobie coś zrobię….
    Poddaję się.
    Nie mam siły z tym wlaczyć iż GÓWNO TO DAJE.

  • Tomek napisał(a) dnia 17 marca, 2010, 19:53

    Głowa do góry Majka!!!
    To tylko zwykłe czerwienienie się!
    Kobietom nawet do twarzy z czerwonymi policzkami itp.
    Po prostu zdaj sobie z tego sprawę, że nie ma ludzi doskonałych.
    Każdy człowiek ma jakąś przypadłość…
    Otóż największy problem tkwi w naszej psychice, po co się tak zadręczać i ciągle o tym myśleć.
    Proponuję w myśl słów: ,,Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”, czyli wyzwoli chociażby od tych wszystkich dręczących myśli o czerwienieniu się.
    Zachęcam do wykupywania sobie czasu na poszukiwanie prawdy oraz do wykorzystywania naszego wspaniałego mózgu…
    W jaki sposób to robić?
    Dużo czytać, badać, porównywać i sprawdzać oraz analizować jak się rzeczy mają.
    Majka!
    Na początek proponuję ci przeczytanie wszystkich postów na tym forum, jest tu naprawdę dużo mądrych i ciekawych komentarzy.

    Pozdrawiam Tomek

  • Tomek napisał(a) dnia 17 marca, 2010, 19:58

    A może na początek chcesz posłuchać tej piosenki?
    Stara ale jakże na czasie.
    http://www.youtube.com/watch?v=kPJtTa-HvTg

  • mattstrong napisał(a) dnia 17 marca, 2010, 20:04

    ”nick stoprocent2” to może ja ci tylko krótko streszczę,pierwsze musisz sie udać do lekarza rodzinnego po skierowanie do danej klinki w której bedziesz miał robiony zabieg ETS,umawiasz się z lekarzem z tego szpitala na konsultacje ale przed tym musisz miec zrobione badania a jakie badania? i jaka klinika sie tym zajmuje to wszystko jest podane na tym forum.

  • Majka napisał(a) dnia 18 marca, 2010, 0:41

    Czytałam te posty i mówicie, jakie to wasze życie jest okrutne i złe. Ja nie mogę również nic zrobić normalnie w życiu, bo zaraz robię się bordowa. Wszyscy mają polewkę, a ja? Ja mam chęć po prostu zapaść się pod ziemię… :( Koleżanka mówiła mi, żebym zaczęła używać fluidu i pudru, co w ogóle wydaje mi się głupie, gdyż nie mam żadnych problemów z cerą, żeby nakladać jakieś świnstwa :P ( No, dobra, w sumie, to mogę spróbować).
    Miałam takie plany…marzenia… i co? Gucio. Będę musiała zająć się czymś innym :( ( Albo będę siedzieć w izolatce;/
    Zgadzam się, że siedzenie przy stole jest najgorsze.
    - Eeee, Majeczka, coś nam tak zaczerwieniła? Alkoholu na oczy nie widziałaś?
    Masakra :D To naprawdę zaczyna mnie już śmieszyć, a nie załamywać.
    Co mam im powiedzieć? Elo, ziomy, mówcie mi Buraczek? :/

    P.S Łaaał, ktoś odpisał na mój post. Najlepiej to rzeczywiście bym się ochlała i to teraz! :/
    Jeszcze chłopak mi zaczyna dokuczać z tego powodu, co już w ogóle jest …. Ech, no dobra.
    Chyba jednak napiję się melisy i pójdę spać.
    Słyszałam, ze melisa jest dobra, uspokaaajaaa i w ogólee… ;-)
    Pozdrowienia.

  • nick napisał(a) dnia 18 marca, 2010, 1:02

    „Swiadomy”…..dzięki….tak po prostu :)

  • Julia napisał(a) dnia 18 marca, 2010, 17:22

    Witam
    Jestem Julia, mam 13 lat. Na większości zdjęć klasowych jestem czerwonaaa ! Zamieniam się bardzo często w „buraka” i nigdy nie udało mi się tego powstrzymać. Najgorzej jest w szkole, bo poza moją najlepszą przyjaciółką wszyscy się ze mnie śmieją. Np. choćby jak pani powie, że źle coś napisałam. Bum ! I wtedy wszyscy sie na mnie gapią… a tego już nie wytrzymuję, twarz zaczyna mi wrzeć i jest coraz gorzej i gorzej ! Boję się zgłaszać na lekcji, jak nie jestem czegoś pewna.
    chodzę do szkoły muzycznej, gram na skrzypcach. Podczas występów (których jest pełno) zawsze sie czerwienie, a ostatnio tak sie skupiłam na swojej twarzy, że się pomyliłam ! To mnie strasznie wkurza ! I czemu ja? W moim otoczeniu nie ma innej takiej osoby…
    Ale czy to kiedyś minie?

  • lukasz napisał(a) dnia 18 marca, 2010, 20:07

    a jestem tydzien po sympatektomii piersiowej na erytrofobie, jesli moge pomoc w pytaniach pisz 4827394

  • lili napisał(a) dnia 20 marca, 2010, 15:06

    Witam wszystkich bardzo serdecznie.

    Chciałam napisać ciągłe czerwienie NIE jest równoznaczne z fobią społeczną. Wszystko jest powiązane. Po pierwsze, czerwienie się może doprowadzić ( i w przeważającej części doprowadza) do fobii społecznej. Jeżeli czerwienimy się i kilkukrotnie ktoś nam o tym powie a my jesteśmy jednostkami samoświadomymi to może pojawić się erytrofobia co później może zaowocować fobią społeczną.
    Czasem z fobią społeczną bywa i tak, że wystarczy zaobserwować jak ktoś kogoś bardzo mocno krytykuje i potem myśląc o tym denerwować się , że przecież tak również i z nami może się stać!!!
    Chciałabym dużo napisać, na początek skrótowo:
    JAKIE KROKI PODJĄĆ JEŻELI CZERWIENIE SIĘ SPĘDZA NAM SEN Z POWIEK:
    - jeżeli jest tak, że chodzi tylko o czerwienie się i to jest głównym powodem nie odzywania się w towarzystwie to zawsze można iść do psychiatry (NIE MA NIC ZŁEGO W CHODZENIU DO PSYCHIATRY, WSZYSCY CHODZĄ; menagerowie, sprzątaczki itp) i porozmawiać. Najprowdopodobniej zostaną przepisane Betablokery i możliwe, że to wystarczy
    - fajnie się zastanowić nad terapią u psychologa (również normalna sprawa), co robi psycholog? Stosuje terapie poznawczo behawioralną. Ogólnie wygląda to tak, że każdy z nas ma jakieś struktury poznawcze – jakieś reprezentacje naszego świata w naszej głowie. Jedną z tych reprezentacji jesteśmy my i nasz odwieczny problem czyli ceglasta gębą:) i on próbuje przebudować, zmodyfikować tą reprezentacje. Dodać do niej nowy materiał czyli — ludzie wcale nie koncentrują się na Tobie cały czas, nie widać że jesteś czerwony itp itp
    - relaksacja – chodzi o napięcie , które dezorganizuje życie, tak? Idziemy na jogę i tyle.:) próba wyciszenia, może zadziałać (jeżeli się wstydzimy iść, to przeróbmy kurs w domu)

    Jeżeli chodzi o argumenty typu – są gorsze choroby na świecie i cieszmy się, że się czerwienimy to one absolutnie nie przemawiają do osób , które cierpią na erytrofobie. Dopiero poźniej, w czasie terapii zaczynają przemawiać – DLACZEGO> każdy z nas ma swoją hierarchię wartości w danym momencie życia. Dla osób z erytrofobią na samej górze tej hierarchii jest erytrofobia.

    Pozdrawiam

  • Tomek napisał(a) dnia 20 marca, 2010, 17:37

    Mądrze skomentowałaś ,,lili”.
    Niektóre dziewczyny tutaj na forum takie jak ,,Majka, Julia” itd. powinny wziąć sobie do serca twój komentarz, a w szczególności ,,Majka”.
    No po co wypisywać takie paniczne ataki itp.
    Nie skupiajcie się na tym co jest na zewnątrz, kto na was patrzy,
    tylko na tym co jest wewnątrz oraz edukacja i jeszcze raz edukacja!
    Pozdr.

  • d napisał(a) dnia 23 marca, 2010, 23:50

    mam to samo czuje sie z tym żle wszyscy sie ze mnie śmieja.mam tego dość pomocy!!!!!!!!!!!!!!Czy znacie jakies przepisy zeby twarz nie robila sie czerwona.

  • Remedy napisał(a) dnia 24 marca, 2010, 0:45

    Witam.
    Na początku chciałbym podziekowac wszystkim uczestnikom forum, a szczegulnie tym, którzy
    wniesli do niego pożyteczne żeczy. Mam 25lat i także czerwienie sie pod wplywem emocji.
    Nie mam zamiaru opisywac tego jak to erytrofobia zniszczyła mi życie, napisze natomiast jak udało mi sie ograniczyc ją w dużym stopniu. Zaczeło sie pod koniec średniej, nie wiem co tak naprawde było powodem choroby ale wydaje mi sie , że nie rozmowiałem z nikim o moich problemach co pózniej przyniosło skutki. Przez dwa lata meczylem sie z tym, potrafilem strzelic buraka kiedy ktos popatrzył mi w oczy na ulicy, nie mówiąc już o jakimkolwiek zapoznawaniu sie z ludzmi. Pięc lat temu wyjechałem za granice i to był pierwszy krok, stałem sie niezależny od rodziców co wpłyneło na podwyzszenie mojej samooceny ( to ona odgrywa tu najwiekszą role moim zdaniem). Zaczałem interesowac sie psychologią, która bardzo mi pomogła a szczególnie nlp http://www.nlppolska.pl/ forum na tej stronie to prawdziwe złoto. Jednak najwiekszy pozytek w zwalczaniu tej fobii przyniosła mi praca, której oddałem sie całkowice i w której odniosłem sukces (jestem najmłodszym managerem w firmie). Niestety cos za cos, musiałem ograniczyc imprezy, co odbiło sie na moim życiu towarzyskim. Teraz jednak gdy wracam do polski i spotykam sie z przyjacułmi nie czerwienie sie wcale, nawet kiedy poznaje nowych ludzi. Tak naprawde to myslałem, że już tego nie ma, lecz niestety, kilka dni temu pozsedłem na kurs, gdzie musielismy wypowiadac sie na forum grupy. i co? Pale cegłe gdy przychodzi moja kolej :( Wiem jednak co prawdopodobnie sie stało, mianowicie odezwały sie niemiłe wspomnienia związane ze szkoła gdzie całyczas siedziałem czerwony na lekcjach. Mam jednak sposób na pozbycie sie złych wspomnien ze świadomosci http://www.wikihow.com/video/wht/143263/how-to-increase-your-self-confidence-with-tapping
    Wiem ,że wydaje sie troche głupie ale to naprawde pomaga w pozbyciu sie badziewia z głowy. Polecam. Acha jeszcze jedna żecz, zapiszcie sie na siłownie lub ćwiczcie w domy, to też pomaga podniesc samoocene . Pozdro.

  • swiadomy napisał(a) dnia 24 marca, 2010, 23:20

    „Przepis” pierwszy : przeczytac uwaznie wszystkie posty na tym forum; wyodrebnic te wartosciowe; przeanalizowac je; wybrac metode dla siebie; pokonac strach; realizowac postanowienia; wierzyc w powodzenie; zmienic sie; czerpac radosc z zycia; kontynuowac.
    Odwagi ! ;)

  • karolina napisał(a) dnia 26 marca, 2010, 18:32

    hej ludziska:) ja też mam ten problem co wy! Mam dopiero 17 lat. Nie mogę się pogodzić, że w bardzo ważnych dla mnie sytuacjach spalam tego cholernego buraka!!! nie wiem jak sobie z tym poradzić… a już nie wspomnę, jak ja wyglądam po wuefie… po prostu strach! POMOCYYY !!!

  • baska;) napisał(a) dnia 27 marca, 2010, 12:46

    PRZESTŃCIE PANIKOWAĆ!!!
    TEZ TAK MAM, ALE TO JEST SŁODKIE! PODOBA SIE WSZYSTKIM MOIM ZNAJOMYM!
    NAPRAWDE TO JEST FAJNE! TAKIE DZIEWCZĘCE, ODMŁADZA MNIE! MAM 24 LATA, JESTEM W ZWIĄZKU Z CHŁOPAKIEM, KTÓRY MNIE BARDZO KOCHA. JESTEŚMY Z SOBĄ OD 1 KLASY LICEUM, A ZACZĘŁO SIE OD TEGO, ŻE WPADŁAM NA NIEGO NA KORYTARZU, ON BYŁ MEGA WKURZONY I NAWRZESZCZAŁ NA MNIE, A JA STANDARGOWO SPALIŁAM BURAKA! WTEDY ON ZACZĄŁ SIĘ ŚMIAĆ I POWIEDZIAŁ, ŻE SKORO MNIE TAK SPESZYŁ, TO BEDZIE SIĘ MUSIAŁ ZREHABILITOWAĆ I ZAPROSIŁ DO KINA. I TAK TO SIĘ ZACZĘŁO!
    KAMIL JEST IDEALNY! IDEAŁ!!! PLANUJEMY ŚLUB, WCZEŚNIEJ JEDNAK CHCEMY SKOŃCZYĆ STUDIA: JA FOTOGRAFIĘ ON INŻYNIERIĘ! JEST WSPANIALE! ZACZĘŁO SIĘ WŁASNIE OD MEGA BURAKA.
    TERAZ SIĘ JUŻ TYM W OGÓLE NIE PRZEJMUJĘ. ZAWSZE, GDY PALĘ CEGŁĘ, PRZYPOMINA MI SIĘ NASZE PIERWSZE SPOTKANIE! KAMIL MNIE KOCHA I TO JEST NAJWAZNIEJSZE. WAM TEZ RADZE SZUKAĆ OSOBY, KTÓRA BĘDZIE WAM BEZGRANICZNIE ODDANA, BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO;))

    ŻYCZĘ SZCZĘŚCIA:*

    PS: najważniejsza jest wiara w siebie, bo jeśli wierzysz, to olewasz dupków, którzy się z ciebie śmieją;)))

  • buraczek napisał(a) dnia 28 marca, 2010, 15:50

    Cześć…to znowu ja…Napiszcie mi tyl;ko , czy są na to jakieś leki i daje wam spokój…:))P)

  • Tomek napisał(a) dnia 29 marca, 2010, 17:49

    Jest skuteczne lekarstwo na czerwienienie się i nie tylko…
    Jest to THC, które znajduje się w konopiach.
    W Kanadzie robią właśnie z konopi wspaniałe lekarstwa, bardzo wysokiej jakości i skuteczne bez żadnych skutków ubocznych!
    Na początek obejrzyj siebie: The Union na YouTube, edukacja tez jest ważna…
    Good luck.
    T.

  • buraczek napisał(a) dnia 29 marca, 2010, 18:34

    Chory jesteś?!bardziej chodziło mi o lek z apteki.haha toć gdzie ja to znajdę ??xD toc chyba musi byc na to jakis lek….no pomocy

  • swiadomy napisał(a) dnia 29 marca, 2010, 19:54

    Aniu!
    Niestety musze Cie zmartwic, bo oprocz „beta-blokerow” nie znajdziesz nic konkretnego w aptekarskiej ofercie, a i tak aby je zdobyc, potrzebna jest najpierw wizyta u lekarza (raczej). Jestes jeszcze mloda osoba i wierz mi – im wczesniej zaczniesz to olewac, tym szybciej zniknie. Musisz byc aktywna towarzysko i miec kilka dobrze „obadanych” tematow, aby wrzucic celna riposte w sytuacjach kryzysowych! Zauwaz ilu nas jest… – tak wiec – zwykla ludzka przypadlosc !
    Nie polecam Ci THC z uwagi na Twoj mlody wiek, lecz w tym, co napisal Tomek jest duuuzo racji!

    Dorosniesz – zrozumiesz….
    Pozdrawiam ;)

  • Mattstrong napisał(a) dnia 29 marca, 2010, 22:33

    no mogę jeszcze dorzucić że niektórzy biorą seroxat ale to psychotrop więc naprawdę nie warto!

  • Lateralus napisał(a) dnia 30 marca, 2010, 16:51

    Hej! Witam wszystkich, fajnie, że trafiłem na tą stronę. Przeczytałem wszystkie posty i praktycznie pod każdym mógłbym się podpisać…. Mam 31 lat i jazda z „burakiem” towarzyszy mi już od paru ładnych lat – chyba od liceum ( z mniejszym lub większym nasileniem), ale dzisiaj dopiero znalazłem na to nazwę. Generalne podejrzewałem, że jest to fobia i jak pewnie większość myślałem, że jestem jednym z niewielu których to kurestwo dotknęło. Jak widać -nie:) Jest w tym coś optymistycznego, bo jak wiecie ta przypadłość pośrednio ( bo tak naprawdę jak w przypadku wszystkich fobi przyczyna bezpośrednio leży w Nas samych) związana jest z innymi ludzmi i fajnie jest mieć świadomość, że są osoby które czają o co chodzi. Z drugiej strony trzeba zrozumieć osoby, które nie mają tej przypadłości. A Ci dzielą sie na dwie grupy: pierwsi – którzy nie spotkali się z tym problemem ale mają dość empatii, żeby zrozumieć sprawe… i Ci, którym iloraz inteligencji nie pozwala na ogarnięcie sytuacji i jedyna reakcja jaka im przychodzi do głowy to śmiech…. Jeżeli chodzi o tych pierwszych to z pewnością mają Naszego buraka daleko w dupie w porównaniu z Naszą oceną sytuacji – dla nich to nie znaczy tak wiele jak się nam wydaje – a ich „ocena” to jeden z powodów „nakręcania się”. Dlatego warto zrozumieć, że Nasza ocena i postrzeganie sytuacji są nieobiektywne – innymi słowy urastają do kolosalnych rozmiarów. Są irracjonalne. Tak zresztą opisywana jes fobia – lęk irracjonalny. Co do drugich typów to chyba tak naprawde My powinniśmy im współczuć – nie Oni Nam. Jest w tym jakaś cholerna ironia – bo większość ludzi piszących tutaj, ja też – ocenia się (obiektywnie:)) jako atrakcyjne pod wieloma względami, potrafiące ogarnąć rzeczy mniej „przyziemne”, a mimo to bojące się oceny innych ludzi – którzy nie do końca są kryształowi, nie biegają na setkę w 3 sekundy, nie mają pojęcia o wielu rzeczach. Jeden wniosek: Nie ma ludzi idealnych i Nasz burak wychodzi od Nas samych – związany jest z tym jak postrzegamy siebie samych a nie jak postrzegają nas inni. Fajną sprawą jest kontakt z jeszcze inną grupą ludzi – specjalistów (wielu z Nas nawet nie rozważa takiej możliwości). Zdażają się debile, którzy traktują ludzi „taśmowo” i mają w dupie Nasze problemy, ale z doświadczenia wiem, że są też tacy – którzy w 15 min. są w stanie pokazać problem zupełnie z innej strony – często tej właściwej…. Generalnie nie chce się wypowiadać na temat drugów czy innych specyfików i zabiegów – bo nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. Wydaje mi się, że problem który powstał w głowie, ma tam też swoje rozwiązanie. Dużo lepiej się czuje, mając świadomość, że są inne buraki na tym świecie, którzy mają podobną jazdę:) Szkoda tylko, że nigdy nie spotkałem „na żywca” tak owego:) Ale była by jazda…. pewnie spotkanie zakończyłoby się wspólnym mega paleniem cegieł:) hehehe….. Pozdrawiam i życzę Wszystkiego Dobrego

  • Majka napisał(a) dnia 30 marca, 2010, 17:52

    Proponuję pić melisę. Mnie naprawdę pomaga ;) Czuję się spokojniejsza, wyluzowana…. Ostatnio byłam na spotkaniu towarzyskim posiedziałam przy stole i od razu poszłam zobaczyć swojego megaburaka..a tutaj: miła niespodzianka ;) Może warto zakupić po prostu melisę i…wyluzować? :D Aaaa… i jeszcze słyszałam, że witamina C może pomóc ;)

  • Lateralus napisał(a) dnia 31 marca, 2010, 2:35

    Maju, mała Maju…. Jesteś jeszcze młoda ale „obczaisz”, że z perspektywy czasu nie o melisę chodzi….. Świadomość, żę jesteś chora nie musi być straszna:) ( jeżeli masz grype, to tłumaczysz się z tego komuś?) …( to jest taka żadsza „grypa”) A jeżeli sobie uświadomisz że tak właśnie jest – to już połowa sukcesu….Samo nie przejdzie…. Jak to w naturze – jest przyczyna i jest skutek. Akurat Ty – no i co? – I My też! Zobacz ile ludzi się na tym forum wypowiedziało…. Wszyscy jesteśmy „zburaczeni”, ale to nie znaczy że nie można z tym nic zrobić… Nie bagatelizuj sprawy ze strachu – jednej i prawdziwej przyczyny tego co Nas wszystkich spotkało… Akceptacja i zrozumienie to prawie wygrana!: ” boimy się tego czego nie umiemy nazwać”. Zobacz, że są ludzie, którzy o wiele dłużej się z tym zmagają – co Nas łączy – zrobić z buraka – ćwikłę:)

  • Tomek napisał(a) dnia 31 marca, 2010, 9:46

    Witam mam ten sam problem co wszyscy tutaj,zapraszam na forum czerwienienie jest tam terz sporo informacji jak z tym walczyc

  • buraczek napisał(a) dnia 31 marca, 2010, 19:53

    i CO Z TEGO , ŻE JESTEM MŁODA????? TU WIEK  NIE GRA ROLI SYMPATYCZNY KOLEGO SWIADOMY…JA CHCIAŁAM TYLKO SIĘ DOWIEDZIEĆ TROCHĘ O MOIM PROBLEMIE , A ,ŻEBYŚ MI UŚWIADAMIAŁ JAKA JA TO JESTEM MŁODA I NIEDOŚWIADCZONA….JA RÓWNIEŻ POZDRAWIAM:)

  • buraczek napisał(a) dnia 31 marca, 2010, 19:56

    A NIE ŻEBYŚ MI *

  • Astrolon napisał(a) dnia 1 kwietnia, 2010, 2:39

    Witam wszystkich! Mój problem z paleniem cegłówki pojawił się jakiś rok temu. Zaczęło się w pracy, gdzie notorycznie paliłem cegłę przy jednej z koleżanek, co oczywiście zostalo zauważone przez resztę. W związku z tym zaczeły się głupie, porozumiewawcze uśmieszki wśród „kolegów” i teksty „ale czerwony!! haha”. Czuję się co najmniej jak w podstawówce.

    Na dzień dzisiejszy doprowadzilo mnie to do takiego stanu, że „palę się” przy wszystkich, zarówno kobietach jak i facetach przy byle jakiej okazji. Wystarczy, że ktoś podejdzie, popatrzy się na mnie i ja to zauważę = cegłówka.

    Bierze się to właśnie z tego kretyńskiego strachu, że dam powód do wyśmiania… Uczucie, że wszyscy się na mnie gapią i tylko czekają na moment i sytuację w której zapłonę…

    Nie będę oryginalny jeśli napiszę, że mam niską samoocenę i że nie raz słyszałem od koleżanek, że jestem przystojnym, inteligentnym, wartościowym człowiekiem… więc skąd te kompleksy, fobie ?! Dlaczego tak trudno uwierzyć w siebie?

    Ostatnimi czasy brakuje mi sil na walke z samym sobą. Pojawiają się myśli żeby złapać coś ciężkiego i napieprzać wszystkich po tych ich kretyńskich uśmieszkach, żeby zostawić tą pracę i walnąć sobie w łeb. Cóż… za kilka godzin znowu będę „walczyć” dlatego kończe te wypociny.

    Jeśli ktoś jest z Wałbrzycha, okolic i chciałby pogadać, popalić wspólnie cegłę piszcie gg: 4891000.

    Pozdrawiam!

  • Lateralus napisał(a) dnia 1 kwietnia, 2010, 16:18

    Wiam! Okąd, znalazłem tę(tą) stronę jakoś lepiej się czuję. Generalnie ludziska, chce powiedzieć, żebyście się tym wszystkim tak bardzo nie przejmowali…. Wiem, że „łatwo powiedzieć” ale nie zapominajcie, że mnie też to złapało… Mało tego, ja mam jeszcze jedną fobijke, mianowicie paruretyzm – tzn. nie moge się odlać w obecności innych osób (hehehehehehe) – śmieszne, nie? To już wogule są jakieś jaja…. Ale to temat na inne forum. Generalnie chce powiedzieć, że to też nie jest dla mnie powód( chociaż też cholernie utrudnia życie), żeby sobie w łeb strzelić…. Czekam tylko na moment aż bedę chciał sie odlać i ktoś mnie zobaczy – a ja wtedy ze stoickim spokojem spale buraka – TO BĘDZIE MISTRZOSTWO!:):):) Głowy do góry – przez takie gówno nie warto sobie marnować życia. Życze spokojnych świąt bez buraka…

    P.S Jestem z Rzeszowa, jakby ktoś chciał pogadac gg:

    5838483 Pozdrawiam.

  • swiadomy napisał(a) dnia 1 kwietnia, 2010, 19:29

    „buraczku”, zastanawialem sie, w jaki sposob Ci odpisac… i zdecydowalem ze przeprosze.
    PRZEPRASZAM – ze chcialem Ci pomoc,
    ZALUJE – ze w ogole napisalem,
    PRZYKRO MI – ze nie zaczailas humoru, bo naprawde nie chcialem Cie urazic,
    ZROZUMIALEM – moja wina,
    OBIECUJE POPRAWE – i juz wiecej sie nie odzywam.

    Jeszcze raz wielkie sorry.

  • Tomek napisał(a) dnia 2 kwietnia, 2010, 0:47

    Z filmu: Niedorajda (1937), Florek powiedział do służącej takie słowa: ,,mądry głupiemu ustępuje”.

  • Remedy napisał(a) dnia 3 kwietnia, 2010, 1:00

    Właśnie uświadomiłem sobie jak bezsensowne i głupie jest to całe buraczenie się.
    Są setki innych fobii, które da się jakoś wytłumaczyć, np. lęk przed wężami czy pająkami ludzie boją sie tego bo mogą od tego zginąć, stanowi to dla nich realne zagrożenie. Lęk przed czerwienieniem sie to nawet brzmi jakoś głupio to prawie jak lęk przed powietrzem albo lęk przed spinaczami do bielizny!
    Nie wiem. Nigdy nie patrzyłem na to z tej strony, ale wydaje mi sie, że jestam blisko pozbycia sie tego na dobre. Pozdro.

  • mattstrong napisał(a) dnia 3 kwietnia, 2010, 11:23

    to też da się wytłumaczyć po prostu boisz się reakcji innych że mogą ciebie wyśmiać!

  • Sebastian napisał(a) dnia 3 kwietnia, 2010, 13:56

    Swiadomy jestes :D DDDD do siebie i do innych ludzi, tak trzymaj :) celne riposty w sytuacjach kryzysowych to bedzie ostatni element ktorego mi brakowalo :) trzeba tylko troche pocwiczyc i to nawet moze byc zabawne :D
    , bo poza tym to juz wsadzam sobie te cala fobie w dupe bo wystarczy jej w mojej glowie :D
    Smacznego jajka wszystkim a jak przy swietach spalimy buraka to kurwa co z tego?, to przeciez tylko nasze emocje a swieta sa po to zeby je wzbudzac :D
    Zyjmy i nie patrzmy na to a samo odplynie

  • Remedy napisał(a) dnia 3 kwietnia, 2010, 17:04

    Można i tak. W dalszy ciągu nie widze w tym nic co mogłoby mnie zabic jak np jadowity wąż. Nie ma w tym żadnego realnego zagrożenia, może kilka lat temu bałbym bym się oceny innych teraz jednak wydaje mi sie to porostu głupie. Hehe znowu to samo „strach przed oceną innych”.

  • swiadomy napisał(a) dnia 3 kwietnia, 2010, 19:26

    Dzieki Sebastian!
    Tomek, Tobie rowniez dziekuje ;) !
    Rozkmienialem ostatnio swoje zachowanie w „sytuacjach kryzysowych” i zauwazylem pewien staly element, ktorego wczesniej nie dostrzegalem, a moze on miec niebanalne znaczenie w odganianiu zlych wspomnien…
    Mianowicie, gdy mam stycznosc z osobami, w obecnosci ktorych wczesniej sie czerwienilem, robie pewien odruch… A wyglada to tak, ze w momencie rozmowy, gdy czuje jakies zawirowania podswiadomosci (tworzacej buraka), robie plytki, lecz odczuwalny wydech, podczas ktorego oddalam swoj umysl od jakichkolwiek mysli! Wyglada to jak krotka chwila zadumy! Jednak w rzeczywistosci jest to stan podobny do medytacji w fazie poczatkowej – umiejetnosc myslenia o niczym w absolutnym relaksie.
    Sam nie wiem skad to sie wzielo (prawdopodobnie THC). ;)
    Sprobujcie pocwiczyc pewne stany relaksacji – pomocna rzecz!
    :D

  • Mati napisał(a) dnia 3 kwietnia, 2010, 20:45

    Wesołych Świąt dla wszystkich erytrofobików!

  • swiadomy napisał(a) dnia 3 kwietnia, 2010, 21:08

    A tak w ogole to mam na imie Konrad.
    :)

  • swiadomy napisał(a) dnia 3 kwietnia, 2010, 21:10

    Wesolych Swiat !!!

  • Tomek napisał(a) dnia 4 kwietnia, 2010, 19:03

    Dzięki Konrad i wzajemnie.

  • Tomek napisał(a) dnia 5 kwietnia, 2010, 19:35

    Aniu w wieku 16 lat, nie wpadaj aż tak bardzo w panikę…
    Ok proponuję na początek zrób trzy głębokie oddechy i spróbuj nie myśleć tylko o sobie…
    Pomyśl np. o tym jaki ten świat jest dziwny i jak dużo dzieci w Afryce umiera z głodu, chorób itd…
    Powinno ci na początek trochę pomóc.
    Jak stan się nie polepszy to dalej będziemy próbować.
    nara…

  • Tomek napisał(a) dnia 6 kwietnia, 2010, 17:24

    Aha widzę, że ostatnie dwa komentarze ,,buraczka” pełne złości i nienawiści zostały usunięte.
    Thanks

  • Y87 napisał(a) dnia 7 kwietnia, 2010, 10:12

    Mnie też dopadł buraczek i to taki rasowy, bordowy na całej twarzy a często też na szyi i dekolcie :( Zaczęło się w gimnazjum, kiedy spodobał mi się pewien chłopak i koleżanki nakręcały mnie, że ja też mu wpadłam w oko i prowokowały sytuacje żebyśmy byli blisko siebie. Ja wyobrażając sobie wcześniej te spotkania, zaczęłam się bać, nie wiedziałam jak mam zareagować, co powiedzieć…i zaczęło się. Piekłam buraka jak tylko „ukochany” był w pobliżu. Oczywiście cała klasa chichotała i niektórzy mówili: Ilona dlaczego jesteś czerwona? Albo: Ilona podaj cegłę. Potem zaczęłam się nakręcać i robiłam się buraczano buraczana jak odpowiadałam przy tablicy czy jak ktoś niespodziewanie mnie o coś zapytał. Oczywiście wstydziłam się z kimkolwiek nowym rozmawiać bo jak widziałam, że ktoś na mnie patrzy i ja mam zaraz spiec raka to wolałam już w ogóle się nie odzywać i nie skupiać na sobie uwagi. Nie występowałam na przedstawieniach szkolnych, nie zgłaszałam się do odpowiedzi, nie brałam udziału w jakichkolwiek dyskusjach. Przez to mam małe grono znajomych a wiadomo wszyscy wolą osoby ładne, zgrabne, przebojowe. Z tego co słyszę od znajomych to niczego mi nie brakuje no ale wiadomo każdy dostrzega w sobie wady, każdy ma kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Osobiście uważam, że jestem przeciętną, normalną dziewczyną i gdybym nie piekła buraka w sytuacjach towarzyskich, byłabym bardziej otwarta,lubiana no ale niestety jak na razie lęk wygrywa. Oczywiście staram się walczyć z moją przypadłością, pracuję w salonie kosmetycznym i muszę przyznać że coraz rzadziej zdarza mi się spiec raka i najczęściej dzieje się to w sytuacjach bardzo stresowych. No ale lęk jest jednak silny bo boję sie kontaktu w cztery oczy a jak jest jeszcze szefowa to mało mi serce nie wyskoczy ze stresu, jak ktoś mnie pyta o coś ja myślę że mogę w każdej chwili spiec raka i czasem nie mogę się skupić nad sensem wypowiedzi i zdarza się że mówię nieskładnie lub się zacinam, wolałabym w spokoju napisać to na kartce to na pewno wszystko opisałabym dokładniej i sensowniej ale i tak odkąd pracuję zauważyłam poprawę i mam nadzieję, że z czasem będzie jeszcze lepiej. Przez moją fobię nie mam chłopaka bo wstydziłam się z jakimkolwiek rozmawiać dlatego ostatnio postanowiłam to zmienić i zalogowałam się na jednym z randkowych portali internetowych, jak na razie kontaktuje się z poznanymi osobami drogą mailową. Strasznie się boję spotkania w realu, najbardziej tego że strzelę jakąś gafę, powiem coś nie tak i od razu złapię buraka i ta osoba ucieknie ode mnie gdzie pieprz rośnie…. To jest naprawdę straszne, zazdroszczę ludziom, którzy nie mają takiego problemu, mogą żyć normalnie i nic im mnie przeszkadza w kontakcie z drugim człowiekiem. Mogą bez problemu wyrażać swoje uczucia, poglądy, być asertywnym, po prostu żyć w zgodzie z samym sobą i z resztą świata, być szczęśliwym. Zastanawiam się nad sympatektomią, słyszałam że ten zabieg jest refinansowany z NFZ ale nie wiem gdzie się trzeba zgłosić w Warszawie żeby dostać skierowanie?

  • Sebastian napisał(a) dnia 7 kwietnia, 2010, 18:21

    Dziewczyno, bardziej polecalbym psychoterapie, sama piszez ze widzisz poprawe odkad pracujesz, musisz smialo wyjsc z tym do ludzi, jesli masz przyjaciol to oni sa najwiekszym oparciem i pomoca, nie boj sie zwierzac tym bardziej ze online jest to latwiejsze, jesli ten drugi czlowiek Cie nie zrozumie to pewnie nie jest Ciebie wart, idz smilo do przodu do ludzi i tak pokonaj swoj lek.
    Pozdrawiam wszystkich :D

  • załamka :( napisał(a) dnia 7 kwietnia, 2010, 18:39

    czesc jestem aga mam 17 lat i i od roku  mam taki problem jak  wy juz sama niewiem jak zyc poprostu nie daje rady wiecie może ile kosztyje ten zabieg? prosze napiszcie jeśli coś wiecie

  • pozytywny burak:D napisał(a) dnia 8 kwietnia, 2010, 22:47

    Witam wszystkich spanikowanych buraczków:) Nawet nie wiecie jak sie cieszę że poszukałam taka fajną stronkę:) A sumie to wszystko przez ten cholernie cięzki dzien, w ktorym bylam all day czerowona!!! I te wieczne pytania „A Ty co taka czerwona”?? Ahhh jak my je uwielbiamy..:D:D Wszystkim spanikowanym proponuję iść do dermatologa żeby obczaił sytuację skóry, zapewne powie swoje jakże pocieszające morały o słodkich rumieńcach ale cóz…Zapisze pare leków, które gó*** pomogą. Dla mnie najlepsze rozwiązanie to pójsc do psychiatry powiedzieć „co nam leży na sercu” i on nam powie co powinnysmy zrobic. No ja osobiście odrazu będę błagać o tapsy „cud” bo niestety jestem człowiekiem małej wiary i wmawianie sobie w towarzystwie „że jestem fajna, i nie spale buraka” wogóle mi nie pomoga. Wrecz przeciwnie;/ Maryske też moze zapale:D A co! Jeszcze raz wspomne że stronka jest super. Przeczytałam wszystkie posty i jest mi lepiej wiedząc że nie jestem sama:D Wszystkimi poznańskimi burakami chętnie wybiorę sie na piwko:D:D Pozdrawiam:D

  • Y87 napisał(a) dnia 9 kwietnia, 2010, 9:16

    Właśnie, fajnie byłoby się spotkać, ja nie poznałam jeszcze osobiście takiej drugiej osoby jak ja :) Buraczki, mieszkające w Wawie łączmy się :) Zorganizujmy spotkanie :)
    Pozdrawiam wszystkich :)

  • Łukasz napisał(a) dnia 9 kwietnia, 2010, 16:01

    U mnie czerwienieje głównie czoło. Wyglądam jak chodząca flaga Indonezji. ;) Mam w tej chwili 20 lat. Zaczęło się to gdzieś w 2 klasie liceum. Dokładnie nawet nie pamiętam kiedy. I też niestety negatywnie wpłynęło na moje zachowanie. Przestałem się odzywać na lekcjach itp. Ale staram się z tym walczyć ‚domowymi sposobami’. I powiem wam, że nie jest tak źle nawet jak było kiedyś. Da się to poskromić w pewnym stopniu samemu. Dużo samozaparcia tylko potrzeba. Niedługo zaczynam studia. Zastanawiam się jak to będzie. Myślę, że i tak skorzystam z pomocy psychoterapeuty, żeby jeszcze bardziej zminimalizować skutki ale na razie mnie na to nie stać. Tak czy inaczej walczcie z tym dziadostwem. Da się. Naprawdę.

  • swiadomy napisał(a) dnia 9 kwietnia, 2010, 20:29

    „pozytywny burak:D” :)
    Skoro jestes „czlowiekiem malej wiary” to po co Ci wizyta u psychiatry? Od razu staraj sie o zabieg ETS! …
    Dlaczego?
    Ano dlatego, ze psychiatra, jezeli jest profesjonalista, z miejsca wyczuje, ze przyszlas tylko po „tapsy” i bedzie staral sie nawrocic Cie swiadomosciowo!
    A tak w ogole, to co rozumiesz przez pojecie: „czlowiek malej wiary”?
    Dla mnie jest to „czlowiek-zombie”, szukajacy szybkich korzysci dla siebie, bez wytezania umyslu – „no bo po co?”…
    W tym przypadku po to, aby wyzwolic sie z kleszczy erytrofobii!
    To tkwi w naszym umysle, wiec jedynym ratunkiem (oprocz „okaleczania sie”) jest walka na poziomie mentalnym!
    Oczywiscie ciezko jest to pojac, bez poswiecenia odpowiedniego czasu na edukacje w tematach „filozoficzno-psychiczno-kwantowych”. Szczegolnie mlodym ludziom, gdy maja tyle do ogarniecia w tym bezsensownym systemie nauczania! Sam musialem przebrnac przez to wszystko i teraz wiem, na ile mi sie „przydalo” ;) !
    Ile zycia stracilem, ile stresu (ktory dziala tak wyniszczajaco na mlody organizm) na studiowanie tematow, ktore nijak maja sie do PRAWDZIWEGO ZYCIA !
    Nie namawiam do rzucania szkoly i nauki, poniewaz im lepsze swiadectwo – papierek, tym lepsza praca i start w doroslym zyciu! Taki to juz po…any system egzystencji osiagamy…
    Pozdro 4all !
    :)

  • swiadomy napisał(a) dnia 9 kwietnia, 2010, 21:01

    „Ofkors”, poprzez „ten bezsensowny system nauczania” mialem na mysli nasz (i nie tylko) system oswiaty publicznej!
    :D

  • Remedy napisał(a) dnia 9 kwietnia, 2010, 22:24

    Musisz przestać przejmować sie tym, przestać myśleć o tym, najlepiej poprzez znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, hobby lub pracy, ktora bedzie dla ciebie wyzwaniem. Wileu ludzi ma ten sam problem i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy lub poprostu nie uważa tego za problem. Staraj sie myslec o pozytywnych zeczach, ktorych sie nauczyls/as (np ludzi nie ocenia sie po wylądzie). Ja sam szukalac lekarstwa na erytrofobie poswiecilem sie psychologii co pomogo mi stać sie lepszym człowiekim i osiągnoć sukces w pracy. Nie pozwól temu kierować twoim życiem, TY siedzisz za kołkiem.

  • pozytywny burak:D napisał(a) dnia 9 kwietnia, 2010, 22:26

    „Świadomy”
    Na zabieg ETS nie zdecyduję sie bo nie chcę aż tak eksperymentować ze zdrowiem.
    A za „człowieka małej wiary” uważam się, ponieważ nie jestem w stanie uwierzyć że rozmowy z psychiatrą pomogą mi cokolwiek zmienić w moim życiu. Poza tym studiuję i średnio mnie stać na spotkania ze specjalistą:/:/ Na zabieg pewnie też nie stać by mnie było…;]

  • pozytywny burak:D napisał(a) dnia 9 kwietnia, 2010, 22:30

    Czasami ciężko o tym zapomnieć. Ja np rano wstaję i juz myśle o tym jaka jestem czerwona. Idę na uczelnie i jestem cały czas czerwona, szczególnie gdy ludzie pytają mi się dlaczego jestem taka czerwona. Nie wspominając juz o sytuacji gdzie jestesmy w centrum uwagi:/ DLa mnie to jest najgorsze. Mam wrazenie ze ludzie patrze na mnie wtedy z litością. Kiedyś bylam duszą towarzystwa, teraz staram się omijac spotkania towarzyskie bo wiem jak to sie skonczy;/

  • Sebastian napisał(a) dnia 10 kwietnia, 2010, 11:33

    Wow siedzicie wieczorami zamiast wyjsc sie zabawic :) choc poznie boli glowa ale juz mija……
    Konrad z edukacja filozoficzno-psychiczno-kwantowa to pojechales po bandzie ale uderzyles w samo sedno :) , walka na poziome mentalnym tylko ta droga mozna z tego wyjsc
    Tez scieralem sobie umysl na walce ;( z tym przez 30 lat ale chyba teraz dopiero dojrzalem :) , zaciagnolem do pracy swiadomosc gdyz tylko ona jest rzeczywista i ma moc oddzialywania… …hmmm pozytywny buraku oni nie patrza z litoscia tylko z miloscia ;) jesli bylas dusza towarzystwa to nadal nia jestes i uwierz mi to towarzystwo dla ktorego bylas dusz napewno za dusza teskni, nie ma co od tego uciekac w erytrofobie, nie ma co bac sie swiata, bo swiat nalezy do nas………troche pojechalem ale chyba w dobra strone :)
    pozdro all

  • Sebastian napisał(a) dnia 10 kwietnia, 2010, 11:43

    Konrad pozwole sobie wstawic twoj link bo wielu z nas nie umie sluchac
    http://www.youtube.com/watch?v=eawaNN9go5w
    ten film, ze zrozumieniem choc ciezko bo glowa od myslenia boli, dwie platne godziny u psycho, duzo bezplatnych u psycho przyjacol, okazalo sie ze nie tylko ja ich potrzebuje ale tez oni mnie :) ,przed wyjsciem gdzies oczywiscie pojawia sie stres ale ale techniki relaksacyjne nawet najprostsze-wdech-wydech i smialo do przodu……….i osiagam super efekty
    Trzeba zaczac pozytywnie myslec o przyszlosci zeby zmienic terazniejszosc

  • swiadomy napisał(a) dnia 11 kwietnia, 2010, 3:24

    „pozytywny burak:D”
    Sama rozmowa z psychiatra(wole okreslenie „psycholog”) na niewiele sie zda, jezeli Ty sama nie wyciagniesz z niej pomocnych Ci wartosci.
    Kazdy z nas obiera sobie jakas role w zyciu. Jestesmy aktorami na deskach wlasnego teatru! Rozne sytuacje zyciowe wplywaja na rodzaj i jakosc przedstawienia, ktore odgrywamy!
    Proponuje Ci, abys wczula sie w role osoby, ktora naprawde chcialabys byc w swoim zyciu. Podejdz do tego jak do proby Twoich mozliwosci(charakteru), z tym jednak wyjatkiem, ze dane sceny mozesz powtarzac w nieskonczonosc, az osiagniesz pozadany efekt! Musisz pamietac, przy tym wszystkim, ze „obserwatorzy” Twoich wystepow to tez aktorzy we wlasnych „rolach”, wiec Twoje zachowanie rowniez steruje ich podswiadoma reakcja – sami jestesmy w stamie wywolac „cegle” u osob, ktore sie z nas smieja!
    Wszyscy jedziemy na tym samym wozku! …

    Sebastian! …jestem pod wrazeniem… :D
    „zaciagnalem do pracy swiadomosc gdyz tylko ona jest rzeczywista i ma moc oddzialywania”
    Swiadomosc jest pierwotna „sila”, bez ktorej wszechswiat nie mialby prawa istniec!
    …i nie jest to tylko moje zdanie…
    Dzieki! ;)

  • Sebastian napisał(a) dnia 11 kwietnia, 2010, 15:23

    Az buraka spalilem haha

  • Marcin napisał(a) dnia 11 kwietnia, 2010, 23:43

    Witam wszystkich!
    Mam na imie Marcin i mam 21lat. Widze ze nie jestem sam na tym świecie który boryka sie z tym problemem. Odkąd sięgne pamiecią mam to wstrętną erytrofobie i bardzo mi ona przeszkadza w zyciu. Codziennie zmagam sie z tym i niekiedy meczy mnie do tego stopnia ze trace sens zycia. Tyle chcialbym zrobic a nie moge. Trzeba z tym jakos zyc i nie zalamywac sie. Musimy walczyc, a moze kiedys nam sie uda :) Pozdrawiam :)

  • Catherine napisał(a) dnia 12 kwietnia, 2010, 20:10

    Hej wszystkim! Na świecie są różne uciążliwe choroby, ale czerwienienie się jest niewątpliwie jedną z nich. Staram się mieć o sobie wysokie mniemanie, co dzień powtarzam sobie, że jestem fajna, że mam dużo zalet, dużo czytam, sporo wiem, a jednak czasem z niewiadomych przyczyn „łapię buraka” i to na prawdę czerwonego. Mało tego, że jestem czerwona na twarzy, na dekoldzie pojawiają się czerwone plamy. Czasem dzieje się tak w sytuacjach stresujących (na rozmowie o pracę złapałam takiego buraka, że gościu patrzył na mnie jak na dziwoląga, aż nie wiedział co powiedzieć!!!!) ale czasem zupełnie bez przyczyny (znajoma koleżanki powiedziała, że jej kogoś przypominam a ja psyyyy i już jestem krwisto czerwona – i wkurwiona) Nie wiem jak z tym walczyć, nie mogę siedzieć w domu i nie wychodzić, tyle rzeczy mnie omija tylko dlatego, że obawiam się odrzucenia? wyśmiania? braku akceptacji? buraka na twarzy… Marne to pocieszenie, ale lżej mi się zrobiło na myśl , że jest nas więcej, choć życzę Wam wszystkim żebyście przestali się czerwienić, bo wiem jak to uprzykrza życie. Jak z tym żyć, jeśli ktoś ma jakieś dobre pomysły czy rady chętnie posłucham :)

  • Catherine napisał(a) dnia 12 kwietnia, 2010, 20:22

    Najgorsze są jeszcze te głupie pytania „a ty co taka czerwona????” wtedy już wogóle nic tylko założyć worek na głowę. Ach ciężkie jest życie buraka… Ja bym chętnie skorzystała z pomocy psychologa, od razu wiedziałby z czym przychodzę, bo na dzień dobry przyjęłabym buraka… Może terapia by pomogła…

  • załamka :( napisał(a) dnia 12 kwietnia, 2010, 20:48

    ja to myślę że teraz musimy tak cierpiec ale może w innym swiecie los nam to wynagrodzi :) ale jak narazie ciężko mi życ czasem też myślalam o smierci ale niestety brak mi odwagi i szkoda zostawic wszystkich zyje z myslą ze bedzie lepiej. pozdrawiam wszystkich 

  • :( napisał(a) dnia 12 kwietnia, 2010, 20:54

    hej ja to zawsze mam zimne dłonie nawet jak robie się czerwona na rwarzy i jest mi gorąco czy może ma to jakiś związek ?

  • swiadomy napisał(a) dnia 12 kwietnia, 2010, 23:09

    „Catherine”!
    Powtarzanie sobie, ze jest sie fajna itp. bez zrozumienia, bardzo wydluza czas okielznania erytrofobii. Pewnie,ze latwo jest powtarzac sobie proste regulki podwyzszajace samoocene, ale jezeli robisz to rutynowo, nie spodziewaj sie szybkich efektow.
    Trudno jest walczyc z podswiadomoscia. Tak, jak radzil Sebastian, lepiej jest wyjsc sie zabawic w ktorys sobotni wieczor i podbudowac sie pozytywna energia otoczenia! Majac punkt oparcia (w postaci ostatnich, radosnych przezyc), latwiej jest ogarnac pozytyw swojego polozenia.
    Moim zdaniem, to nasze ego jest winne tego typu zachowan, ale nie bede poruszal tego tematu z obawy niezrozumienia.
    Nie ma co „zageszczac”, skoro erytrofobia jest tylko ulamkiem blednych, idiotycznych, przekierowanych, wyolbrzymionych i „Bog wie co jeszcze” wyobrazen o naszym zyciu!
    Moje poglady na temat ogolnego „istnienia” sa dosc …hmm …radykalne.
    … lecz ciagle sie ucze … ;)

  • F napisał(a) dnia 12 kwietnia, 2010, 23:49

    Myślę, że problem może leżeć w braku asertywności. Chciałbym potwierdzić swoją hipotezę. Też cierpię na tą chorobę i wydaję mi się, że przyczynami choroby w jakimś stopniu może być nasze własne zachowanie, które czynimy wbrew sobie. Mam tu na myśli sytuację, w których z jakichś powodów ulegamy pewnym pobudkom np. by zaimponować komuś, albo gdy jesteśmy pod wpływem impulsu, który później przeradza się w nawyk. Dopuszczamy się zachowań, których nigdy byśmy nie uczynili z własnej woli i zgodnie ze swoim sumieniem, lecz wykonujemy je. Nasz umysł i psychika buntują się zatem, a gdy zachowanie takie powtarza się dochodzi tego, że nasze negatywne emocje zgromadzone przez jakiś czas i dodatkowo podlewane kolejnymi tego typu zachowaniami wyrażają się na przykład w postaci plam na twarzy. Nie wiem czy jest to prawda, ale spróbujcie sobie odpowiedzieć na pytanie, jakimi ludźmi byliście przed objawami choroby. Czy obiektywnie patrząc, uważacie, że byliście lepsi, wrażliwsi, uporządkowani lub systematyczni. Po części uświadomiłem sobie, że objawy choroby to odpowiedź organizmu na nasze czynności, których dotychczas nie praktykowaliśmy, które tym samym, są sprzeczne ze stanem naszej podświadomości i ugruntowanych zachowań, a nawet osobowości.

  • Catherine napisał(a) dnia 13 kwietnia, 2010, 7:54

    Dzięki „swiadomy” za komentarz. Jednak moja historia jest nieco inna, ja wychodzę do ludzi codziennie, pracuję jako sprzedawca więc każdego dnia spotykam mnóstwo ludzi, wychodzę też ze znajomymi, jak tylko czas pozwala, ale nawet w gronie najbliższych mi osób, czasem jeden komentarz na mój temat potrafi zamienić mnie w cegłę, nie poddaje się jednak i wychodzę znowu z domu, muszę to przecież jakoś zwalczyć, bo strasznie mnie to ogranicza. Może wyczerpie kiedyś limit na „łapanie buraka” :)

  • Sebastian napisał(a) dnia 13 kwietnia, 2010, 20:32

    Hmm Catherine chyba ci sie wydaje ze twoja historia jest troche inna, kazdy z nas wychodzi codziennie do ludzi, przeciez kazdy musi gdzies pracowac, kazdy zyje, ale ocieranie sie o ludzi w pracy a lapanie z nimi kontaktu i wybieranie z tego pozytywnej energii to troche inne rzeczy, ja pracujac jako sprzedawca a mialem kilka doswiadczen na roznych stanowiskach, staralem sie przelamywac leki poprostu flirtem :) z klientkami, trzeba umiec wyciaga pozytywy z najmniejszych doswiadczen. I to nic ze czasami zalalem sie rumiencem, dziewczyny to lubia i ja to lubie u dziewczyn :)
    F ma bardzo duzo racji, oczywiscie przyczyna tkwi w naszym zachowania, w konflikcie z tym jak chcielibysmy sie zachowac ale erytrofobia nas ogranicza dlatego najlepiej to oniej zapomniec i w ten sposob ja pokonac, zachowywac sie bez ograniczen, choc to trudne ale trzeba probowac najlepiej malymi krokami
    Konrad jakbys rozwinal ten temat ego to bylbym wdzieczny bo strasznie jestem ciekaw twojego zdania
    Pozdro

  • swiadomy napisał(a) dnia 13 kwietnia, 2010, 20:46

    „F” masz racje! Lecz najgorsze jest to, ze nie mozemy byc totalnie asertywni w kazdej chwili zycia – chetnie powiedzialbym swojemu szefowi co o nim sadze, lecz wtedy ryzykuje utrate pracy! Zycie zmusza nas do wyborow, ktore nie zawsze ida w parze z glosem serca :( .
    Asertywnosc jest swietna, jednak trzeba umiec z niej korzystac, zeby sobie nie zaszkodzic.
    Znam kilka osob, ktore sa asertywne az do bolu i …nie sa zbyt lubiane – czy tego akurat chcemy?
    Wiekszosc ludzi ma wlasne spojrzenie nawet w kwestii godnosci osobistej i interpretuje ja wedle swoich kryteriow. Na szczescie zgadzamy sie ze soba co do podstawowych zasad wspolzycia miedzyludzkiego i to nas ratuje.
    Z uporem maniaka ;) bede powtarzal, ze kluczem tutaj jest zmiana postrzegania rzeczywistosci i dopiero pozniej mozna wyrabiac w sobie postawy asertywne, bez zadnych obaw i z wieksza skutecznoscia.
    Wiem, ze nie jest to do przelkniecia dla kazdego…
    … bo nie kazdy jest tak „poryty” jak ja !!!
    :D

  • aga napisał(a) dnia 14 kwietnia, 2010, 11:59

    czesc:) mam ten sam problem co wiekszosc z Was i bardzo slabo sobie z nim radze. malo tego wkurza mnie to, bo przez buraka na twarzy unikam kontaktu z ludzmi przede wszystkim z chlopakami. bardzo chcialabym zeby to sie zmienilo bo marze o tym zeby wreszczie kogos poznac, przestac byc sama:( by zaczac wreszcie normalnie bez stresu rozmawiac z innymi, zakosztowac choc troche radosci z zycia, przestac sie bunkrowac. trzymajcie sie :)

  • Iza napisał(a) dnia 14 kwietnia, 2010, 13:12

    Hej Wszystkim którzy cierpią na tą chorobę. Mam 18 lat .Ja również męczę się z tym prawie od 3 lat :-( i jest mi naprawde ciezko. Jedyną osobą która o tym wie jest mój chłopak,jesteśmy prawie 3 lata ze sobą. Namawia mnie zebym poszła do psychologa,jestem jak najbardziej za,ale brak mi odwagi:( Mój chłopak bardzo mi pomaga,jednak jak jestem gdzieś z nim sama wsrod ludzi to się czerwienie;( Ale chciałabym zeby nie tylko on o tym wiedział, ale i znajomi tez. Przez to wszystko nie jestm chyba soba, zrobiłam sie skrytą, nieśmiała dziewczyną, nawet przed rodziną…Nigdzie nie wychodzę,chodz bardzo bym chciała, wyglądam na dziwaczkę, która boi się wyjść do ludzi. Jest jeden plus bo nie czerwienię się cały czs. Nie mam ciągle czerwonej buzi:) ale tak czy inaczej jest mi z tym źle i chciałabym z kimś pogadać o tym na gg. Jesli chcecie popisać to piszcie,będzie nam raźniej:) Iza 11080433 pozdrawiam.

  • pati napisał(a) dnia 14 kwietnia, 2010, 15:04

    hej zawsze myślałam ze to dziewczyny bardziej się wstydzą czerwienienia uważałam ze chłopcy nie przywiązują takiej wagi do tego ale widzę że nie jestesmy same przykro mi ze musimy to wszystko przezywac a z drugiej strony miło ze nie jestem sama ciesze sie ze sa jeszcze pokrewne dusze z którymi mozna sie dzielic  problemami zawsze lepiej tak pogadac z kims kto nas rozumie zycze wszystkim zeby z kazdym dniem było lepiej 

  • swiadomy napisał(a) dnia 14 kwietnia, 2010, 20:49

    Sebastian!
    Co tu duzo gadac – na poczatek odswiezam :
    http://www.eioba.pl/a86195/thc_trans_neurologiczna_psychoterapia_ego
    Polecam wszystkim, dla ktorych inteligencja jest wyznacznikiem kierunku myslenia, a w konsekwencji – dzialania!
    ;)

  • Catherine napisał(a) dnia 14 kwietnia, 2010, 21:02

    Sebastian, muszę Ci powiedzieć, że używasz całkiem fajnych-niekonwencjonalnych metod, żeby pozbyć się jakoś „tej naszej słabości”, jutro znowu idę do pracy i może wypróbuję Twój sposób :) flirt… chm… ciekawe…

  • swiadomy napisał(a) dnia 14 kwietnia, 2010, 21:54

    „Catherine” !
    Dobry pomysl!
    :)

  • Mati napisał(a) dnia 15 kwietnia, 2010, 15:25

    Siemanko!Ja cierpię na tą przypadłość już 16 lat…(teraz mam 28) odcinam się coraz bardziej od ludzi i świata mnie otaczającego i strasznie mnie to przeraża bo kiedyś wszędzie było mnie pełno a teraz…Jestem dobrej myśli i mam nadzieję że uda mi się wygrać z tym „dziadostwem”.Zażywam atenolol i jest minimalnie lepiej.Poznam dziewczyny które rozumieją problem erytrofobii.Mój e-mail:
    morfeuszzz8120@o2.pl

  • Lateralus napisał(a) dnia 15 kwietnia, 2010, 18:40

    Wiecie co? Ja już pare lat się bujam z tym burakiem…. Obserwuje sytuacje, w których łapie buraczaka, obserwuje siebie i wszystko co ma z tym związek ( żeby wykminić )….. i od jakiegoś czasu zuważam dziwną sytuację…. Nie pale buraka, ale czuje się jakbym palił…. tzn. normalnie w tej sytuacji paliłem cegiełki na maxa…. ale będąc „zupełnie bladym” mam te same odczucia ( żadziej patrze ludziom w oczy) – zarzenowania, niskiej wartości, uczucia jakbym był z…. ( np. z konstelacji Oriona ), – Wychodzi na to,że burak jest konsekwencją Naszego myślenia – nie ważne czy jesteśmy „czerwoni” czy „niebiescy” – to jest skutek Naszej reakcji na otoczenie – a raczej na sposób jej postrzegania. Wiecie o co chodzi….. To może świadczyć tylko o jednym – nie burak jest problemem tylko to co się za nim kryję – te odczucia…. Dlaczego tak się dzieje? Nie jestem czerwony ale czuję się jakbym był jakiś słabszy, gorszy, czy coś w tym rodzaju. Tak, jak zawsze myślałem…. problem sam nie zniknie, z czasem (świadomością) napewno bedzie lżej ( podkreślam ze świadomością problemu – nie z wiekiem), ale myśle że skurwiel ukrywa się za „burakiem”….. Niska samoocena, która płynie z nas samych jest problemem – nie ludzie! Kto z Nas oceniał jakąś osobę ostatnio? a przynajmniej powiedział jej TO prosto w oczy? Pewnie nikt… (bo boję się spalić buraka, bo co sobie pomyślą?) Asertywnośc…. jeden ze składników osobowości…. podobnie jak „pewność siebie” Erytrofobia to nic innego jak zabużenie pomiędzy tymi dwoma czynnikami… Jesteście do dupy? To ja też…. Ale tylu tu fajnych, myślących ludzi, (pewnie fajne laski, spoko kolesie) spotkałem, że warto „tym wszystkim jebnąć o ziemie” i zacząć od nowa…..Wykminić kim się jest (pomijając reklamy telewizyjne i ogólne kreowanie rzeczywistości przez debili – jakim masz być, kim masz być, bo inaczej masz przejebane – jesteś nikim…). ( tak jak z resztą się czujesz teraz)) i zobaczyć świat takim jakim jest…. – nie laski 40 kg podobają się facetom, nie faceci od tych wszystkich pojebanych reklam są fajni…. – to oni są „Wymyśleni” – nie MY…. I tu najbardziej zajebista rzecz, która pomaga mi walczyć z tym gównem( paradoksalnie) – Wy!!!! Swiadomość tego, że są na świcie ludzie, którzy mają tak samo przejebane jak ja, ale dzięki temu potrafią to zrozumieć…. Czasem jak patrze na to wszystko to chce dziękować, bo nie chciałbym być kolesiem na wsi – uprawiać buraki…. hehehehe i koło sie zamyka… Pozdrawiam Was serdecznie Buraczyska i…. wiecie o co chodzi:)

  • swiadomy napisał(a) dnia 15 kwietnia, 2010, 19:52

    „Lateralus” …
    Czyzbys byl fanem „Tool”‚a ? ;)
    Bardzo milo, ze tak inteligentni ludzie odwiedzaja to forum!
    Szczere ‚pozdro’ !!!
    :D

  • swiadomy napisał(a) dnia 15 kwietnia, 2010, 20:35

    „buraczek”, odwiedzasz jeszcze to forum?
    Mam nadzieje, ze tak!
    Wiesz, ja naprawde mam wyrzuty sumienia, po tym nieporozumieniu, jakie miedzy nami zaszlo!
    Odezwij sie, prosze, chocby po to, zebym wiedzial, ze to przeczytalas.
    Napisz, co tam u Ciebie!
    Jakies postepy w walce z tym gownem?
    :)

  • swiadomy napisał(a) dnia 15 kwietnia, 2010, 23:35

    A oto polewka z funkcjonariuszy prawa w USA, w wydaniu „Kottonmouth Kings”!
    Mysle, ze smialo moznaby porownac ta sytuacje do naszych, polskich realiow, gdzie spokojni, wyluzowani ludzie sa scigani jak bandyci tylko za to, ze na kila chwil chca uciec od swojego ego, aby milo spedzic czas!
    To pokazuje idiotyzm dzialania( i „myslenia”) policji w tych sprawach!
    http://www.youtube.com/watch?v=6Ig43UT8Ak8
    ;) )))

  • Lateralus napisał(a) dnia 16 kwietnia, 2010, 13:26

    Świdomy – fajna ksywa – oto chyba głównie chodzi – o świadomość…..
    A jeśli chodzi o TOOLika – to jak najbardziej….:) – polecam….. – strasznie madre ludziska…..) Pozdro dla wszystkich – teraz pale „bura” i dobre je:) Burk z rana jak śmietana – oby więcej Nas takich było…..( wiecie o co chodzi…)

  • Iza napisał(a) dnia 16 kwietnia, 2010, 16:25

    Hej. i Jak wam idzie? dajecie sobie rade? u mnie jest ciężko:-( ale nie poddaje się… pójdę do psychologa,napewno. Ale musze się przygotować do tego,psychocznie. Ale w koncu wyjde z tego,musze dac rade, Wy tez!:-) i napewno damy,trzeba w to wierzyc…. Fajne jest to że nie jestem sama na tym świecie z tym:-) ale jednak wciąz myśle że tylko ja to mam;-( gorąco Was pozdrawiam.

  • lukasz napisał(a) dnia 16 kwietnia, 2010, 17:27

    http://erytrofobia.bloog.pl
    moja stronka staram sie tam opisac przebieg mojej walki i wykonanego zabiegu

  • Iza napisał(a) dnia 16 kwietnia, 2010, 20:39

    Witam Cie Łukasz. Przeczytałam Twój blog i powiem Ci że bardzo mnie zaciekawił…Podziwiam Cię naprawde:-) ja chyba nie odważyłabym się na taką operacje,bałabym się,ale z Tego co pisałes to nie było najlepiej z Tobą… Fajnie że poradziłes sobie z tym… A jak myslisz,czy psycholog mi pomoże? Pozdrawiam Cię serdecznie .

  • Sebastian napisał(a) dnia 18 kwietnia, 2010, 18:40

    Hmm….teraz pewnie wiele osob zastanawia sie nad zabiegiem ale ja pozostane przy metodach umyslowych, gdyz to w duszy siedzi nasz problem i nie dam sie za to pociac :) a przebieg mojej walki to widac na moim fb. pozdro :)

  • pati napisał(a) dnia 18 kwietnia, 2010, 21:16

    łukasz wstaw fotki juz po tym zabiegu :)

  • Iza napisał(a) dnia 19 kwietnia, 2010, 11:41

    Zgadzam się z Sebastianem,nie odważyłabym się na operacje..

  • Iza napisał(a) dnia 19 kwietnia, 2010, 12:36

    Słuchajcie mam pytanie.. Czy wy mówiliście o tym komuś bliskiemu? rozmawialiście o swoim problemie?odpiszcie prosze. Chcę wiedziec czy o tym normalnie mowicie czy siedzicie cicho…

  • Sebastian napisał(a) dnia 19 kwietnia, 2010, 15:28

    Im wiecej ludzi bedzie wiedziec tym latwiej Ci bedzie, oczywiscie musisz miec do nich troche zaufania zeby im o tym powiedziec. Mow smialo nie zamykaj sie z tym w sobie bo to boli

  • Iza napisał(a) dnia 19 kwietnia, 2010, 17:00

    Albo to zaakceptują i mi pomogą albo oleją,wtedy też będe musiała ich olać… Ale tak trudno mi o tym mówić,nawet przyjaciółce:-( idę niedługo do psychologa,zobaczymy co on mi powie…Dzięki Sebastian:-)

  • Psychika.eu napisał(a) dnia 19 kwietnia, 2010, 17:16

    Widzimy, że temat cieszy się olbrzymią popularnością. Jest pomysł utworzenia forum dyskusyjnego dla ludzi z erytrofobią. Co wy na to? — Administracja Psychika.eu

  • Iza napisał(a) dnia 19 kwietnia, 2010, 18:12

    Jestem Za:)

  • pati napisał(a) dnia 19 kwietnia, 2010, 21:40

    ja również 

  • Sebastian napisał(a) dnia 19 kwietnia, 2010, 23:05

    Tu nam calkiem niezle idzie :) ale oczywiscie tez jestem za

  • Mati napisał(a) dnia 20 kwietnia, 2010, 10:02

    Jestem za!Nie poddawajmy się i nauczmy się rozmawiać o naszym problemie bo wydaje mi się że tylko MY możemy się wzajemnie zrozumieć…Pozdrawiam!

  • Sebastian napisał(a) dnia 21 kwietnia, 2010, 19:23

    Konrad chyba za duzo spaliles :) przy ostatnim poscie bo cos sie nie odzywasz

  • sztefen napisał(a) dnia 23 kwietnia, 2010, 1:33

    to jest po prostu żenada. 23 na karku i zamiast żyć na luzie to jest to jeden wielki stres i unikanie wszystkiego. To jest dno i porażka i tego gówna nie da się zwalczyć

  • Iza napisał(a) dnia 23 kwietnia, 2010, 19:04

    sztefen jeśli nie uwierzysz to tak bedzie… Musimy zaczac w to wierzyc a w koncu uda nam sie,jezeli kazdy bedzie takie miał podejscie to nic mu nie pomoze…pozdrawiam

  • swiadomy napisał(a) dnia 24 kwietnia, 2010, 1:04

    Hej Sebastian, jestem jestem!
    Nigdy nie pale „za duzo”… lecz zawsze „w sam raz” ! :)
    „sztefen”, mysle, ze rozwiazaniem dla Ciebie moze byc operacja – o ile nie zmienisz zdania!
    Pierwsze pytanie jakie nalezy sobie zadac, to nie: „dlaczego akurat mnie dopadlo to gowno?”, lecz: „kim jestem i dokad zmierzam, jako czlowiek?”…
    Jezeli trafnie ogarniesz swoje polozenie i cel, wtedy prosciej Ci bedzie sklasyfikowac tak banalny problem jak czerwienienie sie!
    Aby naprawde zrozumiec istote swojej egzystencji, trzeba odstawic swoje ego na bok czyli przestac zatruwac sobie umysl wszelkimi dogmatami, religiami, doktrynami i innym badziewiem wykreowanym przez ludzi dla ludzi, za wyjatkiem milosci i jej prawd! Nie nalezy skupiac sie na sobie, ale na ogole rzeczy!
    Wydaje mi sie, ze nasze ego zmusza nas do ucieczki, wyobcowania wzgledem innych systemow wartosci. Boimy sie konfrontacji z ludzmi odbiegajacymi od naszego wyobrazenia(odmienne ego). Gdy juz do tego dochodzi, rodzi sie lek przed ich opinia – myslimy jak to na nas wplynie, jak zostaniemy przez nich odebrani i co powiedza na nasz temat pozostali – stajemy sie egoistami !!! …
    Wzrost niepokoju wywolanego, jakby nie bylo, przez „egoistyczny strach”, powoduje postrzeganie znieksztalconego wyobrazenia nas samych w oczach innych, co jest typowym objawem ksztaltujacym erytrofobie !
    Musimy (w moim mniemaniu) uzmyslowic sobie, ze wszyscy jestesmy jednoscia! Aby ja poznac, nalezy porzucic ego (ktore jest przyczyna wszelkich cierpien ludzkosci) i podazac droga transformacji duchowej – to jedyna sluszna droga rozwoju swiadomosci! Nie myslmy o sobie jak o ciele z krwi i kosci, a raczej jak o „myslacej energii”! Kazdy fizyk kwantowy powie Ci, ze jestes tak naprawde wyobrazeniem, iluzja samego siebie! Jak wiadomo skladamy sie z miliardow komorek, a one skladaja sie z jeszcze wiekszej liczby atomow! Najsmieszniejsze jest to, ze atom na 99,99999% jest pusty w srodku, reszta, to hipotetyczna energia! Oczywiscie jest to „temat rzeka”- dlatego uogolniam ;) ! Jednak sedno tkwi w tym, ze jestesmy czysta swiadomoscia, majaca bledne wyobrazenie o sobie! Nasze cialo jest tylko „ubiorem duszy” w dodatku wykreowanym przez nas samych!
    Chodzi o to, aby nie interpretowac otoczenia przez pryzmat naszego ciala, gdyz ono jest tylko iluzoryczne! Edukujmy sie w tym kierunku i cwiczmy stany relaksacji, ktore pomagaja odlaczyc sie od swojego ego, by lepiej poznac prawdziwa,”swietlista” nature Czlowieka.
    Dziekuje, pozdrawiam!
    :D

  • Sebastian napisał(a) dnia 24 kwietnia, 2010, 17:18

    Czlowieku jestes zajebisty !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Tomek napisał(a) dnia 24 kwietnia, 2010, 19:28

    Hey Konrad! napisałeś: ,,Jednak sedno tkwi w tym, ze jestesmy czysta swiadomoscia, majaca bledne wyobrazenie o sobie! Nasze cialo jest tylko “ubiorem duszy” w dodatku wykreowanym przez nas samych! ”
    Bardzo doceniam to jak ładnie i mądrze wypowiadasz się tutaj na forum…
    Zapewne wiąże się to z twoim zapałem i wnikliwym badaniem jak się sprawy mają…
    To bardzo dobrze, że jest ktoś tutaj taki jak Ty.
    Jak pisałem wcześniej dzięki Tobie i niektórym komentarzom jestem prawie wyleczony z erytrofobii i fobii społecznej, a ściślej ujmując wiem jak mogę nad nią zapanować.
    Serdeczne dzięki!
    Jak będę miał więcej czasu to opiszę pokrótce w punktach jak stopniowo zacząłem przeobrażać swój umysł na lepsze.
    Zapewne niektórym się to przyda, szczególnie nastolatkom którzy tutaj krzyczą o pomoc, a następnie gdzieś znikają bo być może nie otrzymali nagłej pomocy na którą liczyli.
    Hej, a ja wam powiem tak, że w tym przypadku wymagane jest nieco dłuższe leczenie, jest to choroba cywilizacyjna i wymaga poznania pewnych prawd, a później działania.
    Nawiązując do słów Konrada: ,,Nasze cialo jest tylko “ubiorem duszy”, chciałbym to sprostować tak żeby niektórzy nie pomylili duszy z duchowością.
    Okazuję się, że ,,duszami żyjącymi” jesteśmy my wszyscy, a nawet zwierzęta, tylko że one nie mają duchowości i to nas od nich rożni.

    Dodam jeszcze, że tutaj pokora ma duże znaczenie, która jest początkiem mądrości i bez niej nie ma szans na jakąkolwiek poprawę.

    Niektórzy uciekają do wymyślnych zabiegów chirurgicznych itp. nie zdając sobie sprawy z późniejszych konsekwencji…!
    Domyślam się, że w tym przypadku chodzi o brak pokory, a ca za tym idzie mądrości.
    Nie popełniajmy więcej takich błędów, uzbrójmy się w cierpliwość i biegnijmy do przodu, a może uda nam się wzbić tak wysoko jak orły? oczywiście w sensie duchowym.
    Powodzenia
    Tomasz.

  • swiadomy napisał(a) dnia 25 kwietnia, 2010, 21:17

    Tomek, Sebastian …
    Dziekuje Przyjaciele !!!
    Widze, ze kumacie ocb.!
    Takie „Ludziska” jak Wy sprawiaja, ze ten Swiat staje sie lepszy !!!

    Podlinkuje wszystkim numer, ktorego akurat teraz slucham… (fajny, prawdziwy test ;) )
    http://www.youtube.com/watch?v=gsnTtURi4a8

  • swiadomy napisał(a) dnia 26 kwietnia, 2010, 23:25

    Tomasz!
    Wspomniales : „Okazuję się, że ,,duszami żyjącymi” jesteśmy my wszyscy, a nawet zwierzęta, tylko że one nie mają duchowości i to nas od nich rożni”.
    Badajac temat bardziej wnikliwie, moznaby dodac, iz kazda zyjaca istota ma „dusze” – nawet bakteria! Jak wiadomo, wszystko na tym swiecie podlega prawom ewolucji – swiadomosc siebie na poziomie duchowym jest wyzszym stopniem ewolucji duszy, zarezerwowanym miedzy innymi dla istot takich jak my – Ludzie! Ewolucja swiadomosci nie musi isc w parze z ewolucja ciala fizycznego (bo jak wczesniej podkreslalem, jest ono iluzoryczne) – dobrym tego przykladem jest Jezus Chrystus, ktory osiagnal „oswiecenie” za zycia i tym samym stal sie przykladem dla tak wielu ludzi! Szkoda tylko, ze wiekszosc jego madrych nauk, mowiacych o szukaniu Boga w sobie, zostalo umyslnie znieksztalcone lub usuniete przez kosciol katolicki, ktoryemu zalezalo na utrzymaniu swojego autorytetu w dziedzinie duchowosci. Coz…. udaje mu sie to do dnia dzisiejszego…
    Sorry, ze troche nie na temat, ale nie moglem sie powstrzymac…
    ;)

  • Lateralus napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2010, 1:40

    No dajecie, dajecie Panowie ostro!…….. – hehehe. Naprawde GRUBO!!!!………… – i dobrze:) Fajnie, że można tu spotkać takich ludziów jak WY! Coś nie mam spania i postanowiłem, żę zaglądne na forum….. Sporo ludzi pisze o zabiegu. Ja nie bardzo wiem co o tym myśleć…. Z jednej strony, jeżeli ma to komukolwiek pomóc – to jestem za i trzymam kciuki. Z drugiej -wydaje mi się to troche jak „łatanie dziury” – problem nie dokońca znika ale przynosi ulgę. Tak jak pisałem wcześniej, wydaje mi się, że główny problem to TO co siedzi w Naszej głowie – przecierz burak jest skutkiem a nie przyczyną – uzewnętrznieniem Naszego lęku ( wynikającego z kiepskiej samooceny) przed oceną innych ludzi. Obym się mylił, ale nie sądze że TĄ samoocenę może zmienić sam zabieg…. Chyba potrzeba czegoś więcej – wnikliwej obserwacji i zastanowienia się nad samym sobą…. Skonfrontowania z pewnymi rzeczami, nazwania ich i w konsekwencji rozpierdolenia ich na drobne części!!! – tak żeby nie miały już na Nas wpływu – to chyba jest prawdziwa ulga i generalnie………. po problemie. Nie zrozumcie mnie żle – jak pisałem wyżej – jeżeli ktoś czuje, że chce wykonać zabieg i że to mu pomoże – to życze jak najlepiej! Chce tylko zwrócić szczególnie uwagę na aspekt psychiczny – coś co się zrodziło w głowie – musi mieć tam swoje rozwiązanie. Sporo „młodych” ludzi się wypowiada na tym forum. Jako koleś z dłuższym stażem:), chce powiedzieć, żebyście nie załamywali rąk i ni poddawali się! Erytrofobia to nie koniec świata! Jest gówniana – to fakt, niepotrzebna – jak najbardziej, przeszkadza jak cholera i generalnie wyciągnięta z dupy – ale jak każda fobia – w 100% wyleczalna…. Potrzeba czasu, różnych metod ale ostatecznie da się to „gówno spuścić w kiblu…” TA strona to duży krok naprzód w walce z tym dziadostwem – dzięki Naszym postom jest nazywana, klasyfikowana – wychodzi na „światło dzienne”. Zajebiście ważną rzeczą jest umieć nazwać i poznać problem – wtedy zaczynamy rozumieć mechanizmy i możemy zacząć działać. Ciągle twierdze, że strasznie fajne ludziska się tu wypowiadają i szkoda, żeby takie „COŚ” miało zrujnować komuś życie. Nie poddawać sie i łby do góry, pozdro:)

  • leito napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2010, 10:30

    Załatwcie mi prawdziwą maryśkę, też chcę się leczyc :P P
    ps. a tak to całkiem mądrze tu piszecie ;)

  • Tomek napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2010, 18:12

    Z Polski najbliżej masz do Czech, tam możesz legalnie kupić dobrej jakości zioło, pytaj o nie w Barach.
    Od dealerów w Polsce nie kupuj!!!
    dużo tam rożnego świństwa..

  • leito napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2010, 18:46

    Pojawiła się też myśl żeby kupic pare ziarenek i pobawic się w ogrodnika. Dla potrzeb własnych oczywiście :P

  • Sebastian napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2010, 22:53

    No to czas na moj post :) moze wypisze jakies zasady :)
    NIE mozna jarac za duzo bo to raczej utrudnia prace nad soba
    nie moza dopuszczac do siebie negatywnych mysli
    trzeba nastawic sie optymistycznie do wszystkiego i byc pewnym siebie i swoich racji
    nie wycofywac sie pod zadnym pozorem ( to chyba nawet trudniejsze niz z jaraniem :) )
    wysypac sie hehe
    Pozdro

  • Sebastian napisał(a) dnia 27 kwietnia, 2010, 22:56

    :) w ostatnie chodzilo o sen bo sen regeneruje, nie myslcie o sypkich tematach bo raczej z erytrofobi nie wyjdziecie. Powodzenia nam wszystkim

  • swiadomy napisał(a) dnia 28 kwietnia, 2010, 19:15

    Zgadzam sie z Sebastianem!
    Wedle starej, madrej zasady: „co za duzo, to nie zdrowo”! Zbyt czeste jaranie, moze doprowadzic do uzaleznienia psychicznego – gdy zaczynasz miec wrazenie, ze Swiat bez ziola jest do dupy, lepiej szybko odstaw palenie przynajmniej na miesiac. Pamietajmy – wszystko jest dla ludzi…, ale madrych i z wyobraznia!
    Druga sprawa to sen! Zauwazmy, ze zawsze z rana trudniej jest spalic nam buraka, poniewaz przez kilkugodzinny okres snu, nie aplikujemy sobie negatywnego podejscia, a tym samym nasz umysl odpoczywa!
    I jeszcze cos – alkohol…
    Unikajcie alkoholu na ile to mozliwe! Chyba nie musze tlumaczyc jak wyniszczajaco dziala na nasze organizmy (jest nieporownywalnie bardziej szkodliwy od marihuany!) Czeste jego picie powoduje uzaleznienienie fizyczne i psychiczne, wyniszcza komorki mozgowe, przyczynia sie do wielu chorob i co najgorsze dla erytrofobikow, powoduje rumien na twarzy, nadmierna potliwosc i stany depresyjne!
    Oczywiscie po alkoholu jestesmy pewniejsi siebie i problem cegly znika, lecz zastanowmy sie – co jest lepsze – dorazna i ulotna pomoc alku, czy otwarty umysl gotowy do dzialania? …
    Starajmy sie myslec pozytywnie i odwaznie – czesto na przekor sobie!
    ” Trening czyni mistrza ” !
    Da sie z tego wyjsc !
    Pozdro! :)

  • Noja napisał(a) dnia 30 kwietnia, 2010, 15:41

    W czwartek idę na terapie. Mam 23 lata i borykam się z tym problemem od dwóch lat. Ale teraz się to nasiliło okropnie i nie radzę już sobie…

  • SNEER napisał(a) dnia 30 kwietnia, 2010, 15:58

    A robicie się czerwoni jak ktoś pierdnie w towarzystwie a ktoś inny powie „ktoś pierdnął” ? Nie ważne kto pierdnął i tak wszyscy wiedzą że to ten c który się zaczerwienił ……. co za dół …..
    Tak samo w innych sprawach, ktoś zacznie wątek masturbacji i nie ważne że się nie masturbujesz, masz udane życie sexualne a i tak wszyscy wiedzą że marszczysz freda bo się zrobiłeś czerwony …..

    pozdrawiam

  • swiadomy napisał(a) dnia 30 kwietnia, 2010, 19:25

    „SNEER”, a po cholere siedziec cicho?
    Trzeba reagowac na takie sytuacje! Przy nastepnej okazji, Ty badz tym pierwszym, kto powie: „ktos pierdnal”! Smiej sie z tego, krzyw sie, komentuj! Nie wstydz sie swojej reakcji, bo nie jestes od nikogo gorszy!
    Emocje zebrane dzieki naszym „aktom odwagi”, odkladaja sie w podswiadomosci, aby pozniej mogly byc przywolane w stresujacych sytuacjach!
    Im wiecej sie udzielamy, tym pewniej sie czujemy – czyz nie o to wlasnie chodzi ?!!

  • swiadomy napisał(a) dnia 30 kwietnia, 2010, 20:56

    Nie wstydzmy sie… bycia soba !!!
    :D

  • swiadomy napisał(a) dnia 30 kwietnia, 2010, 22:20

    „Administracja Psychika.eu”
    Moze nam pomozecie i utworzycie wreszcie to forum dyskusyjne…?
    Dzieki z gory!
    ;)

  • blondynka87 napisał(a) dnia 1 maja, 2010, 18:57

    Witam tak czytam i czytam i jakbym czytała o sobie. Szukam kogoś z Bielska Białej lub okolic, kto był u dobrego psychiatry / psychologa. Kiedyś byłam, ale w innej sprawie, to usłyszałam „wiesz ze sie czerwienisz?” i tyle było w tym temacie, jeszcze czułam kpine w głosie.
    U mnie to kure*** trwa ok 7 lat (mam 23), mam kilka przyjaciółek, i dużo kolegów, głównie kumple mojego chłopaka, najlepiej sie czuje w ich towarzystwie, a to dlatego, że jak sie spotykamy, to wódka leje sie strumieniami….. i jestem zupełnie inną osobą, choroba znika. Ale do cholery nie mogę wiecznie chodzić pijana :) Jeżeli kroi sie jakies spotkanie, gdzie nie będzie wódki (np wypad na basen, góry) zwłaszcza gdzie beda nowi ludzie, to sie wykrecam jak moge… Tym sposobem dzis w ten piekny dzien siedze przed komputerem.
    Mam chlopaka, tworzymy szcześliwy zwiazek, wszyscy nam wrecz zazdroszczą, kocham go, bardzo, ale wiem że go rzuce prędzej czy później, jak przyjdzie temat zapoznania mnie z jego rodzicami. Mówcie co chcecie, po prostu nie dam rady. Jego Rodzice mieszkaja 300 km z tąd, wiec na razie nie ma problemu, ale rozmawiałam raz z `teściową` i `szwagierką` przez tel, i juz byl burak. On o tym nie wie, boje sie że uzna mnie za wariatke, albo powie ze i tak wygladam slodko jak sie rumienie i bedzie koniec tamatu… Na codzień nosze kilo tapety, rozpuszczone włosy ( w razie czego można sie choc troche zakryć ), nie potrafie funkcjonować bez tapety i w zwiazanych włosach, czuje sie `naga`.
    Jestem przerazona, bo powoli zaczyna sie wchodzenie w dorosłość, boje sie ze nigdy nie ułożę sobie życia, dla mnie np siedzienie z chłopakiem i moimi / jego rodzicami kilka godzin przy stole to scena jak z koszmaru. Dlaczego dla innych ludzi to cos normalnego? Chętnie nawiąże kontakt z kimś kto ma tego typu problem.

  • swiadomy napisał(a) dnia 1 maja, 2010, 19:55

    „blondynka87″
    Dzewczyno !!! :)
    Uwierz mi, ze nie ma zadnego powodu do obaw!
    Po prostu musisz uswiadomic sobie, ze jego rodzice to tacy sami ludzie jak Ty!
    Zapewne oni boja sie tego spotkania tak samo jak Ty!

    „Mam chlopaka, tworzymy szcześliwy zwiazek, wszyscy nam wrecz zazdroszczą, kocham go, bardzo, ale wiem że go rzuce prędzej czy później, jak przyjdzie temat zapoznania mnie z jego rodzicami”

    Wiesz co? Zastanow sie nad soba! Jak mozesz krzywdzic kogos (ukochaneo) bazujac tylko na swojej „paranoi” ???
    Jezeli naprawde go kochasz, to podziel sie z nim swoimi watpliwosciami – na pewno Ci pomoze przejsc te trudne chwile przy zapoznaniu z jego rodzicami!
    Alkohol to trucizna, pamietaj o tym! Uruchom swoje szare komorki i zrob z nich pozytek!
    Jezeli ukochany wysmieje Twoj problem, to…
    …sorka, ale nie jest Ciebie wart…
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • blondynka87 napisał(a) dnia 2 maja, 2010, 10:26

    Swiadomy dzieki, tylko to sie tylko łatwo mówi. chyba mam jakiś uraz, bo poprzedni facet ciagle sie ze mnie śmiał jak sie czerwieniłam, nawet na głos przy jego rodzicach (których znałam) Wyobrażasz sobie jakie to było upokażające?

  • swiadomy napisał(a) dnia 2 maja, 2010, 17:42

    Wiem, ze latwo jest gadac, ale tylko w ten sposob dajemy sobie szanse na wyzdrowienie.
    Moze i za duzo udzielam sie tu na forum, ale czynie to naprawde z dobrej woli i checi niesienia pomocy. A gdy widze chocby jedna pozytywna reakcje na moje biadolenie, to raduje sie jak male dziecko ;) )).
    Wiesz, mi sie udalo z tego wyjsc, lecz poswiecilem sporo czasu(i nerwow) na zrozumienie pewnych prawd. A czy nie mozesz tak po prostu posmiac sie sama z siebie – nawet w obecnosci jego rodzicow. Moglabys wtedy powiedziec: „oh, jak sie zaczerwienilam, wybaczcie, ale to z tego stresu, bo chcialam dobrze przed wami wypasc”.
    Postaraj sie nie tlumic w sobie emocji, bo to zakloca rownowage i staje sie przyczyna cierpienia.
    Powodzenia ;)

  • SNEER napisał(a) dnia 3 maja, 2010, 23:24

    zacząłem czytać i jest fascynujące:

    Judith Bemis Amr Barrada
    OSWOIĆ LĘK
    Jak radzić sobie z niepokojem i napadami paniki?

  • aga... napisał(a) dnia 4 maja, 2010, 12:38

    wiecie co ja to wszystko pierdole to tylko głupie gadanie uwierz w siebie nie mysl o tym bedzie lepiej.. mowicie ze jak  ktos za duzo o tym mysli i tak jest to nie prawda bo mi to nawet z zaskoczenia przychodzi nawet kiedy ide sobie i nie mysle wcale o tym jakby tego nie było to i tak bede czerwona..mam ten sam problem co blondynka87 i dla kogos kto nie jest w takiej sytuacji łatwo jest mowic uwierz w siebie to nic nieda dwa lata probuje uwierzyc w siebie i nic.. jedynie jakies piwko na imprezie pozwala mi z kims pogadac bo jak ktos zapyta czemu jestem czerwona mowie ze od piwa ciepło mi i tyle… ja juz nie daje z tym rady i dla mnie to ze trzeba nad tym panowac to głupota bo ja chocbym chciała to nie moge… blondynka87 uwierz mi ze ja wiem co czujesz bo ja sama boje sie jechac do rodzicow chłopaka i o to sie czesto klucimy ale jak mnie kocha to musi zrozumiec mnie narazie kiedys mu to wytłumacze narazie nie mam odwagi

  • swiadomy napisał(a) dnia 5 maja, 2010, 0:01

    Coz…
    Kazdy ma mozliwosc wyleczyc sie sam (np. technika wizualizacji), lecz nie kazdy potrafi sie na to zdobyc…
    Wtedy, dla takich ludzi wyjsciem jest operacja.
    I wszyscy sa usatysfakcjonowani
    :D

  • blondynka87 napisał(a) dnia 5 maja, 2010, 10:42

    Aga
    miło mi że ktoś to w koncu rozumie… Ludziom to sie tylko łatwo mówi powiedzieć przed grupą osób przed która chcesz wypaść jak najlepiej (np rodzina chłopaka) „och zaczerwieniłam się”:/ A te wizualizacje g…. dają, czytałam potegę podświadomości, przez 21 dni wieczoram sobie powtarzałam „nie czerwienie sie już” itp i co? I nic. Poważnie sie zastanawiam nad jamimś psychiatrą, tyle że w moim mieście na kase chorych przyjmują w jednym miejscu, gdzie tych ludzi traktują jak wariatów i intruzów, wiec tam napewno nie pójde, a prywatnie? 50czy 100 zł za wizyte? Troche duzo. Nad operacją też myslałam, ale to też kupa kasy, a pozatym jak ma sie ze mnie lać wiadro potu na godzine to dziękuję.

  • swiadomy napisał(a) dnia 5 maja, 2010, 22:02

    „A te wizualizacje g…. dają” – to zalezy od stopnia przygotowania w wielu subtelnych dziedzinach.
    Polecam sprawdzic ten link:
    http://niejedzenie.info/tekst/szbj.pdf (strona 75, pt. „Wizualizacja”)

  • Sebastian napisał(a) dnia 6 maja, 2010, 6:23

    Kurde wczoraj wstawilem posta ale gdzies go wcielo a nie lubie sie powtarzac, Gdzie forum chce avatara, wizualizacja przez fotografie :) Konrad dobrze piszesz ze trzeba byc do tego przygotowanym, trzeba sie wizualizowac w oczach innych osob to dziala, pozdro all

  • burak napisał(a) dnia 7 maja, 2010, 13:36

    DO mattstrong  
    HEJ, CZYTAŁAM TWOJE WPISY I WYCZYTAŁAM Z NICH, ZE MIAŁES ZABIEG ETS.
    MAM DO CIBEIE KILKA PYAŃ. CZY MÓGŁ BYŚ PODAĆ MI SWOJE GADU GADU LUB E MAIL?

  • blondynka87 napisał(a) dnia 7 maja, 2010, 14:24

    Tak czytam i czytam, i jednak chce mieć zrobione to ETS. Tylko problem jest taki, że nie wiem jak się za to zabrać? Trzeba iść najpierw do rodzinnego (Boże ale wstyd)?

  • Moniek napisał(a) dnia 7 maja, 2010, 22:02

    przeczytalam na poczatku wypowiedz „Załamana;( ” dnia 21 sierpnia, 2009 i to doslownie jak z mojego zycia.. :( boje sie ze wpadne w taka fobie spoleczna ze strach przed wyjsciem z domu do ludzi bedzie ogromny ;( nie wiem co mam zrobic zeby sie przelamac i miec wieksza pewnosc siebie i wyzsza samoocene.. ale ostatnio mam takie okropne dni kiedy mam ochote sie zabic bo wydaje mi sie ze jestem taka beznadziejena :( wszystkie moje kolezanki maja jakies swoje zycie osobiste a ja nic.. bo sie wstydze ;(;(

  • mattstrong napisał(a) dnia 8 maja, 2010, 1:52

    Witam:) o tej godzinie jeszcze posta nie pisałem:P a to ze względu że oglądałem walkę pudziana(ŻENADA)i duża komercha;/ ale mniejsza z tym,podaje gg dla osób które chcą zaczerpnąć trochę informacji na temat ETS moje gg 19604680 pozdrawiam!

  • swiadomy napisał(a) dnia 8 maja, 2010, 15:12

    „Moniek”
    …ale czego sie wstydzisz – tego, ze sie w ogole urodzilas ???
    Czerwienisz sie bardziej niz inni – i co z tego? Czy ktos, kto nie ma reki zamyka sie w domu z tego powodu? A czy czarnoskorzy wstydza sie koloru swojej skory – niektorzy z nich sa nawet dumni ze swojej innosci!
    Nie czytaj wypowiedzi typu: „tez mam ten problem i nie daje rady :( ((((((” , bo oprocz nich, mozesz tu znalezc o wiele bardziej wartosciowe posty!
    Prawda jest taka, ze nie zmienisz calego Swiata wokol siebie, ale mozesz zmienic swoje wyobrazenie o tym Swiecie! Jak, Twoim zdaniem, ktos moze wystepowac na scenie przed tysiacami osob i sie tego nie bac, a co wiecej – czerpac energie z reakcji publicznosci! Jak ?!?
    Odpowiedz jest prosta – poniewaz ten ktos wykreowal w swoim „tunelu rzeczywistosci” taki obraz siebie wzgledem innych!
    Niektorzy mowia, ze metoda wizualizacji jest denna. A ja sie zapytam: „czy da sie rozwiazac skomplikowane rownanie matematyczne nie znajac nawet ‚tabliczki mnozenia’ ? …
    Dlatego prosze o wiecej edukacji w tematach Swiadomosci i psychologii.
    To nie jest zadne „Science Fiction”, a „Prawdziwa Prawda” czekajaca na odkrycie przez kazdego, kto tylko zdobedzie sie na odwage, by Ja poznac…
    Pozdrawiam :)

  • Sebastian napisał(a) dnia 8 maja, 2010, 23:21

    Swiadomi przetrwaja :)
    http://www.youtube.com/watch?v=WnarUJLbZwU&feature=player_embedded

  • swiadomy napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 0:23

    „Ostry” jest jednym z najwyzej cenionych, polskich raperow przeze mnie! :)
    Dzieki Seba ! :D
    W sumie slucham kazdego rodzaju muzyki (od pop’u po death metal)!
    Dzieki !
    Zajefajny numer !!!

  • indianin napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 14:12

    Tak z ciekawości ilu może nas być w całym kraju?
    Ile osób jeszcze nie wie że ma taką fobie, ile osób jeszcze nie zaglądało do netu?

  • indianin napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 14:17

    Może by założyć jakąś stronkę poświęconą naszym problemom, po prostu zacząć się tym bawić, wiem że dla wielu jest to mało zabawne, dla mnie też ale to by była jakaś odskocznia od naszych codziennych trosk..

  • indianin napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 14:18

    … przecież to My siebie najlepiej rozumiemy..

  • indianin napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 14:24

    ..i stwórzmy coś wspólnymi siłami..

  • indianin napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 15:21

    ..naliczyłem blisko 90 osób które się na tej stronie wypowiedziały, 90 czerwonoskórych ludzi bo tak śmię nas nazywać, a ile jest osób które nie brały udziału z dzieleniem się swoim problemem tylko uważnie czytały każdy wpis jak ja do tej pory… ilu jest ludzi którzy nie znaleźli tej strony…i w końcu ilu jest ludzi którzy nie są świadomi że może istnieć taka fobia tylko męczą się i są pozostawieni sami sobie… tego nie wiem i pewnie nigdy nie będziemy wiedzieć…

  • indianin napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 15:46

    …wiemy natomiast że są to rzesze osób takich samych jak my, z takimi samymi bądź podobnymi problemami…smutne ale prawdziwe.

  • indianin napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 15:57

    pomóżmy więc sobie nawzajem, wspierajmy się, stwórzmy jakiś projekt, który może nam pomóc choć w małym stopniu…

  • Sebastian napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 16:34

    Raczej nie chodzi o swiadomosc fobii, choc mozna przyznac ze to jest wazne… ale o swiadomosc samego siebie, spojrzenia w siebie przez pryzmat calosci a nie tkwienie w jakichs martwych punktach, dzieki takiemu postepowaniu mozna sobie pomoc w stopniu o wiele wiekszym niz maly :)

  • indianin napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 18:06

    Czy to jest aż takie proste, czy może zacznie się próbować wyjść z tym problemem dalej poza siebie, wyjść do ludzi ,na początek może małymi krokami..do ludzi którzy to najlepiej rozumieją..

  • blondynka87 napisał(a) dnia 9 maja, 2010, 21:56

    Zróbmy zlot :D :D
    a tak pozatym, to przeczytałam dziś fajne zdanie :D
    „Kiedyś kobieta rumieniła się jak się wstydziła, dziś się wstydzi że sie rumieni”
    p.s. Napisłam do dr Stefaniaka, ale jak na razie nie odpisuje… Wie ktoś może jak długo się czeka na odpowiedź??

  • admin napisał(a) dnia 10 maja, 2010, 14:26

    Uwaga! Zostało założone forum: http://www.erytrofobia.pl Do dalszej dyskusji zapraszamy tam :) Komentarze w tym wątku zostają zamknięte. — Administracja

Do tego wpisy linkują

  1. Czy przy czerwienieniu się warto iść na terapię? | Ciekawe strony, ciekawe artykuły
  2. Cyberchondria, czyli hipochondria w wersji Web 2.0 | Psychika.eu
  3. Łuszczyca i depresja | Psychika.eu
  4. Zawód Mikołaja wyjątkowo ryzykowny! | weblog.infopraca.pl
  5. Czerwienienie się na twarzy niekiedy korzystne | Psychika.eu
Copyright © 2014 Psychika.eu. All rights reserved. stat
Theme by Fitobochka and ComFi.com Phone Cards Company.