Fobia szkolna u dorosłego
- wtorek, Listopad 17, 2009, 9:00
- Zaburzenia i choroby
- 3 337 odwiedzin
- Komentarze (3)
Nowa praca, nowe obowiązki – życie wygląda pięknie. W pracy spotykasz miłych ludzi, masz jakiś cel do którego dążysz, a co miesiąc wypłatę. Z czasem jednak atmosfera ulega pogorszeniu, obowiązki stają się nudne, a szef tyran sprawia, że na jego widok zaczynają drżeć ci ręce. Do tego jeszcze te problemy żołądkowe! Biegunki, ból brzucha, a niekiedy ciężkie migreny, które zaczynają się zawsze w niedzielne popołudnie. Chyba czas odwiedzić lekarza – zamiast jednak lekarza pierwszego kontaktu, proponujemy psychologa – twoje objawy mogą być bowiem fobią szkolną (i to nic, że już dawno jesteś po studiach).
Fobia szkolna to rodzaj nerwicy związanej ze środowiskiem szkolnym. Cierpią na nią dzieci – zwłaszcza te bardziej delikatne, niepewne, niesamodzielne, pochodzące z neurotycznych rodzin. Fobia szkolna to nie zwykły lęk przed szkołą. Dziecko może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że tak mocno się boi – mówi mu o tym jego organizm, który somatyzacjami (bólami brzucha, głowy czy innymi problemami zdrowotnymi) próbuje ochronić sam siebie przed szkodliwym środowiskiem. Taki sam mechanizm działać może u osób dorosłych. Różnica polega na tym, że lękogennym środowiskiem jest już nie szkoła – a praca.
Osób, które nie lubią swojej pracy i chodzą do niej z niechęcią jest wiele. Te bardziej ambitne, obowiązkowe, a niekiedy nawet nastawione na perfekcjonizm osoby, mogą jednak zaprzeczać temu, że wykonują pracę której nie lubią, w środowisku uznawanym za wrogie. W takiej sytuacji reaguje nasz organizm. Spektrum reakcji jest spore – możemy zachorować na depresję (w jej klasycznej formie), możemy zachorować na depresję maskowaną (z somatyzacjami), w końcu może też okazać się, że budzimy się nad ranem zlani potem, czujemy nieokreślony niepokój przez większość dnia, miewamy napady paniki a w niedzielę dopadają nas somatyzacje, które jak ręką odjął znikają w piątkowy wieczór czy w święta. Takie problemy, to klasyczna fobia szkolna – tyle że miejscem wzbudzającym lęk jest tu środowisko pracy.
Fobia szkolna u dorosłego a ergazjofobia
Ergazjofobia to lęk przed pracą. Nie jest ona jednak tożsama z objawami opisanymi powyżej. W przypadku ergazjofobii, chory boi się pracy w kontekście wzięcia za nią odpowiedzialności. Niezależnie więc od tego w jakim środowisku będzie pracował, ergazjofobia będzie mu towarzyszyć. Nerwica lękowa związana z pracą łączy się zaś z konkretnym środowiskiem, co w praktyce oznacza, że jeśli pracę zmienimy, objawy mogą ustąpić.
Przy podejmowaniu decyzji o zmianie pracy w wyniku podejrzenia istnienia nerwicy lękowej na tle pracy u siebie, warto skonsultować się z psychologiem. Nasz umysł to niezwykle przewrotne stworzenie które często podpowiada nam inne, niż prawdziwe, rozwiązania – mówić innymi słowy – analizując własną sytuację może nam się jedynie wydawać, że jej przyczyny są takie a nie inne. Dlatego, zanim zrezygnujemy z pracy warto skonsultować się ze specjalistą, który oceni, czy nasze trudności nerwicowe rzeczywiście wiążą się tylko z pracą. Poza tym, pomoc terapeutyczna może uchronić nas przed powtórzeniem takiej sytuacji w przyszłości.
fot.:Bina Sveda/SXC

(Głosów: 17, średnia: 4,94 z 5)
Chciałbym, w imieniu tylu ludzi cierpiących na ten problem, podziękować autorowi tego tekstu za pierwsze w polskim internecie upublicznione poruszenie tematu fobii pracy, która wbrew pozorom gnębi naprawdę bardzo wielu ludzi pracujących, zarówno młodych jak i starych… Oni wszyscy nie zdają sobie spawy z przyczyny swoich dolegliwości. Nie wiedzą, że ich problem jest zaburzeniem psychologicznym, które można leczyć u psychiatry. Jeżeli uda się dobrać odpowiednią terapię, to życie każdego takiego człowieka może się zmienić na lepsze w sposób wręcz niesłychany i trudny do wyobrazenia. ZRÓBCIE TYLKO PIERWSZY KROK, ODMIEŃCIE SWOJE ŻYCIE… MOŻE SAM FAKT, ŻE CZYTASZ TE SŁOWA JEST W STANIE STAĆ SIĘ PUNKTEM ZWROTNYM W TWYM DOTYCHCZASOWYM ŻYCIU…
Dopiero niedawno dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak ergazjofobia, ergofobia, czyli po prostu “fobia pracy”. Owszem, czytałam niegdyś o tym, że nieleczona fobia szkolna może być ważnym prekursorem fobii pracy, jednak był to jedyny taki tekst i nie spotkałam się z takim okresleniem nigdzie indziej. Dotąd myślałam, że tego typu lęki towarzyszą tylko dzieciom w szkole, które są zastraszone i zlęknione wobec swoich ekstrawertycznych i nachalnych rówieśników. Tymczasem oto czytam o tragedii, którą jest przeciągnięcie się takich lęków w życie dorosłe i destrukcja życia towarzyskiego związanego z pracą.
Muszę pójść do psychiatry, jak proponował w poprzednim komentarzu tutaj “Kazanowa”.
Czytałam o socjofobii (lęku towarzyskim), jednak moje objawy lękowe objawiają się wyłącznie w środowisku pracy (służbowym), zatem wykluczam fobię społeczną u siebie, nawet jej specyficzną odmianę. No chyba, że ergofobia może być uznana za odmianę fobii społecznej… Niech się w tej sprawie wypowie jakiś psychiatra tutaj najlepiej! O ile psychiatrzy zaglądają na ten portal (bo rady psychologów nie są nic warte, wierzę tylko w medycynę i sprawdzone solidne kanony budowanej od dzisięcioleci nowoczesnej psychiatrii, a nie w jakieś bajania psychologiczne dobre dla panienek z dobrego domu).
Na codzień jestem zdrową, radosną dziewczyną, nawet chyba atrakcyjną bo mężczyźni zaczepiają mnie na ulicach jak idę. Wprawdzie cierpię na Chorobę Crohna, ale dzięki leczeniu biologicznemu mam ją zaleczoną, tak, więc uważam się za zdrową dziewczynę. Ale jak idę do pracy, to wszystkie objawy z tego arta oraz z arta na Wikipedii (także tej angielksiej – polecam!) świadczą o tym, że mam fobię pracy!
Tak, tak zrobię. Zadzwonię do poradni jutro.
@Kazanowa – dziękuję za docenienie. Jeśli choć jedna osoba uda się po pomoc, będzie to sukcesem tego tekstu. Na co dzień pracuję z ludźmi – i jako psycholog i jako HR i niestety fobia pracy jest znacznie częstsza niż można by przypuszczać. Niestety niewiedza powoduje, że wiele osób miota się w swojej pracy, nie widząc wyjścia z sytuacji.