Jak zapanować nad napadami jedzenia?
- piątek, Grudzień 18, 2009, 22:30
- Leczenie
- 5 857 odwiedzin
- Komentarze (4)
Zaburzenia odżywiania w formie napadów obżarstwa, których chorzy nie są w stanie kontrolować, dotykają ok. 2-5% osób. Częściej, napady takie występują u kobiet. Dwa główne powody pojawienia się napadu to sytuacje lękowa, bądź sytuacja stresowa. W jaki sposób można pomóc sobie w walce z napadami obżarstwa?
Susan Albers, doktor psychologii i autorka książki 50 Ways to Soothe Yourself Without Food, prezentuje dość ciekawe ćwiczenie, które może okazać się efektywne u niektórych osób, cierpiących na niekontrolowane napady obżarstwa. Ćwiczenie polega na znalezieniu zastępnika jedzenia, który pozwoli poprawić sobie nastrój w sytuacji stresu lub sytuacji lękowej. W jaki jednak sposób nauczyć się zmieniać nawyki, skoro dla osoby z kompulsywną potrzebą jedzenia najprostszym i najszybciej przychodzącym rozwiązaniem jest batonik?
Susan ma następujący sposób:
Do rozpoczęcia realizacji zadania wybierz taki dzień, w którym Twoje samopoczucie jest dobre. Nie martwisz się niczym, nie denerwujesz i nie odczuwasz potrzeby jedzenia. Znajdź niewielkie pudełeczko (na tyle duże, by zmieścić tam kilka karteczek, a na tyle niewielkie, by móc ze sobą nosić). W tym pudełeczku, znajdować będą się Twoje pomysły na radzenie sobie.
Jeśli masz już pudełeczko, usiądź z kartką papieru i wypisz na niej wszystkie te czynności, poza jedzeniem, które sprawiają ci radość, redukują Twój stres i powodują, że czujesz się szczęśliwa. Dla każdego mogą to być inne rzeczy – na przykład spacer, wizyta u przyjaciółki, zabawa z psem, prysznic, obejrzenie odcinka ulubionego serialu, dobra książka, piosenka, która kojarzy ci się z czymś przyjemnym, partyjka remika itd. Znajdź takich pomysłów jak najwięcej i każdy zapisz na osobnej karteczce a następnie wszystkie je wrzuć do pudełeczka. Pamiętaj, aby mieć je zawsze przy sobie.
Kiedy nagle poczujesz nieodpartą potrzebę zjedzenia czegoś, sięgnij po pudełeczko i wylosuj z niego „poradę” na poprawę nastroju. Nie odkładaj tego co wyciągniesz na bok (chyba, że realizacja nie jest absolutnie możliwa – np. wyciągnęłaś opcję wizyty w kinie a jest 3 w nocy). Jeśli porada nie zadziała, wyciągnij następną i tak do skutku, aż Twój nastrój na tyle się poprawi, że ochota na jedzenie przejdzie.
Rada Susan wydaje się mieć możliwości efektywnego działania – jeśli zdecydujecie się ją wypróbować, dajcie znać jak działa.

a co zrobić, żeby nie jeść za dużo kiedy zacznie się jeść? Np. jak jesteś w gościach i na stole jest mnóstwo pyszności, a jeszcze będzie deser. Nie moźesz się pwostrzymać, ręka sama wyciąga się po jedzenie, a jak myślisz, źeby nie jeść dużej ilości to zaczynasz się denerowować. Co robić?
pomysł bardzo ciekawy.
myślę że spróbuje w ten sposób – właśnie szukam czegokolwiek czym mogłabym zastąpić jedzenie bo nie mam pojemnego i żołądka i nie chce by był bardziej pojemny tzn. żeby się rozdymał
więc może się wysilę i zamiast biegnąc do kuchni, sięgnę po długopis i kartkę
eve>> co do Twojego pytania, to oczywiście jak najbardziej, by nie jeść za dużo kiedy zacznie się już jeść, należy posiłek spożywać powoli, to będzie jakieś ok może 10-15minut, przy tym degustując każdy kęs i przeżuwając go całkowicie. Ważne by nie brać do ust następnej porcji jedzenia, zanim nie połkniemy dobrze przeżuty kęs porcji poprzedniej. Na taki posiłek powinno się poświęcać spokojnie ok od 10 -15min, mając na uwadze i biorąc przykład ze zwierząt a dokładniej kotów, które jedzą tyle ile potrzebuje organizm by funkcjonować na najwyższym poziomie i przy tym udawać się na krótki odpoczynek by pozwolić organizmowi wszystko dokładnie i całkowicie strawić i wchłonąć. Zresztą sam fakt spożywania choć tych najmniejszych pokarmów w przedziela minimum 10 minut, powoduje, że bez względu na ilość spożycia serwowanego dania, odczuwamy zaspokojenie uczucia głodu i pragnienia jedzenia bez ograniczeń:)